Dla ciekawskich

Ludzie

Kontrowersyjna klątwa Radzima Gaudentego

Przez wieki dynastią Piastów targały liczne nieszczęścia. Polska była pustoszona przez najazdy, na ponad 200 lat została wymazana z mapy Europy. Czy był to efekt klątwy rzuconej przez Gaudentego, pierwszego polskiego arcybiskupa? Za jakie grzechy?

Kontrowersyjna klątwa Gaudentego. Czy arcybiskup chciał zniszczyć Polskę?

Wielkopolska była spustoszona po najeździe Brzetysława. Poznań i Gniezno, najważniejsze miasta pierwszych Piastów, legły w gruzach. Polska trzy razy traciła status królestwa. Na ponad 200 lat została wymazana z mapy Europy. Królowie umierali krótko po koronacji lub byli wypędzani z kraju. Czy zadziałała klątwa Gaudentego?

Pierwszy polski arcybiskup, Radzim Gaudenty (także Radzym Gaudenty), urodził się ok. 965 r. (często podaje się też przedział lat 960–970) w Libicach, na terenie Czech. Był młodszym, przyrodnim bratem św. Wojciecha (ur. ok. 956 r.), pierwszego polskiego męczennika i patrona Polski.

Radzim pochodził ze znaczącej i zamożnej rodziny. Jego ojcem był Sławnik z rodu Sławnikowiców, lokalny książę spokrewniony z niemieckimi cesarzami.

Radzim był kolejnym synem w swojej rodzinie, z tego powodu został przeznaczony do stanu duchownego, podobnie jak jego brat, Wojciech. I przez kolejne lata życia pobierał w tym kierunku nauki.

Towarzysz brata, praskiego biskupa

Gdy w 982 r. Wojciech został wyświęcony na biskupa Pragi, u jego boku pojawił się Radzim. Od tego momentu bracia stali się nierozłącznymi towarzyszami.

Po kilku latach sprawowania funkcji Wojciech zdecydował się opuścić Pragę. Nie był w stanie porozumieć się z mieszkańcami miasta ani sprowadzić ich na drogę chrześcijaństwa. Mieszkańcy czeskiej stolicy, choć formalnie ochrzczeni, nadal żyli jak poganie. Nie zachowywali postów, praktykowali wielożeństwo, rozwiązłość, dawali upust żądzom. Praga była także centrum handlu niewolnikami. Wojciech usiłował to zwalczać i poniósł porażkę.

W 988 r. bracia udali się do Rzymu, szukając wsparcia u papieża. Jan XV ich wysłuchał, nie zwolnił Wojciecha z obowiązków biskupich, lecz pozwolił mu nie wracać do Pragi. W Rzymie bracia spotkali także wdowę po cesarzu Ottonie II oraz jej małoletniego wówczas syna, cesarza Ottona III.

Wojciech i Radzim postanowili udać się z pielgrzymką do Ziemi Świętej. Dotarli jedynie do opactwa benedyktynów na Monte Cassino, skąd powrócili do Rzymu i w 990 r. wstąpili do klasztoru benedyktynów na Awentynie. W nim Radzim przyjął imię zakonne Gaudenty.

CIEKAWOSTKA: Radosny człowiek

Czeskie imię Radzim oznacza „dający radość”. Łacińskie imię Gaudenty pochodzi od słowa gaudes, czyli „radosny”. Czy to oznacza, że Radzim Gaudenty był człowiekiem radosnym, o pogodnym usposobieniu?

Po niemal trzech latach pobytu w klasztorze papież nakazał Wojciechowi powrót do Pragi, do ojczyzny wrócił także Radzim Gaudenty. Jednak po kolejnych trzech latach i kolejnym konflikcie, tym razem z rodem Wrszowców, który Wojciech obłożył ekskomuniką, bracia opuścili czeską stolicę.

Wojciech i Radzim ponownie udali się do Rzymu. Tym razem papież dał Wojciechowi inny wybór – jeśli nie może wrócić do Pragi, powinien pojechać na misję.

Bracia udali się na pielgrzymkę do Francji, gdzie odwiedzili groby kilku świętych. W Moguncji spotkali się z cesarzem Ottonem III, od którego dowiedzieli się o najeździe Wrszowców na rodzinne Libice i wymordowaniu ich braci wraz z rodzinami.

Wyprawa do Prus i śmierć św. Wojciecha

Przyszedł czas na misję. Na przełomie lutego i marca 997 r. Wojciech z Radzimem przybyli do Gniezna prosić Bolesława Chrobrego, by pomógł im zorganizować wyprawę do kraju pogan. Wybór padł na Prusów.

