- Wstęp
- Kalendarium panowania Mieszka II Lamberta
- Wybraniec ojca
- Zaślubiny z Rychezą
- Dalsza aktywność
- Cisza w kronikach
- Koronacja Mieszka II
- Trudne dziedzictwo
- Czas pozbyć się braci
- Napełnianie skarbca
- Katastrofa z 1031 r.
- Bezprym władcą Polski
- Podział Polski
- Mieszko znowu rządzi
- Śmierć i pochówek
- Dziedzictwo
Mieszko II Lambert. Kulisy panowania króla i przyczyny upadku państwa Piastów
Mieszko II Lambert, drugi król Polski, do niedawna był uważany przez wielu historyków za jednego z najgorszych władców średniowiecznej Polski. Choć panował krótko, zaledwie sześć lat, zdążył w tym czasie stracić terytoria podbite przez swojego ojca, koronę, prestiż, a nawet wolność i… męskość.
Czy zatem Mieszko II był nieudolnym, złym, wręcz fatalnym władcą? A może był utalentowany i dobrze, a nawet świetnie przygotowany do rządzenia, tylko niezależne od niego okoliczności okazały się tragiczne w skutkach i niewiele osób by sobie z nimi poradziło?
To prawda, w ciągu zaledwie kilku lat panowania Mieszko II stracił niemal wszystko. Co gorsze, pod koniec jego rządów Polska była nie tylko na krawędzi destrukcji i upadku, ale wręcz wymazania w przyszłości z kart historii. Jak to możliwe, że 10 lat po koronacji pierwszego króla, Bolesława Chrobrego zwanego Wielkim, Polska miała przestać istnieć?
W ciągu tysiąca lat, które minęły od koronacji Mieszka II Lamberta na króla Polski, kronikarze i historycy nazywali go różnie, zawsze negatywnie. Nieudolny, Gnuśny, Leniwy, Kastrat. Nie doczekał się przydomków pozytywnych, a przecież był najlepiej wykształconym władcą swoich czasów. Był pierwszym władcą Polski, który potrafił pisać i czytać, znał grekę, łacinę i niemiecki. Dlaczego więc był oceniany negatywnie? Czy doskonałe wykształcenie nie poszło w parze z umiejętnościami zarządzania państwem? A może Mieszko II miał po prostu pecha? Rządził w okresie i okolicznościach, które z góry skazały go na porażkę?
Niestety, zwłaszcza dla Mieszka, jego panowanie najczęściej oceniane jest przez pryzmat dokonań jego ojca, Bolesława Chrobrego. Niełatwo być wielkim po wielkim władcy, zwłaszcza jeśli dziedziczy się państwo tylko pozornie wielkie, w rzeczywistości z dużymi problemami wewnętrznymi i skłócone ze wszystkimi sąsiadami.
Tworzący w XV w., a więc ponad 420 lat po panowaniu Mieszka, Jan Długosz w swojej kronice króla opisał tak:
Okazał się człowiekiem gnuśnego charakteru, tępego umysłu, niezgrabny, w radach nierozsądny, w działaniu słaby, mało zdatny do spraw większej wagi.
Na szczęście dzisiaj już wiemy, że Jan Długosz może i był wybitnym kronikarzem, ale w swoich opiniach i przytaczanych faktach często rozmijał się z rzeczywistością.
Gall zwany Anonimem (czy raczej Anonim zwany Gallem) w swojej kronice wydaje się być bardziej łaskawy dla władcy, dostrzegając jego skomplikowaną sytuację:
Mieszko był dzielnym rycerzem i wielu czynów wojennych, które za długo byłoby tu wyliczać, dokonał. Nienawistny dla wszystkich sąsiadów, z powodu zawiści przez tychże dla ojca jeszcze uczuwanej, nie dorównał przecież wzorowi ojca ani trybem życia, ani obyczajami, ani na koniec dostatków zamożnością.
(tłum. Zygmunt Komarnicki)
Kalendarium panowania Mieszka II Lamberta
Dzieciństwo
ok. 990 – narodziny Mieszka (być może w Krakowie), drugiego syna Bolesława Chrobrego
1000 – zjazd gnieźnieński, Mieszko obserwatorem
Aktywność dyplomatyczna i wojskowa
1013 – Mieszko wysłannikiem Chrobrego do cesarza Henryka II, by ustalić warunki pokoju
1013 – zaślubiny Mieszka z Rychezą
1014 – Chrobry wysyła syna do czeskiego księcia Udalryka, by namówił go do sojuszu przeciwko Henrykowi II, Mieszko zostaje uwięziony
1015 – Mieszko z sukcesem dowodzi polskimi oddziałami w kolejnej odsłonie wojny z Henrykiem
1017 – na polecenie Bolesława Mieszko najeżdża Czechy
30 I 1018 – pokój w Budziszynie, koniec wojny polsko-niemieckiej
18 IV 1025 – koronacja Bolesława Chrobrego
17 VI 1025 – umiera Bolesław Chrobry
Mieszko II Lambert królem Polski
25 XII 1025 – Mieszko koronowany na króla Polski, Rycheza pierwszą polską królową
ok. 1026 – Bezprym i Otton zostają wypędzeni z Polski
1028 – Mieszko najeżdża i łupi Saksonię
1029 – nieudana wyprawa odwetowa cesarza Konrada II
1030 – Mieszko ponownie najeżdża Saksonię
Katastrofa
1030 – Jarosław Mądry, książę Rusi Kijowskiej, najeżdża Polskę i zajmuje Bełz
jesień 1031 – skoordynowany najazd na Polskę Konrada II i Jarosława Mądrego, Mieszko II ucieka z kraju
jesień 1031 – władzę w Polsce obejmuje Bezprym i odsyła do Niemiec insygnia koronne, Polska przestaje być królestwem
jesień 1031 – Mieszko II uwięziony w Czechach i wykastrowany (?)
Powrót Mieszka do władzy
wiosna 1032 – Bezprym zostaje zamordowany
wiosna 1032 – uwolniony Mieszko wraca do Polski
7 VII 1032 – Konrad II dzieli Polskę na trzy księstwa
1033 – w niewyjaśnionych okolicznościach umiera Otton, brat Mieszka, władca jednego z trzech księstw
1033 – Mieszko wypędza Dytryka, drugiego z władców księstw, jednoczy kraj i obejmuje pełnię władzy, jako książę
10 lub 11 V 1034 – Mieszko II umiera
Wybraniec ojca
Mieszko II Lambert urodził się około 990 r. Nie wiadomo, gdzie przyszedł na świat. W tym kontekście czasami wymieniany jest Kraków. Jest to możliwe, o ile Bolesław Chrobry, z nadania ojca, władał wówczas tym miastem. Mieszko był pierwszym dzieckiem Chrobrego ze związku z jego trzecią, ale ukochaną żoną Emnildą. Był jednak drugim już synem Chrobrego. Starszy Bezprym był zrodzony prawdopodobnie z węgierskiej księżniczki o nieznanym imieniu, która została odprawiona przez władcę do domu wkrótce po narodzinach potomka.
Jaka jest geneza imion drugiego króla Polski? Mieszko swoje pierwsze imię otrzymał po dziadku, Mieszku I. Drugie imię jest bardziej nietypowe, niesłowiańskie, choć nosił je już brat Mieszka I . Pochodzi z germańskiego kręgu kulturowego i związane jest z popularnym wówczas w Polsce kultem św. Lamberta z Maastricht, męczennika Kościoła katolickiego.
To właśnie Bezprym jako najstarszy syn powinien zostać dziedzicem korony, lecz z niewiadomych powodów tak się jednak nie stało. Chrobry najprawdopodobniej (hipotezy są różne) odesłał Bezpryma do klasztoru we Włoszech, a na swojego następcę wybrał Mieszka. I to jego zaczął przygotowywać do objęcia rządów, zapewniając mu gruntowne wykształcenie.
