- Wstęp
- Kalendarium wydarzeń
- Kim był Mieszko I?
- Początki panowania Mieszka
- Dlaczego Mieszko I przyjął chrzest?
- Skąd wiemy, że Mieszko przyjął chrzest?
- Tajemnice sakramentu
- Chrzest Mieszka czy chrzest Polski?
- Początek państwa polskiego?
- Chrześcijaństwo przed Mieszkiem
- Skutki przyjęcia chrztu
- A gdyby Mieszko chrztu nie przyjął?
- Czy Mieszko na pewno został ochrzczony?
- Miejsca związane z chrztem
Chrzest Mieszka I: skromna rodzinna uroczystość czy chrzest Polski? Poznaj wydarzenie, które zmieniło losy Polski. Fakty, mity i miejsca, które warto odwiedzić
Chrzest Polski, a właściwie chrzest Mieszka I to jedna z najbardziej zagadkowych uroczystości z początków państwa polskiego. Akt ten miał przełomowy charakter, był początkiem chrystianizacji Polski, zapoczątkował integrację państwa Mieszka ze strukturami średniowiecznej Europy. Skutki decyzji księcia sprzed 1060 lat odczuwamy do dziś. Co się wówczas naprawdę wydarzyło?
Mimo jej podniosłego znaczenia niewiele wiadomo na temat samej uroczystości. Znacznie więcej jest pytań i wątpliwości niż niepodważalnych faktów i odpowiedzi. Wiadomo, że chrzest miał miejsce, choć niektórzy nawet ten fakt podważają. Nie wiemy natomiast kiedy się odbył, gdzie, kto Mieszka ochrzcił, kto wraz z nich został ochrzczony, jak wyglądała sama ceremonia. Nie wiemy też, dlaczego Mieszko zdecydował się przyjąć chrzest, jakie widział w tym korzyści. Czy przeważyły u księcia interesy polityczne, czy może uległ on namowom swojej czeskiej żony, Dobrawy?
W szkole podstawowej dzieci dowiadują się, że Mieszko I przyjął chrzest w 966 r. Sejm Rzeczpospolitej Polskiej ustanowił stosowne święto państwowe 14 kwietnia. Są to jednak daty umowne, czysto symboliczne, które mogą mieć niewiele wspólnego z rzeczywistością.
Jak więc było naprawdę? Co wiemy o chrzcie Mieszka, a czego jedynie domyślają się historycy?
Kalendarium wydarzeń
922–945 – narodziny Mieszka
ok. 960 – Mieszko zostaje władcą Piastów
963 – wojska księcia przegrywają bitwy z Wieletami, ginie brat Mieszka
ok. 964 – Mieszko zawiązuje sojusz z Czechami
ok. 965 – do Polski przybywa Dobrawa
ok. 966 – chrzest Mieszka
ok. 967 – narodziny Bolesława zwanego później Chrobrym
967 – Mieszko pokonuje Wieletów
Kim był Mieszko I?
Mieszka I nie trzeba (chyba) przedstawiać. Piastowski książę, pierwszy historyczny władca i twórca państwa polskiego. Tak go dzisiaj postrzegamy i trudno bez niego wyobrazić sobie początki polskiej państwowości.
W przeciwieństwie do swoich legendarnych przodków, Siemowita, Lestka i Siemomysła, Mieszko jest postacią historyczną, jego istnienie potwierdzają zapiski kronikarzy i podróżników. Nie wiemy jednak kiedy się urodził. Badacze najstarszych dziejów Polski przypuszczają, że nastąpiło to pomiędzy 922 a 945 r.
Jako książę Polan Mieszko zjednoczył plemiona słowiańskie zamieszkujące współczesną Polskę, umocnił władzę centralną, stworzył podstawy administracji oraz systemu grodowego. Książę prowadził także aktywną politykę zewnętrzną: zawierał sojusze, toczył wojny, rozszerzał wpływy Piastów. Wykorzystywał dyplomację, małżeństwa dynastyczne i siłę militarną, by zabezpieczyć granice młodego państwa. Mieszko I stworzył fundamenty, na których przez kolejne stulecia budowano polską państwowość.