Bracia wyruszyli w kwietniu. Już jedno z pierwszych spotkań z Prusami zakończyło się tragedią – 23 kwietnia 997 r. Wojciech został zamordowany, a jego głowa odcięta. Radzima i towarzyszącego im Benedykta Prusacy puścili wolno. Ci powrócili na dwór polskiego księcia, by poinformować o klęsce misji i śmierci Wojciecha.

Święty Wojciech przebity włócznią, czarnobiały rysunek
Święty Wojciech przebity włócznią przez Prusów. W oddali stoją Radzim i Benedykt (domena publiczna)

Pod koniec 997 lub w 998 r. Radzim zawiózł do Rzymu wieści o śmierci swojego brata. Ponownie zamieszkał w klasztorze na Awentynie. W Stolicy Apostolskiej był świadkiem męczeństwa Wojciecha. Być może, wspólnie z wysłannikami cesarza, brał także udział w rozmowach o utworzeniu arcybiskupstwa w Polsce. W 999 r. Wojciech został kanonizowany, a Radzim otrzymał godność i tytuł „arcybiskupa św. Wojciecha męczennika”. Jego siedzibą miało być Gniezno, gdzie spoczywały szczątki nowego świętego.

Arcybiskup gnieźnieński

Na początku 1000 r. Radzim wraz z orszakiem cesarza Ottona III wyruszył do Polski. Do Gniezna przybyli w marcu 1000 r. i kilka dni później rozpoczął się słynny zjazd gnieźnieński. W jego trakcie ogłoszono m.in. utworzenie nowego, samodzielnego arcybiskupstwa w Gnieźnie i nową funkcję Radzima. Arcybiskup mianował także trzech nowych biskupów: w Krakowie, Kołobrzegu i we Wrocławiu.

Nie zachowały się żadne materiały źródłowe, które informowałyby o dalszej działalności Radzima Gaudentego w Polsce. Można przypuszczać, że pielęgnował kult świętego brata, był swoistym strażnikiem jego grobu. Zapewne organizował kształcenie przyszłych duchownych, wzmacniał struktury Kościoła, inspirował budowę nowych świątyń. Z pewnością musiał też zmagać się z problemami typowymi dla wprowadzania chrześcijaństwa na nowym terenie, zwłaszcza oporem miejscowej ludności. Być może miał też udział w sprowadzeniu do Międzyrzecza zakonników benedyktyńskich, którzy w 1003 r. zostali zamordowani przez miejscową ludność i dzisiaj są znani jako Pięciu Braci Męczenników.

Śmierć Radzima

Rok śmierci arcybiskupa nie jest znany i istnieją co do niego duże rozbieżności. Jan Długosz i Katalogi arcybiskupów gnieźnieńskich podają, że duchowny zmarł już w 1006 r. To najwcześniejsza data. Inne koncepcje tworzone przez historyków i oparte na źródłach pośrednich mówią m.in. o 1011, 1018, 1020, 1022 r. Zakłada się, że w 1022 r. biskup już niemal na pewno nie żył, a najbardziej prawdopodobny czas (według najnowszych teorii) jego śmierci to lata 1019–1022. Wynika to z faktu, że o śmierci Gaudentego milczy niemiecki biskup-kronikarz Thietmar. A był on żywo zainteresowany wydarzeniami w Polsce. Z pewnością odnotowałby śmierć polskiego arcybiskupa, przyjaciela niemieckiego cesarza. Thietmar zmarł w grudniu 1018 r., stąd wniosek, że Gaudenty zapewne zmarł po nim.

Co ciekawe, choć rok śmierci Radzima Gaudentego nie jest znany, znana jest data dzienna tego wydarzenia. Czeskie nekrologi podają, że arcybiskup zmarł 12 lub 14 października.

Miejsce spoczynku

Radzim Gaudenty został pochowany w katedrze gnieźnieńskiej. Spoczął obok swojego brata. Nie zachował się żaden opis uroczystości pogrzebowych.

Jak się dość szybko okazało, nie było to ostatnie miejsce spoczynku arcybiskupa. W 1038 r. Polskę najechały wojska czeskie i spustoszyły Wielkopolskę. Gniezno i Poznań zostały zniszczone. Szczątki św. Wojciecha i Radzima zostały wyjęte z grobów, wywiezione do Pragi i złożone w katedrze św. Wita na Hradczanach. Czesi zabrali także relikwie Pięciu Braci Męczenników.