Król wysyłał Mieszka na misje zagraniczne, uczył go dyplomacji i sztuki wojennej. Mieszko dorastał w atmosferze sukcesów ojca – widział zjazd gnieźnieński, zwycięstwa nad cesarską armią, podbijanie nowych terytoriów.
W końcu przyszedł czas na samodzielne zadanie. W okresie wojen z cesarzem Henrykiem II, na początku 1013 r. Bolesław wysłał Mieszka z poselstwem do Merseburga, by uzgodnił z cesarzem wstępne warunki pokoju. Niemiecki biskup i kronikarz Thietmar zanotował, że Henryk okazał niezwykłą życzliwość Mieszkowi, być może chcąc w ten sposób nawiązać bezpośrednie, osobiste relacje, które mogłyby zaowocować w przyszłości:
(…) przybył z wielkimi darami syn Bolesława Mieszko i złożył hołd lenny królowi, po czym przysięgą wzmocnił złożone przyrzeczenie. Następnie odprawiono go z wielkimi honorami i okazano mu wiele uprzejmości, by skłonić go do powtórnego przyjazdu.
(tłum. Marian Zygmunt Jedlicki, UNIVERSITAS, 2022)
Zaślubiny z Rychezą
Bolesław Chrobry zadbał nie tylko o wykształcenie swojego syna, ale także znalazł dla niego odpowiednią kandydatkę na żonę. Może nawet więcej niż odpowiednią. Wybranką Bolesława (i Mieszka oczywiście) została Rycheza, córka palatyna reńskiego Ezzona i Matyldy. Matka przyszłej panny młodej była natomiast córką samego cesarza Ottona II i siostrą nieżyjącego już cesarza Ottona III (to ten od zjazdu gnieźnieńskiego).
Małżeństwo było jednym z postanowień zjazdu w Merseburgu i miało przypieczętować zawarty wówczas pokój. Dzięki niemu Mieszko wżenił się w cesarską rodzinę, stał się członkiem elity imperium, co stawiało go ponad wieloma niemieckimi książętami. Mariaż ten znacząco wzmacniał także pozycję Piastów w Europie.
Z aktu tego małżeństwa można wysnuć jeszcze jeden wniosek – Mieszko był już wówczas traktowany jako niekwestionowany następca tronu w Polsce. Zwykły pretendent do tronu, zwłaszcza któryś tam w kolejności, nie otrzymałby tak znaczącej żony.
Dalsza aktywność
Dzięki małżeństwu z Rychezą Mieszko stał się członkiem elity otaczającej cesarza, co jednak nie przeszkodziło księciu uczestniczyć w kolejnych przedsięwzięciach wymierzonych w Henryka II.
Już w 1014 r. Mieszko został wysłany przez Bolesława z misją do czeskiego księcia Udalryka. Miał go przekonać, by zwrócił się przeciwko cesarzowi. Nie uszło to uwadze Thietmara:
Książę Bolesław, w tysiącznych biegły sztuczkach, wysłał swego syna Mieszka do księcia czeskiego Udalryka i zaproponował mu, by przez pamięć na wspólne pokrewieństwo ułożyli swoje sprawy pokojowo i przeciwstawili się wspólnie wszystkim wrogom, a w szczególności cesarzowi.
(tłum. Marian Zygmunt Jedlicki, UNIVERSITAS, 2022)
Jednak Udalryk Mieszka uwięził i na polecenie cesarza, choć ociągając się, wydał go jako dowód swojej lojalności.
Udalryk (…) pojmał Mieszka i zabiwszy przedniejszych spośród jego towarzyszy, uprowadził resztę wraz z księciem do Czech, gdzie wtrącił ich do więzienia. Na wieść o tym cesarz wysłał tam mojego krewniaka Teodoryka z rozkazem, by Udalryk wydał mu jego wasala i by nie pozbawiał go życia w żadnym wypadku, jeżeli choć trochę zależy mu na jego łasce.
(tłum. Marian Zygmunt Jedlicki, UNIVERSITAS, 2022)
Z powyższego opisu można wnioskować, że prawdopodobnie niewiele brakowało, by polski książę nigdy nie zasiadł na tronie.
Cesarz Mieszka zatrzymał, lecz z czasem zwolnił pod wpływem żądań saskich możnych, którzy poręczyli za polskiego księcia własnymi majątkami. Thietmar wspomina, że część z możnych została wcześniej odpowiednio opłacona przez Bolesława.
W 1015 r. Mieszko stanął na czele wojsk polskich w kolejnej odsłonie wojny z Henrykiem II. Przebieg kampanii był niekorzystny dla cesarza. Henryk wysłał więc posłów do Mieszka i zażądał od niego posłuszeństwa, jak na księcia Rzeszy przystało. Jak wspomina Thietmar, Mieszko pięknie i niezwykle dyplomatycznie odmówił:
Stąd pociągnął cesarz aż do Odry (…) i wysłał najznakomitszych swoich wodzów w poselstwie do Mieszka, który stał tam obozem z wojskiem. Posłowie ci przypomnieli Mieszkowi złożone przezeń przyrzeczenie (…).
Mieszko tak im odpowiedział: „Przyznaję, iż łaska cesarza wyrwała mnie z mocy wroga i że wam złożyłem przyrzeczenie; gdybym był wolny, chętnie dochowałbym go pod każdym względem. Obecnie jednak, jak wiecie sami, znajduję się pod władzą mego ojca, a ponieważ on mi tego zabrania, a także jego przytomni tu rycerze nigdy by się na to nie zgodzili, muszę zaniechać tego, choć wbrew mojej woli. Aż do przybycia mego ojca jestem zdecydowany bronić wedle sił moich ojczyzny, po którą wyciągacie rękę, potem jednak będę się starał naprowadzić go na drogę łaski cesarza i waszej życzliwości”.
(tłum. Marian Zygmunt Jedlicki, UNIVERSITAS, 2022)
Konflikt z cesarzem nie wygasł. W 1017 r. po fiasku kolejnych rozmów pokojowych wojska cesarskie sforsowały Odrę i ruszyły w stronę Niemczy. Tym razem Mieszko dostał od Bolesława inne zadanie – miał przeprowadzić atak dywersyjny na sprzymierzone z Henrykiem Czechy. Polski książę tak właśnie zrobił i cesarz musiał zrezygnować z najazdu na Polskę.
Pod wpływem tych wydarzeń w kolejnym roku zawarto pokój w Budziszynie, który ostatecznie zakończył trwającą od lat wojnę polsko-niemiecką.
Cisza w kronikach
W 1018 r. zmarł biskup Merseburga Thietmar, czołowy kronikarz przełomu IX i X w., który z dużą uwagą (i równie dużą niechęcią dla Bolesława Chrobrego) śledził wydarzenia w Polsce. Nie mamy więc nowych wiadomości na temat Mieszka.
Co robił polski książę w tym czasie? Być może uczestniczył w kolejnych misjach dyplomatycznych zlecanych przez ojca, a może po prostu spokojnie zarządzał dzielnicą krakowską, którą przydzielił mu Bolesław.
Jedynie Gall Anonim mimochodem wspomina o księciu przy okazji wyprawy Chrobrego na Ruś w 1018 r.:
A przeto król Bolesław, opływającym w dostatki miastem i najpotężniejszym królestwem Rusi przez dziesięć miesięcy rozporządzając (…) syna Mieszka dla małoletności zdolnym jeszcze do rządzenia nie mniemał, postanowiwszy w miejsce swe pewnego Rusina z sobą spokrewnionego, ze skarbem zatrzymanym do Polski odciągnął.
(tłum. Zygmunt Komarnicki)
Koronacja Mieszka II
Koronacja Bolesława Chrobrego była jasnym sygnałem dla europejskich władców. Choć państwo Piastów, nazywane już Polską, nadal jest jeszcze młode, chce być niezależne i suwerenne. Chce samodzielnie stanowić o własnym losie.