Początki panowania Mieszka
Władzę w państwie Piastów Mieszko przejął ok. 960 r. Początki panowania księcia nie były łatwe, a jego władztwo rozciągało się jedynie nad częścią współczesnej Wielkopolski i Mazowsza. Nie była więc to Polska, którą widzimy oczami wyobraźni niemal we współczesnych jej granicach.
Zanim Mieszko po raz pierwszy wypowiedział łacińskie, sakramentalne „Amen”, tereny te tętniły życiem w rytmie słowiańskich obrzędów i naturalnych cyklów przyrody. Życie codzienne koncentrowało się wokół potężnych grodów obronnych: Poznania, Gniezna, Giecza i na Ostrowie Lednickim. Pełniły one funkcje administracyjne, militarne i gospodarcze.
Władztwo Mieszka było oparte na autorytecie księcia i sile jego legendarnej drużyny. Podstawą bogactwa był handel niewolnikami – pojmanymi w czasie wypraw łupieżczych na sąsiadów. Nie posługiwano się pismem, co utrudniało dyplomację i administrację. Kulturowo Mieszko był postrzegany jako barbarzyńca, jako poganin nie należał do chrześcijańskiego Zachodu. Jednak w oczach współczesnych mu kronikarzy, jak choćby żydowskiego podróżnika Ibrahima ibn Jakuba, Mieszko jawił się jako najpotężniejszy z królów słowiańskich. Ibn Jakub nazywa go „królem północy”, władającym rozległym krajem bogatym w żywność, mięso, miód i rolę orną.
Nadwyżki finansowe generowane z handlu niewolnikami pozwalały myśleć księciu o wejściu do europejskiej elity. Musiał tylko znaleźć sposób, by być traktowany na równi z innymi, a jednocześnie nie stać się zwykłym wasalem cesarza, jak wielu innych władców.
Gdy ojciec Mieszka, Siemomysł, rozszerzał granice swojego władztwa, podbijał ziemie „niczyje” – podporządkowywał sobie najbliższych sąsiadów. Nikogo w Europie nie obchodziło, co się dzieje w porośniętej gęstymi borami krainie. Jednak, gdy państwo Piastów urosło już w siłę, zostało dostrzeżone na arenie międzynarodowej. W tym czasie od zachodu do Odry zbliżało się świeżo reaktywowane Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego. Na południowym zachodzie kluczową rolę odgrywały Czechy, które panowały także nad Śląskiem i Małopolską. Północą władali silni, pogańscy Pomorzanie. Państwo Mieszka stało się obiektem zainteresowania i naturalnym celem chrystianizacji. Chrystianizacji prowadzonej mieczem.
Dlaczego Mieszko I przyjął chrzest?
Na fundamentalne pytanie, dlaczego Mieszko I przyjął chrzest, nie ma ani jednej, ani prostej odpowiedzi. Nie znamy (i zapewne już nigdy nie poznamy) motywacji księcia. Możemy jedynie domyślać się powodów jego decyzji, analizując sytuację rodzinną Mieszka i kontekst polityczny, w którym znalazło się jego młode państwo. Chrzest mógł być odpowiedzią na te wyzwania.
Decyzję o przyjęciu chrztu mogły determinować trzy główne powody:
- do przyjęcia chrztu księcia zmusiła lub zachęciła sytuacja polityczna lub/i Mieszko dostrzegał korzyści polityczne związane z tym aktem
- chrzest kazała przyjąć księciu (lub namawiała do niego) jego nowa żona, a Mieszko, dla świętego spokoju, zgodził się
- Mieszko po prostu nawrócił się pod wpływem żony i postanowił zostać chrześcijaninem (a przynajmniej sprawdzić moce i skuteczność nowego Boga)
Każdy z powyższych powodów mógł być wystarczający dla Mieszka. Nie wiemy jednak, czy przyjęcie chrześcijaństwa było spowodowane natchnieniem religijnym i przemianą duchową, czy była to przede wszystkim genialna, zimna, pragmatyczna kalkulacja polityczna wyrachowanego realisty. Być może książę dostrzegał korzyści w obu tych obszarach.