Grobu Gaudentego poszukiwano w podziemiach gnieźnieńskiej katedry w latach 1929–1931. Natrafiono wówczas na kilka grobów romańskich i ustalono, że jeden z nich mógł należeć do Radzima, drugi do Wojciecha. W obu nie było szczątków. Informacje te zweryfikowano i potwierdzono w czasie kolejnych prac prowadzonych w 1963 r. z polecenia prymasa Stefana Wyszyńskiego.

Kult

Do czasu męczeńskiej śmierci św. Wojciecha Radzim Gaudenty żył w cieniu starszego brata. Podobnie było także po śmierci polskiego arcybiskupa – Wojciech bardzo szybko został uznany za świętego, Radzim nigdy. Jednak ze względu na fakt, że towarzyszył Wojciechowi w jego wyprawie do Prus, arcybiskup stał się obiektem kultu w Polsce, w Czechach oraz w kilku klasztorach benedyktyńskich, z którymi bracia byli związani. Początkowo kult ten był dość znaczący, zwłaszcza na przełomie XI i XII w. Po śmierci Radzim był nazywany błogosławionym. W Polsce kult osłabł w XIV w. z powodu braku relikwii i w kolejnych wiekach postać arcybiskupa została niemal zapomniana.

W 1981 r. Prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński erygował w Gnieźnie jedyną na świecie parafię pw. bł. Radzima Gaudentego. Szczątki arcybiskupa powróciły do Polski dopiero w 2003 r. Za zgodą Prymasa Czech i Moraw część relikwii uroczyście sprowadzono do gnieźnieńskiej parafii. W 2004 r. papież Jan Paweł II zezwolił na używanie wobec Radzima tytułu świętego, choć do oficjalnej kanonizacji nigdy nie doszło.

relikwiarz ze szczątkami Radzima Gaudentego
Relikwiarz ze szczątkami Radzima Gaudentego w gnieźnieńskiej parafii (domena publiczna)

Kontrowersyjna klątwa Gaudentego

Jedyną wzmianką na temat działalności Radzima Gaudentego w Polsce jest krótkie zdanie zapisane w kronice Galla Anonima. Kronikarz sugeruje w nim, że arcybiskup rzucił klątwę na Bolesława Chrobrego lub na jego poddanych:

Jest mniemanie, iż dlatego spadła klęska na kraj cały, że Radzim (Gaudenty), brat św. Wojciecha i następca, nie wiem już z jakiego powodu, cisnął nań klątwę.

(tłum. Zygmunt Komarnicki)

I to wszystko. Jedno krótkie zdanie na temat jednego z najbardziej zagadkowych epizodów we wczesnej historii Polski. Co więcej, o klątwie Gaudentego pisze tylko i wyłącznie Gall Anonim. Nie wspomina o niej Thietmar. To może oznaczać dwie rzeczy – klątwy nie było, jest to jedynie moralizatorski wymysł Galla Anonima (choć przytoczone zdanie takiego wydźwięku nie ma) lub klątwa została nałożona po grudniu 1018 r., po śmierci Thietmara.

Radzim Gaudenty rzuca klątwę na Polskę, klątwa Gaudentego
Radzim Gaudenty rzuca klątwę na Polskę (wizualizacja współczesna)

W XI w. klątwę na władcę i na całe państwo mógł rzucić tylko arcybiskup, za zgodą papieża. To znaczy, że działanie Radzima musiało być przemyślane i zaplanowane. W archiwach watykańskich nie odnaleziono jednak jakiegokolwiek śladu po klątwie (ani po jej odwołaniu). Nie ma korespondencji od Radzima ani zgody papieża. Albo więc sprawę załatwiono ustnie, przez posłańców (mało prawdopodobne), albo dokumenty zaginęły lub nie zostały jeszcze odnalezione.

A może Radzim Gaudenty, człowiek podobno pogodny, po prostu z jakiegoś powodu bardzo zdenerwował się na Bolesława i powiedział w afekcie kilka słów za dużo? Takie wydarzenie mógł odnotować Gall Anonim, jednak nie miałoby ono mocy klątwy, nie w tamtych czasach. Tak można było wykląć niepokornego chłopa, ale nie księcia czy króla.