Niestety Chrobry bardzo krótko cieszył się ze swego nowego tytułu, zmarł 17 czerwca 1025 r. Wkrótce więc po koronacji pierwszego króla państwo Piastów okryło się żałobą. Od razu zapewne pojawiło się też pytanie – kto zastąpi Bolesława? Kandydatów było co najmniej dwóch: najstarszy syn króla, Bezprym, oraz Mieszko, który był młodszy, ale to jego ojciec wybrał i przygotowywał na następcę. I przygotował na ten fakt otoczenie.
Z punktu widzenia Chrobrego sprawa była jasna i bezdyskusyjna – całość władzy miał przejąć Mieszko. Nawet wbrew niesformalizowanej tradycji, która sugerowała, że każdy z synów powinien otrzymać część dziedzictwa ojca. Prawdopodobnie Bolesław, być może nauczony własnymi doświadczeniami, postanowił wprowadzić do Polski nowy, bardziej chrześcijański model sukcesji – całe dziedzictwo obejmuje jeden syn. Dzięki temu można uniknąć dzielenia majątku i państwa na coraz mniejsze kawałki. Mieszko I przed śmiercią podzielił Polskę pomiędzy synów, co mogło skończyć się katastrofą. Kraj zachował jedność tylko dlatego, że Chrobry wypędził, wbrew woli ojca, swoich młodszych braci wraz z ich matką.
Możemy domniemywać, że Chrobry zapewne nie byłby sobą, gdyby nie usiłował wskazać wybranego przez siebie następcy, niekoniecznie najstarszego syna. Bolesław wybrał Mieszka, kto wie, może nawet na łożu śmierci polecił wszystkim obecnym przy nim przysiąc, że będą posłuszni Mieszkowi.
To, co zaplanował Bolesław, było dobre i słuszne, ale nie dla pozostałych jego synów. Zwłaszcza Bezprym, najstarszy z rodzeństwa, mógł się czuć szczególnie rozczarowany. To on miał być faworytem do korony, przynajmniej w jego oczach.
Mieszko wykorzystał nadarzającą się szansę i szybko doprowadził do koronacji, być może w najwcześniejszym możliwym terminie. Zaczął więc tak, jak uczył go ojciec – z przytupem, nie oglądając się na innych, na ich problemy, pretensje i rozterki. Reakcja Bezpryma na koronację jest nieznana – być może ją uznał, czekając na wydzielenie własnej dzielnicy, a może po prostu zacisnął zęby i zaczął się zastanawiać, jak odwrócić los. Nie cieszył się jednak zbytnim poparciem możnych, nie miał też żadnej siły militarnej. Czyli w tamtej chwili nie miał w ręku żadnych argumentów, by rywalizować z Mieszkiem. Przejęcie władzy przez nowego króla nastąpiło bezproblemowo.
Koronacja Mieszka II jest nawet bardziej zagadkowa niż jego ojca – nie wiemy o niej niemal nic, poza tym, że się odbyła. Średniowieczne źródła nazywają bowiem Mieszka królem.
O koronacji Mieszka wspomina Wipon w swoim dziele Chwalebne czyny cesarza Konrada II:
W tym samym roku, który to wymieniłem już wcześniej [1025], Słowianin Bolesław, książę Polaków, zdobył z krzywdą króla Konrada insygnia królewskie i tytuł królewski, lecz jego zuchwalstwo przyćmiła nagła śmierć. Jego syn, Mieszko, równie niefrasobliwy jak ojciec, przepędził na Ruś swego brata Ottona, ponieważ sprzyjał on królowi.
(tłum. Ewa Milkamanowicz, UNIVERSITAS, 2005)
„Równie niefrasobliwy jak ojciec” oznacza w tym przypadku, że Mieszko także się koronował i także „z krzywdą króla Konrada”, czyli bez uzyskania jego zgody.
Autor Roczników kwedlinburskich odnotował:
Bolesław, książę-wojewoda Polski, dowiedziawszy się o śmierci cesarza augusta Henryka, napełnił się takim zadowoleniem i wzbił w pychę, że posunął się do tego, by bezpodstawnie dać się koronować, uzurpując sobie namaszczenie. Jednak za tę śmiałość i zuchwałość umysłu spotkała go wnet pomsta Boża. Natychmiast bowiem nagle spotkał go smutny wyrok śmierci. Po nim syn jego, Mieszko, najstarszy w linii, podobną pychą nadęty tę zarazę zuchwałości wzdłuż i wszerz roznosi.
(tłum. Andrzej Kozicki, 2024)
Gall Anonim o akcie koronacji Mieszka II pisze w swojej kronice tak:
Po rozstaniu się ze światem Bolesława Wielkiego drugi Mieszko, syn jego, na tron wstąpił (…).
(tłum. Zygmunt Komarnicki)
Z powyższych zapisków kronikarzy nie można wywnioskować ani kiedy, ani gdzie odbyła się koronacja, jak wyglądała ta uroczystość ani kto koronę na głowę Mieszka nałożył. Wszystkie informacje na ten temat, które obecnie funkcjonują w przestrzeni publicznej, to jedynie mniej lub bardziej prawdopodobne, ale niezweryfikowane dotychczas hipotezy wysuwane przez historyków na podstawie źródeł pośrednich, znanych zwyczajów i podobnych uroczystości.
Jednocześnie cytowane powyżej zapisy kronikarzy sugerują wprost, że Mieszko koronował się po śmierci ojca.
Data koronacji
Kiedy zatem koronacja miała miejsce? Dokładna data nie jest znana, kroniki nie podają nawet roku. Tym niemiej dość powszechnie przyjmuje się, że korona spoczęła na głowie Mieszka 25 grudnia 1025 r. Dlaczego akurat tego dnia?
Koronacja nowego władcy była uroczystością polityczną, ale przede wszystkim religijną. Namaszczony świętymi olejami król stawał się pomazańcem Bożym. Uroczystości koronacji odbywały się więc w ważne święta kościelne. Jeśli, zgodnie z kronikami, przyjmiemy, że Mieszko został koronowany po śmierci ojca, pierwszym ważnym świętem religijnym w kalendarzu było Boże Narodzenie. Mieszkowi zapewne zależało na jak najszybszej koronacji. Po pierwsze chciał przeciąć wszelkie spekulacje w kraju (Bezprym), po drugie w Niemczech nadal nie było cesarza, nie trzeba było więc nikogo pytać o zgodę.
Nie można jednak wykluczyć, że koronacja odbyła się nieco później, na początku 1026 r., ale zapewne nie później niż w czasie Wielkanocy.
Niektórzy badacze wczesnej historii Piastów, wbrew zapiskom kronikarzy, sugerują, że Mieszko II został koronowany wcześniej, razem z ojcem na początku 1025 r. Miało to wzmocnić pozycję Mieszka oraz zapewnić płynne przekazanie władzy. Koronowanie syna za życia ojca było praktykowane w Europie Zachodniej, tak właśnie postąpiło wielu cesarzy i królów z wczesnego średniowiecza. Chrobry, być może nauczony własnym doświadczeniem, mógł chcieć w tej sposób uniknąć podziału kraju pomiędzy synów, a także innych pretendentów do tronu (własnych wygnanych wcześniej braci). Teoria ta, jak pozostałe, nie ma oparcia w źródłach, ale wskazywana jest jako mniej prawdopodobna.
Miejsce koronacji
Gdzie przeprowadzono koronację? Zapewne w tej samej świątyni, w której koronowano Chrobrego. Bardzo prawdopodobne jest, że była to katedra gnieźnieńska, siedziba polskiego arcybiskupa. Została ona jednak w 1018 r. najpewniej zniszczona przez pożar. Jeśli więc nie była gotowa na koronację Chrobrego i ta uroczystość odbyła się w Poznaniu, być może w poznańskiej katedrze koronował się także Mieszko.
Niektórzy badacze sugerują, że miejscem koronacji mogła być katedra w Krakowie. W mieście tym Mieszko przypuszczalnie sprawował rządy namiestnicze od ok. 1013 r. To jednak najmniej prawdopodobne miejsce, skoro książę miał do dyspozycji katedrę w Gnieźnie lub Poznaniu. Nie było wówczas powodu, by tak ważną uroczystość przenosić gdzieś poza centrum piastowskiej Polski.