Niezależnie od powodów przyjęcie chrztu było radykalnym i odważnym krokiem. Mieszko zrywał z wiarą przodków i przyjmował nowego Boga. Jeśli wierzył w swoje bóstwa, ryzykował utratę ich przychylności. Ryzykował też buntem poddanych, gdyby zechciał nową wiarę wprowadzać siłą.
Wydaje się, że bezpośrednim impulsem rozpoczynającym ciąg wydarzeń zakończonych chrztem mogła być przegrana Mieszka w wojnie z Wieletami. Byli to Słowianie, poganie zamieszkujący Pomorze. W 963 r. Wieleci wspierani przez saskiego wielmożę Wichmana (zbuntowanego wobec cesarza Ottona I) pokonali w dwóch bitwach wojska Mieszka i zabili jego brata. Zgarnęli też ogromne łupy.
Książę zapewne uzmysłowił sobie wówczas, że potrzebuje nowych sojuszników. Potrzeba ta stawała się pilna, gdyż Wieleci byli sprzymierzeni z Czechami. Książę mógł się więc obawiać się ataku z dwóch stron. W tej sytuacji Mieszko postanowił zawrzeć sojusz z… Czechami. Zbliżenie z południowym sąsiadem stwarzało też okazję do nawiązania dobrych stosunków z Ottonem I – Czesi byli częściowo zależni od cesarstwa.
Zawarcie sojuszu zostało przypieczętowane małżeństwem. Mieszko miał poślubić Dobrawę, córkę czeskiego władcy Bolesława I Srogiego. Zgodnie z umową w 965 r. Dobrawa przybyła wraz ze swoim orszakiem do Polski i poślubiła Mieszka. Nie jest jednak jasne, czy warunkiem przymierza był także chrzest Mieszka, czy też decyzja o nim zapadła później. Być może na chrzest Piasta od początku nalegała Dobrawa i zostało jej obiecane, że tak się stanie. W odpowiednim momencie.
Czy małżeństwo i układ z Czechami były jedynym powodem chrztu Mieszka? Niekoniecznie. Być może był to jedynie idealny pretekst, wymówka wobec własnych elit, a Mieszko doskonale rozumiał polityczne korzyści z przyjęcia nowej wiary. A tych było naprawdę wiele. Koniec z widmem przymusowej chrystianizacji, europejskie salony, wzmocnienie władzy wewnętrznej. Wystarczyło tylko zanurzyć się w wodzie. Czy książę patrzył aż tak szeroko? Gdyby Mieszko w pełni rozumiał korzyści polityczne, jakie niesie za sobą chrzest, byłby władcą genialnym i dalekosiężnym, który zamierzał wręcz rozegrać polityczny gambit – chciał poświęcić stare bóstwa dla wielkich korzyści.
W rozważaniach dotyczących powodów przyjęcia chrztu nie można pomijać wpływu Dobrawy. Może wpływ ten był ważniejszy niż potencjalne korzyści polityczne? A może po prostu polityka z Dobrawą doskonale się uzupełniały. Czy też Dobrawa, doświadczona już chrześcijanka, uzmysłowiła Mieszkowi korzyści, które osiągnie, przyjmując chrzest?
Niewątpliwie Dobrawa miała argumenty w ręku. Gall Anonim wspomina wręcz, że odmówiła dzielenia łoża z mężem, zanim ten się nie ochrzci. A może tylko fascynująco opowiadała o chrześcijaństwie? Może przekonała Mieszka, że nowy Bóg pomoże mu w rywalizacji z Wieletami i pozwoli ich pokonać? Wystarczy mu tylko zaufać.
Zapewne już nigdy nie dowiemy się, co dla Mieszka było najważniejsze. Jednak zarówno merseburski biskup Thietmar, jak i piszący w Polsce Gall Anonim informują, że dużą rolę w przyjęciu chrztu odegrała Dobrawa.