Czy Radzim w ogóle mógł rzucić klątwę? Czy jego pozycja była na tle silna i miał znaczących przyjaciół, by konfrontować się z potężnym Bolesławem? Prawdopodobnie tak. Gaudenty był bratem św. Wojciecha, arcybiskupem, przyjacielem (nieżyjącego już) cesarza, zapewne miał dobre kontakty wśród benedyktynów. Mógł więc mieć na tyle silną pozycję, by zaryzykować konfrontację z władcą. Choć życiorys Radzima, z czasów, gdy żył jeszcze jego brat, wskazuje, że arcybiskup wolał pozostawać jednak nieco w cieniu.

Klątwa Gaudentego – za jakie grzechy?

Z jakiego powodu brat czczonego w Polsce św. Wojciech miał rzucić klątwę na swoje owieczki lub ich władcę? Tego nie podaje ani Gall Anonim, ani nikt inny.

Wydaje się, że władając Polską Bolesław Chrobry, nie popełnił żadnego czynu, który mógłby skutkować nałożeniem klątwy. Przynajmniej kroniki o takim wyjątkowo haniebnym występku nie wspominają, a z pewnością byłoby on odnotowany. Zwłaszcza przez Thietmara. Owszem, książę miał mnóstwo grzechów na sumieniu – wszczynał wojny, napadał na grody, grabił, palił, jego żołnierze zapewne dopuszczali się mordów i gwałtów. Robili więc to, co inni w średniowieczu i nikogo za to klątwa nie spotkała. Takie były czasy.

Podbój Czech

Rozważając przyczyny rzucenia klątwy, należy wziąć pod uwagę także fakt, kiedy klątwa mogła zostać rzucona. Jeśli arcybiskup zmarł przed 1018 r. (a nawet w 1006 r., jak podają Katalogi arcybiskupów gnieźnieńskich), to jedyną przyczyną rzucenia klątwy mógł być podbój Czech, ojczyzny Radzima. Ale byłby to zapewne gest jedynie emocjonalny, mało prawdopodobne, by uzyskał on akcept papieża. W tamtych czasach zbrojne wyprawy do sąsiadów, zmiany granic, osadzanie na obcych tronach własnych faworytów były powszechne. Tak prowadzono politykę.

Klątwa Przedsławy

Zakładając, że Gaudenty żył znacznie dłużej i zmarł po 1018 r., a więc i po tym roku klątwa została rzucona, jej powód mógł być tylko jeden. Wyprawa kijowska i zniewolenie Przedsławy. Niektórzy piszą nawet bardziej wprost – Bolesław zgwałcił ruską księżniczkę.

Gall Anonim wspomina to tak:

Bolesław tymczasem, żadnego nie spotykając oporu na wstępie do wielkiego i zamożnego grodu, miecza z pochwy dobył, a w złotą bramę nim uderzając, ze śmiechem dość rubasznym, gdy przyboczni jego się dziwili, dlaczego by to czynił, dał się słyszeć: „Jak w tej godzinie złota brama grodu od tego miecza pryska, tak nocy następnej siostra zgnuśniałego króla w małżeństwo mi odmówiona, przypłaci niewieścim wstydem; lecz wyjątkowym tym razem nie będzie to dla niej łoże małżonki Bolesława, a nałożnicy, aby rodu naszego przez to pomszczoną była krzywda, w odwecie zaś spadła hańba i zniewaga na Rusinów”. I co zapowiedział w słowach, czynami tego dopełnił.

(tłum. Zygmunt Komarnicki)

Według Galla wkraczając do Kijowa, Bolesław Chrobry zapowiedział gwałt.

Bolesław Chrobry wkracza do Kijowa, obraz Jana Matejki
Bolesław Chrobry ze Świętopełkiem przy Złotej Bramie w Kijowie. W lewym dolnym rogu w lektyce siedzi Przedsława (obraz Jana Matejki, domena publiczna)
Zaślubiny Świętopełka z córką Bolesława Chrobrego, reprodukja obrazu Jana Matejki
Zaślubiny Świętopełka z córką Bolesława Chrobrego (reprodukcja obrazu Jana Matejki, domena publiczna)
Oda MIśnieńska, rysunek Jana Matejki
Oda MIśnieńska, czwarta (legalna!) żona Bolesława Chrobrego (rysunek Jana Matejki, domena publiczna)

Choć gwałt to rzecz obrzydliwa, Bolesław nie był pierwszym ani ostatnim władcą, który przymusił do obcowania płciowego kobietę. Zwłaszcza brankę, czyli wojenny łup. Wielu książąt i królów uważało, że po prostu wszystko im się należy i sięgali po kobiety, które im się podobały, zaspokajając swoje rządze. Zawsze było to godne potępienia, ale czy mogła zostać za to nałożona klątwa? Raczej nie, musiało być coś więcej.