Kto koronował Mieszka?
Koronę na głowę polskiego księcia nałożył najprawdopodobniej ówczesny arcybiskup gnieźnieński, zwierzchnik Kościoła w Polsce, Hipolit. Zapewne w czasie uroczystości towarzyszyli mu pozostali polscy biskupi: poznański, wrocławski i krakowski. Nie było natomiast biskupa kołobrzeskiego, gdyż biskupstwo to, ustanowione na zjeździe gnieźnieńskim, upadło dość szybko, najpewniej przed 1013 r. Być może obecny był przedstawiciel Stolicy Apostolskiej, papieski legat.
Jak wyglądała uroczystość?
Koronacja przebiegała zapewne według schematu użytego w przypadku Chrobrego. Obie uroczystości dzieliło zaledwie kilka miesięcy, Mieszko był świadkiem koronacji ojca, stąd też czerpał wzorce. Oczywiście książę mógł zażądać niewielkich korekt.
Koronacja była przede wszystkim uroczystością religijną. Dlatego wcześniej Mieszko musiał pościć i się wyspowiadać. Do katedry szedł w uroczystej procesji, której najpewniej towarzyszyły modlitwy i pieśni. Gdy orszak dotarł do świątyni, ceremonię przejmował arcybiskup. Odmawiał kolejne modlitwy, książę być może leżał krzyżem przed ołtarzem.
W trakcie koronacji następca tronu został namaszczony przez biskupa świętymi olejami. Towarzyszyły temu modlitwy i błogosławieństwa. Władca przyjmował z rąk kapłana miecz koronacyjny – do obrony Kościoła i królestwa. Ojciec Mieszka prawdopodobnie wykorzystał w czasie koronacji także włócznię św. Maurycego, którą podarował mu Otton III – być może użyto jej także w trakcie koronacji Mieszka, jako symbol władzy.
Gdy na głowę księcia nakładano koronę – stawał się królem i, przede wszystkim, Bożym pomazańcem. Król zasiadał na tronie i rozpoczynała się uroczysta msza święta. A po niej kilkudniowa „cywilna” impreza, uczta, na której nie mogło zabraknąć wykwintnego jadła i doskonałych trunków. W końcu królem zostaje się tylko raz (zazwyczaj).
Lista gości
Kto uczestniczył w koronacji? Lista gości owiana jest tajemnicą, ale możemy założyć, że brali w niej udział bracia Mieszka: Bezprym (jeśli nie zdążył przybyć z klasztoru we Włoszech na pogrzeb ojca, to zapewne był w Polsce przed koronacją, choćby po to, żeby dopilnować swojej części spadku) i Otton, być może siostry Mieszka, do tego liczni możni i duchowni niższego szczebla.
Kogo zabrakło? Zapewne przedstawicieli sąsiadów: niemieckiego cesarza, książąt z Rusi, Czech i Węgier. Ze wszystkimi Bolesław Chrobry był skłócony, podobijał ich ziemie i delikatnie mówiąc, nie pałali oni miłością także do Mieszka.
Koronacja Rychezy
Wraz z Mieszkiem koronowana została również jego żona, Rycheza. Była więc to trzecia koronacja w 1025 r. Po tej uroczystości Rycheza była nie tylko żoną króla, lecz także królową. I to prawdopodobnie pierwszą królową w dziejach Polski. Nie mamy bowiem żadnych wiarygodnych informacji o koronacji Ody, czwartej żony Bolesława Chrobrego. Nie znamy nawet miejsca i daty jej śmierci. W 1025 r. mogła już nie żyć lub przebywać poza granicami Polski. Jedynie Jan Długosz sugeruje, że Oda była koronowana razem z Bolesławem. Długosz spisywał jednak swoją kronikę 400 lat po tych wydarzeniach i delikatnie mówiąc, nie jest najbardziej wiarygodnym kronikarzem, przynajmniej w zakresie wczesnego państwa Piastów.
Rycheza natomiast została polską królową i nie ma co do tego wątpliwości. I tytułu królowej używała aż do swojej śmierci, choć w 1031 r. opuściła Polskę i nigdy już do niej nie powróciła (lub tylko na krótko w 1034 r. po śmierci Mieszka). Zmarła w 1063 r. w Niemczech, w klasztorze ufundowanym przez jej rodziców w Brauweiler koło Kolonii.
Święte oburzenie
Wśród niemieckich elit i kronikarzy koronacja Mieszka II wywołała negatywne emocje i reakcje (podobnie jak koronacja Chrobrego). Wbrew pozorom ich święte oburzenie i zarzucanie Mieszkowi uzurpacji to dobra wiadomość, gdyż dzięki temu fakt koronacji odnotowano w kronikach. Gdyby koronacja nie wzbudziła emocji, być może nie wspomniano by o niej wcale i dzisiaj byśmy się zastanawiali, czy aby na pewno Mieszko II został królem.
Powody świętego oburzenia były dwa. Po pierwsze Mieszko II, tak jak Chrobry, zapomniał grzecznie zapytać niemieckiego cesarza o zgodę na koronację. Jednak w tym czasie nikt funkcji cesarza nie sprawował. Na tronie zasiadał Konrad II, który był „tylko” królem Niemiec, o stanowisko cesarza się dopiero ubiegał i czekał na swoją koronację (odbyła się w 1027 r.). Zarówno Chrobry, jak i Mieszko wykorzystali ten wakat, by się koronować, doskonale bowiem wiedzieli, że cesarskiej zgody mogliby nigdy nie otrzymać.
Nie było zresztą powodu, by cesarza pytać o zgodę. I to jest właśnie drugi problem niemieckich kronikarzy. Owszem, średniowieczni europejscy władcy ubiegali się o akcept cesarza, by zasiąść na swoim tronie, ale zazwyczaj albo wchodzili w skład Cesarstwa Rzymskiego, albo byli z nim blisko związani. Piastowie chcieli być niezależni. Nie byli ani poddanymi, ani lennikami cesarza.
Nie funkcjonowali jednak w próżni, musieli liczyć się z cesarzem, choć chętnie podkreślali swoją niezależność. Natomiast niemieccy kronikarze uważali, że cesarz swoje władztwo rozciąga także nad Polską, która przyjęła chrzest, a cesarz sprawuje władzę świecką nad całym chrześcijańskim światem. Przynajmniej w ich rozumieniu. Bolesława i Mieszka postrzegano więc jako buntowników i uzurpatorów. Tak również traktował ich Konrad II.
Mieszko nie zamierzał pytać cesarza o zgodę z jeszcze jednego powodu. Zapewne uznawał, że jest władcą dziedzicznym, przyrodzonym, naturalnym kontynuatorem swojego ojca. I posiadał już koronę poświęconą przez papieża.
Mimo świętego oburzenia nikt nie podważał faktu, że Mieszko został królem. Spełnił bowiem teoretycznie wszelkie wymagania, poza tym jego żoną i królową była Rycheza, siostra byłego cesarza Ottona III. Kwestionując status Mieszka, Niemcy kwestionowaliby także status Rychezy.
Trudne dziedzictwo
Mieszko II odziedziczył po ojcu rozległe państwo. Składało się ziem opanowanych przez Mieszka I (bez utraconego już Pomorza Zachodniego) oraz dodatkowo terytoriów podbitych przez Chrobrego: Milska i Łużyc za zachodzie, Moraw na południu i Grodów Czerwieńskich na wschodzie. Mieszko II był więc ważnym środkowoeuropejskim władcą z rozległymi koneksjami w cesarstwie niemieckim. I choć nie był najstarszym synem Chrobrego, posiadał też silną legitymację wewnątrz kraju i zapewne poparcie większości możnych. Mogłoby się wydawać, że to dobra, jeśli nie doskonała podstawa rozpoczynających się rządów.