Thietmar zanotował:
W czeskiej krainie pojął on [Mieszko] za żonę szlachetną siostrę Bolesława Starszego, która okazała się w rzeczywistości taką, jak brzmiało jej imię. Nazywała się bowiem po słowiańsku Dobrawa, co w języku niemieckim wykłada się: dobra. Owa wyznawczyni Chrystusa, widząc swego małżonka pogrążonego w wielorakich błędach pogaństwa, zastanawiała się usilnie nad tym, w jaki sposób mogła by go pozyskać dla swojej wiary. Starała się go zjednać na wszelkie sposoby, nie dla zaspokojenia trzech żądz tego zepsutego świata, lecz dla korzyści wynikających z owej chwalebnej i przez wszystkich wiernych pożądanej nagrody w życiu przyszłym.
Umyślnie postępowała ona przez jakiś czas zdrożnie, aby później móc długo działać dobrze. Kiedy mianowicie po zawarciu wspomnianego małżeństwa nadszedł okres wielkiego postu i Dobrawa starała się złożyć Bogu dobrowolną ofiarę przez wstrzymywanie się od jedzenia mięsa i umartwianie swego ciała, jej małżonek namawiał ją słodkimi obietnicami do złamania postanowienia. Ona zaś zgodziła się na to w tym celu, by z kolei móc tym łatwiej zyskać u niego posłuch w innych sprawach. Jedni twierdzą, iż jadła ona mięso w okresie jednego wielkiego postu, inni zaś, że w trzech takich okresach.
(tłum. Marian Zygmunt Jedlicki, UNIVERSITAS, 2022)
Z opisu tego wprost wynika, że celem Dobrawy było zachęcenie Mieszka do chrztu i cel ten próbowała osiągnąć różnymi kobiecymi sposobami. W opowieści tej może być więcej niż ziarno prawdy, gdyż Gall Anonim całą sprawę opowiedział tak:
Wreszcie zapragnął [Mieszko] wejść w związek małżeński z niewiastą arcychrześciańską, czeską księżniczką, Dąbrówk imieniem. Lecz ta odmówiła stanowczo oddania mu swe ręki, zaczym by się nie pozbył szpetnego nałogu, a zostać chrześcijaninem nie obiecał. Gdy się więc zgodził na wyrzeczenie się pogaństwa, a przyjęcie wiary Chrystusa sakramentalne, i owa też pani, w wielkim otoczeniu dostojników świeckich i duchowych przybyła do Polski. Nie nastąpiło jednak tak prędko połączenie; musiał wprzód (poganin Mieszko) obeznać się z obyczajem chrześcijańskim i zasadami religijnego obrządku, wyrzec przesądu pogaństwa, po tym zaś przygotowaniu na łono kościoła być przyjętym.
(tłum. Zygmunt Komarnicki)
Podstępem, czy też stanowczym żądaniem to Dobrawa zachęcała Mieszka do chrztu. W kronikach nie ma słowa o wielkiej polityce, choć naszego pierwszego księcia z pewnością chcielibyśmy postrzegać jako wielkiego wizjonera i gracza na arenie międzynarodowej.
Skąd wiemy, że Mieszko przyjął chrzest?
Choć wiele źródeł wspomina o chrzcie Mieszka, większość nie ma dużej wartości poznawczej, gdyż powstały stulecia po uroczystości. Wiedza ich autorów w naturalny sposób była ograniczona, nawet jeśli niektórzy korzystali z tradycji ustnej lub kompilowali wcześniejsze, nieistniejące już dzisiaj kroniki.
W rzeczywistości wartościowych źródeł opowiadających o chrzcie Mieszka jest niewiele. O chrzcie piastowskiego księcia nie wspomina wprost żadne źródło z X w. Nie ma więc bezpośredniej relacji z tego wydarzenia.
Najstarszą wzmiankę, która być może sugeruje chrzest księcia, można znaleźć w dziele Widukinda, niemieckiego kronikarza z opactwa w Nowej Korbei. Była to kronika poświęcona dokonaniom cesarza Ottona I, współczesna Mieszkowi I. Przy okazji wydarzeń z 967 r. i opisu śmierci Wichmana Mieszko został określony „przyjacielem cesarza” (amicus imperatoris). Według historyków takie określenie nie przysługiwało pogańskiemu władcy. Jest to więc pośrednia wskazówka, sugerująca, że w 967 r. Mieszko był już chrześcijaninem.