Przedsława była księżniczką, siostrą Jarosława Mądrego, który władał Rusinami. W 1017 r. po śmierci swojej trzeciej żony, Emnildy, Bolesław postanowił ubiegać się o rękę Przedsławy. Jego propozycja została odrzucona i wszystko wskazuje na to, że była to osobista decyzja księżniczki. Bolesław zapewne nie przyjął tego dobrze – był wówczas potężnym władcą i wielce jest prawdopodobne, że źle znosił odmowy. Zniewaga została zapamiętana, jednak temat małżeństwa został zamknięty.

Na początku 1018 r. Bolesław ożenił się z Odą. Było to małżeństwo czysto polityczne, jeden z warunków pokoju zawartego w styczniu 1018 r. w Budziszynie. Pokoju, który kończył długoletni cykl wojen toczonych z Niemcami. Małżeństwo raczej nie było szczęśliwe, choć para doczekała się córki, Matyldy.

Po zawarciu pokoju z Niemcami pojawiła się okazja do zorganizowania wyprawy na Kijów. Jej pretekstem było obalenie tamtejszego władcy, Świętopełka, i uwięzienie jego żony, córki Chrobrego. W rzeczywistości chodziło o złupienie bajecznie bogatego miasta. Latem 1018 r. Bolesław zebrał wojska, rozbił Rusinów nad Bugiem, po czym niezwykle szybko pokonał 500 km i zajął Kijów (czyli zrobił coś, czego nie zrobił Jagiełło po bitwie pod Grunwaldem – nie pomaszerował od razu na Malbork). Miasto należało do niego. I znajdująca się w nim Przedsława. Czy dumny król zaspokoił wówczas swoje rządze i ambicję? Czy zgwałcił Przedsławę, jak wspomina Gall?

Thietmar by to odnotował, pisze jednak tak:

Kiedy wkraczali do miasta, tamtejszy arcybiskup powitał ich uroczyście z relikwiami świętych oraz innymi różnymi okazałościami w monastyrze (…). Obecne były przy tym: macocha wspomnianego księcia, jego żona oraz dziewięć jego sióstr, z których jedną, dawniej sobie upatrzoną, ten stary wszetecznik Bolesław uprowadził bezwstydnie, zapominając o swojej ślubnej małżonce.

(tłum. Marian Zygmunt Jedlicki, UNIVERSITAS, 2022)

O gwałcie nie ma więc mowy, a gdyby Thietmar o nim wiedział, zapewne nie omieszkałby o tym wspomnieć. Tymczasem Thietmar uważa, że Przedsława była zakładniczką:

Bolesław, uniesiony tym powodzeniem, wysłał tamtejszego arcybiskupa do Jarosława z żądaniem odesłania mu córki i obietnicą zwrotu w zamian za to jego żony wraz z macochą i siostrami.

(tłum. Marian Zygmunt Jedlicki, UNIVERSITAS, 2022)

O uprowadzeniu Przedsławy wspomina także ruski kronikarz Nestor w swojej Powieści minionych lat:

Bolesław zaś uciekł z Kijowa, zabrawszy skarby i bojarów Jarosławowych, i siostry jego (…)

Nie wiadomo, jakie są dalsze losy Przedsławy, księżniczka znika z kart historii.

Czy Bolesław uprowadził Przedsławę tylko po to, by wymienić ją na własną córkę? A ponieważ Jarosław odmówił, przywiózł ją do Polski? Tak uważają zwolennicy klątwy Gaudentego. Podnoszą, że Bolesław nie tylko uprowadził księżniczkę, ale w Polsce żył z nią jak mąż i żona. A nawet rzekomo mieli dzieci. W pewnym sensie książę stał się więc bigamistą, gdyż posiadał już legalną małżonkę, Odę. I właśnie bigamia miała być powodem nałożenia klątwy przez Gaudentego. Arcybiskup mógł być wyczulony na kwestie moralne – w przeszłości dwukrotnie opuszczał przecież Pragę, razem ze swoim bratem, właśnie ze względu na niewłaściwe prowadzenie się tamtejszych chrześcijan.

Czy tak właśnie się stało? Nie ma żadnych zapisów potwierdzających tę teorię. Wielu historyków uważa, że bigamia to mimo wszystko zbyt błahy powód, by karać ją klątwą. Choć związek z Przedsławą mógł być wyjątkowo kłujący w oczy w przypadku Chrobrego. Książę zwykł bowiem surowo karać zwykłych grzeszników, nawet za drobniejsze przewinienia.