Niestety tylko pozornie. W pewnym sensie można powiedzieć, że Chrobry umarł w najlepszym dla siebie momencie. „Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść niepokonanym” śpiewa w znanym przeboju zespół Perfect. I Chrobremu, zwanemu przez potomnych Wielkim, znakomicie się to udało. Miał mocarstwowe ambicje, zdążył się koronować, utrzymał jeszcze swoje niektóre podboje, ciągle budził strach u sąsiadów. I odszedł.
U sąsiadów król wzbudzał także nienawiść. Wszyscy wokół tylko czekali, aż Chrobry wyda ostatnie tchnienie. Monarcha pozostawił synowi państwo otoczone przez sąsiadów, którzy szczerze nienawidzili Polski i tylko wypatrywali dogodnego momentu, by zemścić się za wszelkie upokorzenia.
Polska była także osłabiona wewnętrznie prowadzonymi wojnami. Skarbiec, kiedyś pełen zdobyczy, opustoszał. Liczne wyprawy Chrobrego sprawiły, że poddani musieli znosić znaczne obciążenia, nie otrzymując nic w zamian. Rosnąca w siłę klasa możnowładców była niechętna silnej władzy centralnej. Mieszkańcy królestwa buntowali się przeciwko prowadzonej chrystianizacji, religii elit i konieczności utrzymywania instytucji kościelnych zarządzanych przez przybyszów z innych krajów.
Czas pozbyć się braci
By stawić czoło trudnemu dziedzictwu, Mieszko musiał sprawować władzę twardą ręką. Nie mógł dopuścić do rozwoju coraz bardziej intensywnych konfliktów wewnętrznych czy wręcz realnego buntu. Musiał także, choćby w pewnym stopniu, kontynuować awanturniczą politykę zagraniczną Chrobrego, żeby utrzymać własny prestiż, wojów i zabezpieczyć państwo przed atakiem z zewnątrz.
Jednak pierwszym problemem do rozwiązania przez Mieszka była obecność Bezpryma i Ottona. Nie wiemy, jakie stosunki panowały między braćmi przed koronacją. Kroniki o tym nie wspominają. Z całą pewnością w momencie koronacji Mieszko stawał ponad nimi, a oni stawali się jego potencjalnie największymi wewnętrznymi wrogami. Bezprym uważał zapewne, że to jemu, jako najstarszemu, powinna przypaść korona, a Otton liczył co najmniej na wydzielenie własnej, samodzielnej dzielnicy. Przecież już Mieszko I usiłował podzielić kraj pomiędzy synów.
Nowy król musiał więc pilnie uporządkować stosunki rodzinne.
Mieszko miał do wyboru trzy możliwości: mógł po prostu kazać zamordować braci, co definitywnie zamknęłoby temat rywalizacji o władzę. Mógł ich wypędzić z kraju, ale to mogło w przyszłości zrodzić problemy, gdyby bracia zechcieli powrócić. Mógł też podzielić się władzą i przydzielić im dzielnice, terytoria do rządzenia, gdzie mogliby się realizować jako władcy, czekając aż on sam zejdzie z tego świata.
Mieszko zdecydował się pozostawić braci przy życiu. Popełnił błąd, ale wówczas o tym nie wiedział. Nie wiadomo, czy Bezprym i Otton oburzeni tym, że nie otrzymali własnych dzielnic, sami opuścili kraj i pojechali szukać stronników (i armii) za granicą, czy zostali kulturalnie poproszeni (bez możliwości odmowy) o jego opuszczenie, czy też po prostu zostali wypędzeni. Jeśli zostali wypędzeni, nie wiadomo, czy Mieszko uczynił to profilaktycznie, czy też już w reakcji na próbę buntu. Kroniki nie podają także daty, kiedy to się stało – czy było to wkrótce po koronacji, na początku 1026 r., czy może dopiero w 1027 lub 1028 r.
Wipon wspomina:
Mieszko jednak prześladował swego brata Ottona [i Bezpryma] i przepędził go na Ruś. Kiedy Otto spędził tam nieco czasu, zmuszony wieść życie w nędznych warunkach, poprosił cesarza Konrada o okazanie mu łaski, by za jego wstawiennictwem i pomocą mógł wrócić do ojczyzny
(tłum. Ewa Milkamanowicz, UNIVERSITAS, 2005)
Powyższy fragment kroniki może sugerować, że bracia zostali przez Mieszka wypędzeni dość szybko, może już w 1026 r., skoro musieli spędzić na Rusi „nieco czasu”. Później zaś Otton udał się do Niemiec, a Bezprym pozostał na Rusi. Obaj bracia zabiegali o zewnętrzną pomoc, by móc wrócić do kraju i odzyskać należne im (przynajmniej ich zdaniem) dziedzictwo, nawet kosztem utraty niezależności.
Napełnianie skarbca
Kolejnym problemem Mieszka była polityka zagraniczna. Chrobry był wojowniczym królem, podbijał ziemie sąsiadów, część z nich szybko stracił, ale część nadal należała do Polski. Po jego śmierci sąsiadujący z Polską władcy zyskali nadzieję na odzyskanie utraconych obszarów, a może nawet na podbicie części terytorium Polski. Wszystko zależało od tego, jakim władcą okaże się Mieszko.
Dla nowego króla była to pułapka bez wyjścia. Gdyby okazał słabość, mógłby się spodziewać najazdów. Jeśli zaatakuje sąsiadów, może spodziewać się buntu w Polsce, wyczerpanej już wojnami Chrobrego.
Co gorsza, Mieszko, podobnie jak jego ojciec i dziad, utrzymywał z własnej kieszeni armię wojów. Skarbiec szybko się wyczerpywał, a można go było napełnić tylko w czasie wypraw łupieżczych.
Okazja do takiej ekspedycji trafiła się dość szybko. W 1026 lub 1027 r. Mieszko II otrzymał piękny prezent. Była to iluminowana księga modlitewna tzw. Kodeks Matyldy. Królowi podarowała go Matylda szwabska, żona księcia Lotaryngii Górnej Fryderyka II. Do księgi modlitewnej został dołączony list dedykacyjny wychwalający zalety Mieszka, niemal jako władcy idealnego. Matylda nazywa Mieszka wybitnym królem, który krzewi chrześcijaństwo, chwali budowanie przez niego licznych kościołów oraz erudycję króla, jego znajomość łaciny oraz greki.
Prezent nie był bezinteresowny. Matylda, choć była rodzoną siostrą Gizeli, żony Konrada II, wraz z mężem reprezentowała opozycję w Niemczech wobec cesarza – oboje chcieli zachęcić Mieszka, by wspomógł ich swoimi wojskami.
Kodeks Matyldy ma jeszcze jedną unikalną wartość. Zawiera rycinę, która przedstawia Matyldę wręczającą księgę modlitewną Mieszkowi. Rycina ta jest pierwszym portretem polskiego władcy w historii. Niestety, nie ma pewności, czy tak właśnie wyglądał król, czy może namalowano go na podstawie opowieści i wyobrażeń.
Mieszko pod koniec 1027 r. zaczął przygotowywać swoje wojska do uderzenia na terenie cesarstwa. Czy zrobił to pod wpływem prezentu i pięknych słów Matyldy? Czy postanowił poprzeć antycesarską opozycję w Niemczech? Byłoby to spóźnione działanie, bo antycesarska rebelia już wygasła. Mieszko jednak, mając dostęp do wiadomości z cesarskiego dworu, zapewne o tym wiedział. Może więc nie popierał nikogo, tylko zdał sobie sprawę, że pojawiła się świetna okazja, by napełnić skarbiec? I podreperować nieco własny prestiż.