Jeśli Przedsława została przywieziona do Polski, zapewne została osadzona w jednym z grodów blisko władcy, ale raczej nie w Poznaniu i Gnieźnie, gdzie przebywała Oda. Być może ruska księżniczka zamieszkała na Ostrowie Lednickim, bardzo ważnym, ale nieco odizolowanym grodzie. Była tam okazała rezydencja Piastów. Czy tutaj spotykał się z nią Bolesław? Czy mieli dzieci? Czy księżniczka była tylko branką, czy może parę łączyło jakieś uczucie? Wszystkie te pytania sprawiają, że klątwa Gaudentego czasami jest nazywana także klątwą Przedsławy.

W Ostrowie Lednickim odnaleziono drobne przedmioty związane z kultem bizantyńskim (prawosławnym). Czy mają związek z pobytem Przedsławy? Pod główną nawą kościoła grodowego w czasie prac archeologicznych odkryto także dwa groby. Osoby w nich pochowane musiały być znaczące lub związane z władcami. W mniejszym grobie odnaleziono szczątki trójki dzieci, jedno z nich miało złoty pierścień na palcu. Czy chowano tu dzieci Mieszka I i Bolesława Chrobrego? Czy spoczął tu także nieślubny syn Bolesława i Przedsławy? Ta intrygująca hipoteza, choć nie jest niemożliwa, nie została dotychczas potwierdzona badaniami.

Wyklęty naród?

A może klątwa Gaudentego nie została rzucona na Bolesława, tylko na jego poddanych? Może Bolesław współdziałał z Radzimem lub wręcz poprosił go o rzucenie klątwy? Czy chciał w ten sposób zdyscyplinować poddanych do szybszego przyjmowania chrześcijaństwa? I trwania w nim? Czy w Polsce były problemy z uprawianiem winnicy Pańskiej?

Mieszko I przyjął chrzest zaledwie 50 lat wcześniej. Kraj z pewnością nękały więc problemy typowe dla początków chrześcijaństwa. Przede wszystkim opór w przyjmowaniu nowej wiary, przymusowe chrzty, zbyt długie i liczne posty czy niszczenie wizerunków dawnych bóstw. Kościoły budowano głównie w miastach, nie było parafii, na prowincji kulty pogańskie miały się dobrze. Wiadomo, że Bolesław kładł duży nacisk na rozwój chrześcijaństwa i przestrzeganie zasad wiary. Surowo karał opornych. Czy klątwa była więc formą dyscypliny zbiorowej, skoro indywidualne kary już nie pomagały? Być może dochodziło już do jakichś pierwszych wystąpień, aktów niezadowolenia, buntów przeciwko kapłanom – wszak za 20 lat w Polsce wybuchnie duża antychrześcijańska rewolta.

Jednak klątwa to skuteczny sposób dyscyplinowania jedynie tych owieczek, które przyjęły już chrzest. O ile owieczki nie postanowiłyby zbuntować się bardziej. Pogańska prowincja klątwą niewiele by się przejęła. Trzeba też pamiętać, że przeklęty kraj bardzo źle wyglądałby na arenie międzynarodowej i znacząco spadłaby jego pozycja. Chrobry nie mógł sobie na to pozwolić. Jest więc mało prawdopodobne, by prosił arcybiskupa o rzucenie klątwy lub wyraził na nią zgodę.

Osobista niechęć?

Innym powodem nałożenia klątwy mogłyby być osobiste stosunki Bolesława i Radzima. Nie znamy ich ani wydarzeń, które mogłyby o nich świadczyć. Być może panowie się lubili i współdziałali. Byli rówieśnikami, co mogło ułatwiać komunikację. A może było wprost przeciwnie? Może się nie znosili, nie mogli wręcz na siebie patrzeć?

Radzim mógł mieć pretensje do Bolesława, że wysłał go z Wojciechem do Prus na samobójczą misję. Czy winił księcia za śmierć brata? Jednak bracia chcieli nawracać pogan, odprawili eskortę żołnierzy, musieli więc zdawać sobie sprawę z ryzyka.

Bolesław mógł nie przepadać za Radzimem, gdyż arcybiskup został przywieziony do Gniezna przez swojego przyjaciela, cesarza Ottona III i mianowany głową polskiego Kościoła. Bolesław miał w tej sprawie prawdopodobnie niewiele do powiedzenia, nie mógł się sprzeciwić. A może wolał na tym stanowisku obsadzić biskupa poznańskiego Ungera, do którego miał zapewne zaufanie, gdyż powierzał mu delikatne misje (wysłał go do Rzymu po koronę dla siebie)?