Niezależnie od powodu na początku 1028 r. Mieszko złamał zapisy traktatu pokojowego zawartego 10 lat wcześniej w Budziszynie i dokonał łupieżczego napadu na Saksonię. Nie najechał jakiegoś słabego sąsiada, tylko od razu na europejskie mocarstwo. Polacy uderzyli bez zapowiedzi i z całą mocą. Palili wioski i łupili wszystko, co przedstawiało wartość. Kobiety uprowadzali w niewolę, mężczyzn zabijali na miejscu. Zniszczenia podobno były tak wielkie, że według saskich źródeł „po przejściu wojsk Mieszka trawa nie chciała rosnąć”. Polacy pojmali też i uprowadzili biskupa Brandenburgi, Luizona. W Rocznikach hildesheimskich pod rokiem 1028 kronikarz odnotował:
Mieszko, który od kilku lat uzurpował sobie prawo do królestwa Słowian, działał tyrańsko przeciwko majestatowi cesarskiemu. Brutalnie najechał wschodnie regiony Saksonii z potężną armią swoich ludzi. Po znacznych pożarach i zniszczeniach wyrżnął wszystkich mężczyzn, pojmał wiele kobiet i w niesłychanych rzeziach pozbawił życia ogromną liczbę dzieci. Na oczach Boga on i jego ludzie, słudzy diabła, dopuścili się brutalnego okrucieństwa.
Diabeł Mieszko, na oczach Boga, zamordował niezliczoną ilość dzieci. I do tego trawa nie chciała rosnąć. Tak widzieli to przerażeni Niemcy. Syn dorównał chwale ojca – być może tak spoglądali na to lub tak mieli to zobaczyć pozostali wrogowie Mieszka, wewnętrzni i zewnętrzni.
Dzisiaj niektórzy historycy uważają, że wyprawa nie miała sensu. Mieszko zaatakował bez powodu, nie odniósł korzyści politycznych, nie bronił się przed agresją, nie uderzał wyprzedzająco. Po prostu wstał rano lewą nogą, zebrał armię i postanowił najechać sąsiada. Wojom Mieszka z pewnością się to spodobało, gdyż ich zbroje i miecze zaczęły już rdzewieć. A może to oni podjudzili władcę, by w końcu wybrać się gdzieś na małą przechadzkę?
Jednak Mieszko nie rozumował dzisiejszymi kategoriami, żył w zupełnie innym świecie. Był wychowany przez swojego ojca i być może po prostu zrobił to, czego go ten nauczył. Awanturniczo skorzystał z okazji, by trochę rozruszać wojów i napełnić skarbiec. Być może Mieszko nie doszukiwał się w tej wyprawie jakiegoś głębszego sensu, a chodziło mu o efekt – tu i teraz. Choć kroniki o tym nie wspominają, w tamtej chwili polski władca zapewne był zadowolony ze swoich dokonań. Jeszcze nie wiedział, że popełnił ogromny polityczny błąd (kolejny), który uruchomił dalszy ciąg wydarzeń…
Nieudany odwet cesarza
Atak Mieszka na Saksonię sprokurował wyprawę odwetową cesarza. W 1029 r. armia Konrada II najechała Łużyce, obległa Budziszyn. Wyprawa zakończyła się jednak niepowodzeniem, miasto się obroniło, cesarz musiał zawrócić wojska do Niemiec. Mieszko znowu triumfował.
W 1030 r. Mieszko zawarł sojusz z Węgrami i raz jeszcze najechał Saksonię. W tym samym czasie Węgrzy zaatakowali Bawarię, przejściowo zajęli także Wiedeń.
Katastrofa z 1031 r.
Miarka się przebrała – być może tak właśnie pomyślał Konrad II i zdecydował, że temat piastowskiego uzurpatora i buntownika trzeba zamknąć raz na zawsze.
Wyprawa odwetowa zorganizowana w 1029 r. była niepowodzeniem. Nadszedł więc czas na bardziej staranne przygotowanie uderzenia, zmontowanie stosownej koalicji. Bardzo pomocni okazali się w tym bracia Mieszka – Bezprym i Otton, którzy namawiali cesarza i księcia kijowskiego Jarosława Mądrego do skoordynowanej wyprawy przeciwko Polsce i obalenia Mieszka, albo co najmniej wyznaczenia osobnych dzielnic dla nich. Bezprym i Otton stali się świetnym pretekstem do interwencji w Polsce.
Wojska ruskie przeprowadziły swoistą „próbę generalną” najazdu już w 1030 r., gdy zajęły polski Bełz. Poszło gładko, gród został obsadzony ruskimi wojownikami. Mieszko, nawet jeśli wyruszył z odsieczą, po walkach w Saksonii niczego już nie osiągnął na wschodzie.
W ramach przygotowań do najazdu na Polskę w 1031 r. cesarz zawarł pokój ze sprzymierzonymi z Mieszkiem II Węgrami. Być może w zamian węgierski król Stefan I dostał wówczas zgodę na zajęcie Słowacji, która była zależna od Polski. Dzięki temu układowi Konrad nie musiał już obawiać się ataku z południa.
Jesienią 1031 r. Polskę, niemal zupełnie tak samo jak 900 lat później, zaatakowały wojska niemieckie z zachodu i ruskie ze wschodu. Wojska cesarskie zajęły Łużyce i Milsko, ruskie Ruś Czerwoną. Po stronie Rusinów walczył nawet przyszły król Norwegii Harald wraz ze swoimi wikingami. Być może w tym samym czasie książę czeski Brzetysław I zajął również Morawy, choć w stosunku do tego wydarzenia podawane są także daty o kilka lat wcześniejsze i historycy nie mają pewności, kiedy to nastąpiło.
Najazd na Polskę okazał się sukcesem. Mieszko II uciekł z kraju. Nie wiadomo, dlaczego tak postąpił. Z pewnością jednoczesny atak na wschodnią i zachodnią granicę uniemożliwił mu skuteczną obronę królestwa. To jednak raczej zbyt mało, by zmusić króla do ucieczki, tym bardziej że po kilku tygodniach wojny zdążył już zawrzeć pokój z Niemcami, oddając im Łużyce i Milsko. Prawdopodobnie porażka militarna Mieszka uaktywniła krajową opozycję. Być może doszło do nasilenia buntów możnowładców lub/i poddanych, co zmusiło króla do opuszczenia kraju. A może po prostu pojawili się już stronnicy Bezpryma, którzy wietrząc nieuchronną klęskę Mieszka, postanowili go wypędzić, by na tronie zasiadł nowy władca.
Pewne jest to, że monarcha wyjechał sam, raczej w dużym pośpiechu. W kraju pozostawił Rychezę z dziećmi, jak również klejnoty koronne.
Kastrat?
W oczach Mieszka ucieczka z kraju była koniecznością. Uciec, ale dokąd? Do Niemiec nie mógł, na Pomorze i do Prus także nie, w grę nie wchodziła położona na wschodzie Ruś. Wszędzie miał wrogów. Mógł próbować przedostać się na południe. Nie na Węgry, gdyż drogę blokowały wojska Jarosława Mądrego, a dodatkowo węgierski król także nie darzył Mieszka sympatią.
Pozostawały jedynie Czechy, choć ich władca, stary Udalryk z dynastii Przemyślidów, też nie przepadał za Mieszkiem i raz już, w 1014 r., go uwięził. Jednak obecnie miał nie najlepsze stosunki z niemieckim cesarzem. Polski król musiał zaryzykować.
Pomysł ucieczki do Czech okazał się fatalny w skutkach. Mieszko nie został przyjęty z otwartymi ramionami. Udalryk od razu uwięził króla. Chciał go odesłać Konradowi II, cesarz jednak odmówił przyjęcia polskiego władcy.
Wipon zapisał to tak:
Okazało się, że Udalryk pragnąc pojednania z cesarzem, chciał wydać Mieszka. Cesarz nie wyraził zgody na zawarcie tego haniebnego układu, mówiąc, iż nie chce kupować nieprzyjaciela od nieprzyjaciela.