Czy Radzim żywił osobistą urazę do Bolesława i tylko czekał na okazję, by na władcę nałożyć klątwę? Mogło tak być, ale do nałożenia klątwy musiałby mieć dobry pretekst.

Jak rzucano klątwę i jakie były jej skutki?

Rzucenie klątwy na władcę lub/i jego poddanych musiało się odbyć w odpowiedni, uregulowany prawnie sposób. To nie mogło być zwykłe „wyklinam cię” wypowiedziane w złości, pod nosem. Klątwę rzucano oficjalnie, w czasie specjalnej „ceremonii”, w obecności najważniejszych osób w państwie i biskupów.

Jeśli klątwa była rzucona na władcę, arcybiskup musiał podać powód, konkretny, wyjątkowo szkaradny czyn, który zasługiwał na tak wielkie potępienie.

Dodatkowo duchowny musiał w lokalnym języku powiadomić całą ludność o nałożonej klątwie. Informacja musiała być powszechna. Musiała też zawierać wskazówki, czego nie wolno robić w czasie działania klątwy.

Czas działania klątwy był bardzo dotkliwy dla wiernych. Milkły dzwony, zamykano kościoły i cmentarze. Nie wolno było odprawiać mszy ani udzielać sakramentów – umierający nie mogli liczyć na ostatnie namaszczenie i chrześcijański pochówek. Więc każdego, kto umarł w czasie obowiązywania klątwy, czekało wieczne potępienie. Zakazane były chrzty.

W historii Europy zdarzały się też ostrzejsze klątwy, których warunki są znane – zabraniano wychodzenia z domów, spożywania mięsa, strzyżenia włosów, każdy musiał trwać w modlitwie.

Obwieszczenie o klątwie powinno zawierać także informację, co należy zrobić, by anatema została cofnięta.

Czy klątwa Gaudentego została odwołana?

Poza krótkim wpisem Galla Anonima nie mamy żadnej innej informacji o klątwie. Nie ma także informacji o tym, że klątwa została zdjęta. A jeśli została oficjalnie rzucona – co musiał zrobić i co zrobił Bolesław, by anatemę odwołać? Przecież kilka lat później książę został królem, koronował go kolejny gnieźnieński arcybiskup, za zgodą papieża. Nie mógł koronować wyklętego władcy. A gdyby książę został wyklęty i klątwa zostałaby zdjęta – czy dostałby wówczas zgodę papieża na koronację?

To wskazuje, że albo klątwy nie było, albo była nieoficjalna, albo nie dotyczyła władcy, lecz jego podanych (i została nałożona za zgodą Bolesława). Wówczas późniejsza zgoda na koronację mogła być także formą umacniania chrześcijaństwa w Polsce.

A może klątwa nałożona na Polaków nigdy nie została zdjęta? Czy arcybiskup zmarł (nagle?), zanim ją odwołał? Nie zdążył czy nie chciał? Czy właśnie dlatego, że klątwa Gaudentego nie została odwołana w późniejszych wiekach Polskę i ród Piastów spotkało tyle nieszczęść?

Czy klątwa była skuteczna?

Czy klątwa Gaudentego, jeśli arcybiskup rzeczywiście ją rzucił i jej nie odwołał, zadziałała? Może wydawać się, że tak. W swojej kronice Gall Anonim pisze bowiem:

W końcu, tak z przyczyny obcych, tak własnych rodaków, doszła Polska do takiego opustoszenia, iż do szczętu prawie wyzuta została z bogactw i ludzi. W owym to czasie Czechowie zburzyli Poznań i Gniezno i zwłoki św. Wojciecha z sobą unieśli. Ci zaś, którzy uszli pojmania przez nieprzyjaciół albo nie chcieli się mieszać z rokoszanami, poza Wisłę na Mazowsze uciekali; i tak długo grody pomienione stały pustkami, że w kościołach św. Wojciecha męczennika i św. Piotra apostoła dziki zwierz posłał łożyska swoje.

(tłum. Zygmunt Komarnicki)

Wielkopolska, rdzeń ówczesnej Polski, została spustoszona po najeździe czeskiego księcia Brzetysława w 1038 r. Najazd ten nazywany jest czasami pierwszym potopem w nawiązaniu do późniejszego potopu szwedzkiego. Porównanie to dobrze obrazuje skalę zniszczeń w 1038 r.