(tłum. Ewa Milkamanowicz, UNIVERSITAS, 2005)
Cesarska odmowa przypieczętowała los Mieszka. Rzekomo w akcie zemsty za oślepienie swojego brata przez Chrobrego Udalryk kazał Mieszka wykastrować. Gall Anonim zanotował:
Mówią, że na zjeździe z Czechami zdradziecko pojmany i pozbawiony płodności, za pomocą rzemienia i gwałtu, odpłacił jakoby za postępek króla Bolesława, swego ojca, który ich książęcia a wuja Mieszkowego oślepił. Z niewoli Mieszko wyszedł wprawdzie, lecz żony odtąd nie znał już wcale.
(tłum. Zygmunt Komarnicki)
Jeśli do kastracji Mieszka rzeczywiście doszło, to był to nie tylko akt zemsty za krzywdy doznane przez ród Przemyślidów, ale też symbol, który miał przekreślić przyszłość Mieszka jako monarchy.
Czy to możliwe, że pozbawionego korony króla pozbawiono dodatkowo jeszcze cenniejszych klejnotów rodowych? Niektórzy historycy podważają zapiski Galla Anonima, zarzucając mu manipulacje czy wręcz opowiadanie bajek. Sam Gall zresztą pisze „Mówią, że…”. Czyli nie ma wiedzy ani pewności.
W wątpliwość podawane jest także to, czy kastracja była odpowiednią zemstą za oślepienie. Zwłaszcza że oślepiony Bolesław III Rudy próbował wcześniej zabić Udalryka. Czy zatem Udalryk nie powinien być raczej wdzięczny Chrobremu i Mieszkowi? Albo oślepić Mieszka w akcie zemsty za oślepienie brata? Oko za oko… jak praktykowali już starożytni Babilończycy.
A może kastracja nie była bajką Galla, lecz niezgrabnie połączył on krążące plotki? Może wykastrowano kogoś innego nieco wcześniej? Kandydatem na piastowskiego kastrata jest… Bezprym, którego miał wykastrować czeski książę Jaromir, sam wcześniej wykastrowany przez swojego brata… Bolesława III Rudego. To by nawet tłumaczyło, dlaczego Chrobry pozbawił Bezpryma statusu następcy tronu. Po prostu nie mógł już spłodzić następcy.
Jak na razie dysponujemy jedynie krótkim zapiskiem Galla Anonima na temat kastracji, prawdziwe jej okoliczności giną w mrokach dziejów.
Bezprym władcą Polski
Tymczasem po wypędzeniu Mieszka na piastowskim tronie rozsiadł się Bezprym. Na tronie książęcym, nie królewskim, gdyż jedną z pierwszych decyzji Bezpryma było okazanie uległości wobec niemieckiego cesarza i odesłanie mu, poprzez Rychezę, polskich insygniów koronacyjnych. Cesarz uprzejmie podziękował Rychezie, insygnia zatrzymał, a jej samej pozwolił zatrzymać tytuł królewski. Dożywotnio.
Działanie Rychezy nie jest jasne i są różne, skrajne teorie na ten temat. Niektórzy badacze twierdzą wręcz, że Rycheza ukradła insygnia koronacyjne i wywiozła je do Niemiec, by chronić je przed… Bezprymem. Inni sugerują, że Bezprym wygnał bratową. Małżeństwo Rychezy z Mieszkiem mogło nie układać się najlepiej, skoro król znalazł sobie nałożnicę. Podobno też Rycheza źle czuła się w Polsce i gardziła lokalnymi obyczajami.
Niezależnie od tego, z jakiego powodu Rycheza upuściła kraj, Polska utraciła insygnia koronacyjne i przestała być królestwem – jak się później okazało na kilka dziesięcioleci.
Kronikarz sporządzający Roczniki hildesheimskie odesłanie klejnotów koronnych opisał tak:
Bezprym przejął koronę i inne insygnia królewskie, które jego brat niesłusznie przywłaszczył sobie. Wysłał poselstwo i obiecał za pośrednictwem swoich legatów, że podporządkuje się cesarzowi.
Bezprym okazał się władcą incydentalnym. W czasach współczesnych zapewne użylibyśmy eufemizmu, że jego rządy nie cieszyły się dużą popularnością w społeczeństwie. W realiach średniowiecznych oznacza to, że książę był po prostu beznadziejnym władcą, którego celem było przede wszystkim utrzymanie się na tronie. Za wszelką cenę. Władza była dla niego celem samym w sobie, los poddanych go nie interesował.
Jednocześnie chyba niezbyt pewnie czuł się na swoim trzeszczącym tronie. Jego rządy były pełne przemocy, książę zajął się przede wszystkim brutalnymi represjami wobec swoich przeciwników i możnych, których podejrzewał o popieranie Mieszka.
Możliwe, że nowy władca szybko zapomniał także o swoim bracie. Nie wydzielił dla niego żadnej dzielnicy, a prawdopodobnie mu to obiecał (choć niektórzy badacze sugerują, że Otton mógł dostać od brata w zarządzanie Śląsk). Otton czuł się więc rozczarowany, nie po to uczestniczył w obaleniu Mieszka, żeby nie odnieść z tego korzyści.
Tyrania Bezpryma doprowadziła do buntu. Po kilku miesiącach panowania, w 1032 r. książę został zamordowany przez własnych ludzi, być może przy cichym udziale Ottona. Kronikarz hildesheimski odnotował:
W tym roku Bezprym został zabity przez swoich ludzi z powodu wielkiego okrucieństwa jego tyranii i knowań jego braci.
Podział Polski
Po zamordowaniu Bezpryma polski tron pozostał pusty. Nie wiadomo, dlaczego nie zasiadł na nim Otton, zwłaszcza jeśli uczestniczył w obaleniu brata. Natomiast na wieść o zamordowaniu Bezpryma Udalryk okazał litość Mieszkowi, uwolnił go i pozwolił na powrót do kraju. Choć może nie była to tylko litość. Skoro niemiecki cesarz popierał Ottona, być może Udalryk postanowił zamieszać nieco w polskim kotle i wypuścił Mieszka – tak na złość cesarzowi.
Konrad II raczej nie był zachwycony krwawymi rządami Bezpryma ani powrotem do kraju Mieszka. Chciał, by w Polsce panował władca uległy, podporządkowany, ale stabilny. Chaos za wschodnią granicą i angażowanie wojsk nie były mu na rękę.
Początkowo Konrad planował kolejną zbrojną wyprawę przeciwko Mieszkowi. Być może nawet się odbyła, ale nieznany jest jej zasięg i przebieg. Mieszko, zupełnie nieprzygotowany do kolejnego starcia, wolał jednak konflikt rozwiązać na drodze dyplomatycznej. Co więcej, chcąc utrzymać się przy władzy w rozsypującym się kraju, musiał szukać poparcia cesarza.
W takich okolicznościach cesarz zwołał zjazd w Merseburgu. Mieszko nie miał wyjścia, musiał się na nim stawić. Otton prawdopodobnie już przebywał wówczas w Niemczech. Cesarz przedstawił na zjeździe zaskakujące rozwiązanie – postanowił podzielić Polskę na trzy części. Prawdopodobnie uważał, że rozdrobiony na księstwa kraj i jego władcy będą słabsi i łatwiejsi do kontroli. Roczniki hildesheimskie opisują to wydarzenie w następujący sposób:
Zdając sobie sprawę, że słusznie cierpiał wszystko, co się stało z powodu wielkiej zuchwałości, jaką okazywał w poprzednich latach, [Mieszko] wysłał posłów do cesarza i poprosił o czas na zadośćuczynienie w odpowiedni sposób. Następnie, za zgodą cesarza, udał się do Merseburga i siódmego lipca, porzuciwszy myśli o koronach i wszelkich królewskich ozdobach, pokornie oddał się władzy cesarza. Najmiłosierniejszy cesarz przyjął go i podzielił królestwo, które wcześniej posiadał sam, między niego i jego kuzyna, niejakiego Teodoryka.
Cesarz zdecydował, że Mieszko obejmie we władanie Małopolskę i Mazowsze, dodatkowo musiał ostatecznie zrzec się korony. Otton otrzymał Śląsk (którym może władał już w czasach Bezpryma). Z mroków dziejów wyłonił się także trzeci pretendent do władzy, Dytryk, nazywany też Teodorykiem. Otrzymał we władanie to, co najcenniejsze – Wielkopolskę. Jest to podział przypuszczalny, gdyż nie zachowały się dokumenty ze zjazdu. 7 lipca 1032 r. zawarto oficjalnie traktat pokojowy.
W czasie zjazdu w Merseburgu Dytryk otrzymał we władanie najcenniejszą część Polski – Wielkopolskę. Dlaczego? Badacze do dzisiaj zastanawiają się, kim był Dytryk.
Najbardziej prawdopodobna teoria mówi, że był on synem jednego z braci Chrobrego (Mieszka, Świętopełka lub Lamberta), których pierwszy król Polski wygnał z kraju wraz z matką po objęciu władzy. Jeśli ta hipoteza jest prawdziwa, Dytryk urodził się na wygnaniu, zapewne w Niemczech, jego losy przed 1032 r. nie są znane. Musiał jednak utrzymywać jakieś kontakty z dworem cesarskim, skoro Konrad II postanowił powierzyć mu Wielkopolskę.
Mieszko znowu rządzi
Zaproponowany przez cesarza podział Polski zapewne wszedł w życie, lecz nie przetrwał zbyt długo. Już w 1033 r. zmarł, najpewniej bezdzietnie, Otton. Nie wiadomo, czy śmiercią w pełni naturalną, wspomina się, że zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Nie wiadomo też, gdzie został pochowany. Wiadomo jednak, że jego dzielnicę podporządkował sobie Mieszko.
Książę na tym nie poprzestał i już w tym samym roku wypędził z kraju Dytryka. Jego dalsze losy nie są znane, nie wiadomo, gdzie i kiedy zmarł ani gdzie został pochowany. Nie ma także żadnych informacji o jego potomstwie.
W ten sposób dokonało się ponowne zjednoczenie Polski pod rządami Mieszka, ale już nie króla, lecz zaledwie księcia. Nawet gdyby chciał się ponownie, samodzielnie koronować, nie miał czym – insygnia koronacyjne pozostawały w Niemczech.
Śmierć i pochówek
Mieszka bez wątpienia należy podziwiać za to, że pomimo wszystkich klęsk i nieszczęść, które spotkały go w życiu, zdołał się podźwignąć i ponownie zjednoczyć kraj. Kto wie, jak dalej potoczyłyby się jego losy. Czy zdołałby wzmocnić swoją mocno nadszarpniętą władzę? Czy opanowałby bunty, które coraz częściej i coraz silniej wybuchały w jego księstwie? Czy może tego żywiołu już nikt nie mógł okiełznać.
Tego się już nie dowiemy. Mieszko zmarł nagle, 10 lub 11 maja 1034 r. Miał 44 lata. Dla swoich poddanych do końca pozostał królem – w Polsce jego zrzeczenia się korony nigdy nie przyjęto do wiadomości, śmierć Mieszka polscy kronikarze odnotowali krótko: umarł król.
Nieznane jest miejsce śmierci Mieszka, można przypuszczać, że zmarł w Poznaniu. Nie ma również pewności, gdzie został pochowany – najprawdopodobniej była to poznańska katedra. Jeśli tak, to drugi król Polski spoczął obok swojego ojca Bolesława Chrobrego i dziadka Mieszka I.
Śmierć Mieszka II spowita jest aurą tajemniczości. Nie znamy bowiem jej przyczyny. Zazwyczaj przyjmuje się, że władca zmarł nagle, ale śmiercią naturalną. Roczniki hildesheimskie podają, że „Mieszko, książę polski umarł śmiercią przedwczesną i bolesną”.
Istnieją jednak inne doniesienia na ten temat. Niemiecki kronikarz Gotfryd z Viterbo zapisał, że Mieszko zginął z ręki własnego giermka. Obecnie niemal wszyscy odrzucają tę hipotezę, wskazując, że Gotfryd pomylił Mieszka z Bezprymem (zginął w ten sposób) lub z Ottonem (być może także został zamordowany).
Inne wyjaśnienie podsuwa Traska. To polski dominikanin, żyjący w XIV w. w Krakowie. Co prawda Traskę od wydarzeń związanych z Mieszkiem dzieli 300 lat, ale jest on uznawany za bardzo wiarygodnego kronikarza, który wiedzę o dawnych czasach czerpał ze starych manuskryptów – przepisywał je, kompilował, nie zmyślał, nie upiększał i nie dodawał nic od siebie. W swoich rocznikach Traska twierdzi, że u schyłku życia Mieszko doznał pomieszania zmysłów. Co to oznacza? Tym określeniem opisywano w średniowieczu samobójców.
Czy zmęczony życiem Mieszko odebrał sobie życie? To by wyjaśniało śmierć nagłą i przedwczesną. Ale to tylko przypuszczenie. Gdyby tak jednak było, Mieszko byłby jedynym polskim władcą, który odebrał sobie życie.
Dziedzictwo
Mieszko II, syn Bolesława Chrobrego zwanego Wielkim, był królem Polski zaledwie przez sześć lat. Po tym czasie musiał uciekać z kraju i choć jeszcze na chwilę powrócił, to już tylko jako książę. Czy był władcą nieudolnym? Czy po prostu objął władzę w fatalnych dla siebie okolicznościach z niezwykle wielkim, acz kłopotliwym dziedzictwem? Co Mieszko II pozostawił po sobie?
A może wszystkie nieszczęścia, które dosięgły Mieszka, zupełnie nie były jego winą? Może wszystko to, co go spotkało, to wina pierwszego polskiego arcybiskupa Radzima Gaudentego? Gall Anonim napisał, że w czasach Bolesława Chrobrego duchowny rzucił klątwę na Polskę. Klątwę, która odbiła się na niemal wszystkich Piastach zasiadających na tronie. Ta złowroga klątwa nigdy nie została zdjęta…
Mieszko II stracił niemal wszystko, to fakt. Choć przed śmiercią zdołał jeszcze częściowo zjednoczyć państwo, pozostawiał je następcy w bardzo złej kondycji, narażone nie tylko na ataki z zewnątrz, ale także na bunty i rebelie możnowładców i kmieci.
I rzeczywiście po śmierci Mieszka wybuchło powstanie ludowe, miała miejsce tzw. reakcja pogańska, czyli bunt przeciwko Kościołowi. W kraju zapanował chaos. W 1038 r. czeski książę Brzetysław I spustoszył i złupił Śląsk oraz Wielkopolskę. Zniszczył Poznań, Gniezno, zrabował groby polskich królów, ukradł relikwie św. Wojciecha i Radzima Gaudentego. Zniszczył katedry i królewskie pałace. Władztwo Piastów było w rozsypce, rozpadły się struktury władzy centralnej.
Polska jednak nie upadła. Odbudował ją syn Mieszka II, Kazimierz, przez potomnych nazwany nie bez powodu Odnowicielem. Gdy powrócił do Polski, Gniezno i Poznań leżały w gruzach. Dlatego książę swój ośrodek władzy przeniósł na południe, do Krakowa. Od tego momentu przez kolejnych kilkaset lat miasto będzie stolicą Polski.
Chronologia wydarzeń w Polsce po śmierci Mieszka II nie jest jasna. Wiadomo, że władca zmarł, a kilka lat później na tronie zasiadł jego syn Kazimierz. Co się działo w ciągu tych kilku lat? Czy władza centralna zanikła? Czy może Polską rządził najstarszy syn Mieszka Bolesław II Zapomniany, którego później postanowiono celowo wymazać z kart historii? Z jakiego powodu? A może istnienie Bolesława II Zapomnianego to tylko wymysł badaczy historii, którzy niczym Dan Brown próbują posklejać i dopasować do siebie różne fakty i pośrednie wskazówki, tworząc z tego pasjonujące i wciągające czytelników opowieści?



