Nie był to jednak koniec problemów – Polska Piastów trzy razy traciła status królestwa, a po rządach Bolesława III Krzywoustego na ponad 200 lat zniknęła z mapy Europy jako jednolite państwo.

Klątwa dotknęła także samych Piastów. Do czasów Kazimierza Wielkiego, ostatniego króla z tej dynastii, Polską władało kolejno kilkudziesięciu przedstawicieli tego rodu. W zdecydowanej większości byli to książęta. Zaledwie sześciu Piastów nosiło na głowie koronę: Bolesław Chrobry, Mieszko II, Bolesław II Śmiały, Przemysł II, Władysław I Łokietek i Kazimierz III Wielki. Bolesław Chrobry cieszył się koroną tylko kilka tygodni, po czym zmarł. Mieszko II nosił ją na głowie sześć lat, po czym musiał uciekać z Polski, podobnie Bolesław II Śmiały – władał trzy lata i także musiał zbiec z kraju.

Po 219 latach wakatu na królewskim tronie koronę założył Przemysł II i po sześciu miesiącach został zamordowany. Władysław I Łokietek władał aż 13 lat i zmarł śmiercią naturalną. Najdłużej, 37 lat, rządził Polską Kazimierz III Wielki. Zmarł w wyniku ran odniesionych w wypadku (spadł z konia). Niestety nie zostawił legalnego męskiego potomka (choć miał cztery żony, pięć córek i kilkoro dzieci, także synów, z nieprawego łoża) i na nim wygasła linia Piastów zasiadających na królewskim tronie (choć Piastowie jeszcze długo rządzili na Śląsku i Mazowszu).

Czy wszystkie te najazdy, rabunki, zagłady, morderstwa i inne nieszczęścia, które przytrafiały się Polsce i kolejnym władcom z dynastii Piastów, to był naprawdę wynik klątwy? Czy może jednak ich losy są dość typowe dla władców i państw średniowiecznej Europy? I nie ma w tym żadnej klątwy?

Wydaje się, że losy Polski i jej władców nie różniły się znacząco od losów innych państw średniowiecznej Europy. Spadały na nie różne nieszczęścia i nie potrzeba było do tego klątwy. Polska została spustoszona przez Czechów, ale polscy władcy także urządzali wyprawy wojenne na sąsiednie kraje, nieraz wracając z legendarnymi łupami. Bolesław II Szczodry wyprawiał się niemal do wszystkich sąsiadów Polski, by na tronie osadzać wygodnego dla siebie władcę, przy okazji wracając z łupami. Trucie władców to wręcz standardowa, najwygodniejsza procedura pozbywania się ich. Skrytobójcze morderstwa także były dość powszechne. Niejeden władca został wypędzony. Polski ani polskich władców nie spotkało więc nic niezwykłego. Może tylko te wszystkie nieszczęścia zdarzały się u nas znacznie częściej niż u sąsiadów…

A więc jednak klątwa?

Czy Radzim Gaudenty naprawdę rzucił klątwę?

Klątwa Gaudentego to zaledwie jedno krótkie wspomnienie w kronice Galla Anonima. Nic więcej. Sam kronikarz pisze, że nie wie, dlaczego została rzucona. Nie ma o niej informacji w żadnej innej kronice czy dokumentach. Nie ma też śladu po jej odwołaniu. Nie widać również wystarczającego powodu do nałożenia klątwy – wszelkie przesłanki są zbyt błahe, by tak surowo ukarać władcę i jego naród. Trzeba też pamiętać, że Bolesław koronował się na króla pod koniec swojego życia. Gdyby był objęty klątwą, papież nie wyraziłby zgody na koronację.

Późniejsze losy Piastów i ich Polski także znacząco nie odbiegają od losów innych państw w średniowiecznej Europie.

A jeśli klątwa została rzucona, lecz nie zachowały się po niej żadne dokumenty? Jak potoczyłyby się losy Polski, gdyby anatema nigdy nie została nałożona? Dzisiaj pozostaje nam jedynie liczyć, że pewnego dnia ktoś natrafi w jakichś archiwach na zaginiony dokument lub odpis dokumentu, który ostatecznie kwestię klątwy wyjaśni. A może taki dokument cały czas spoczywa w zapieczętowanym glinianym dzbanie gdzieś pod ziemią? Niemal pod naszymi stopami? Najlepiej schowany z niewielkim skarbem oczywiście 😆.

KOMENTARZE

Dodaj komentarz