Szersza i bardziej wprost relacja pochodzi od biskupa merseburskiego Thietmara. Kronikarz urodził się w 975 r., nie był więc świadkiem chrztu Mieszka. Swoją kronikę zaczął spisywać ok. 1012 r., niemal 50 lat po interesujących nas wydarzeniach. Biskup był jednak żywo zainteresowany sprawami Piastów, szczerze nie lubił Bolesława Chrobrego, znacznie wyżej cenił Mieszka jako władcę bardziej rozsądnego i koncyliacyjnego. Zapiski Thietmara być może nie są dla Piastów zbyt przychylne, ale zazwyczaj prawdziwe i szczegółowe.
W swojej kronice Thietmar dość szeroko opisuje starania Dobrawy o nawrócenie Mieszka, które puentuje stwierdzeniem:
Jego [Boga] nieskończona łaska sprawiła, iż ten [Mieszko], który Go tak srogo prześladował, pokajał się i pozbył na ustawiczne namowy swej ukochanej małżonki jadu przyrodzonego pogaństwa, chrztem świętym zmywając plamę grzechu pierworodnego. I natychmiast w ślad za głową i swoim umiłowanym władcą poszły ułomne dotąd członki spośród ludu i w szatę godową przyodziane, w poczet synów Chrystusowych zostały zaliczone.
(tłum. Marian Zygmunt Jedlicki, UNIVERSITAS, 2022)
Thietmar pisze więc wprost, że Mieszko przyjął chrzest, a wraz z nim inne osoby.
Bardziej odległą w czasie, sto lat starszą od kroniki Thietmara jest kronika Galla Anonima, czy też Anonima zwanego Gallem, jak się uważa współcześnie. Swoje dzieło Gall pisał dopiero w czasach Bolesława Krzywoustego (ok. 1112–1116), nie używał konkretnych dat i znany jest ze swojego moralizatorskiego i upiększającego tonu. Kronika ma więc niezbyt dużą wartość poznawczą w stosunku do czasów Mieszka I i Bolesława Chrobrego. Niemniej jest źródłem, które warto wziąć pod uwagę, gdyż Gall korzystał z zaginionych już źródeł.
Kronikarz o chrzcie Mieszka pisze m.in. tak:
Pierwszy tedy książę Polan Mieszko przez prawowierną żonę łaski chrztu świętego dostąpił; a dosyć jest na wziętość i chwałę jego przytoczyć, iż w jego czasach i przezeń, światło z niebios poczęte zaświtało nad Polską.
(tłum. Zygmunt Komarnicki)
O chrzcie Mieszka pisali także m.in. Wincenty Kadłubek i Jan Długosz. Ich kroniki są jednak bardziej odległe w czasie, barwne i niepozbawione błędów.
Za najstarszy zapis wprost podający datę chrztu Mieszka, uważa się informację zamieszczoną w Roczniku dawnym (znany także jako Rocznik krakowski dawny i Rocznik świętokrzyski dawny) z ok. połowy XII w. W krótkich, suchych zapiskach (tak właśnie wyglądały ówczesne roczniki) kronikarz odnotował:
DCCCCLXVI Dubrovka venit ad Miskonem
DCCCCLXVII Mysco dux baptizatur
Można to przetłumaczyć następująco:
966 Dobrawa przybyła do Mieszka
967 Mieszko przyjął chrzest.
Około 1266 r. autor Rocznika kapituły krakowskiej, przepisując informacje z Rocznika dawnego skorygował datę chrztu księcia. Odnotował, że Dobrawa przybyła do Mieszka w 965 r., a książę ochrzcił się w 966 r. Do dzisiaj nie wyjaśniono powodów tej korekty. Nie był to jednak typowy błąd pisarski, gdyż podobne przesunięcia dotyczą także innych wydarzeń odnotowanych w tym roczniku.
Tajemnice sakramentu – kiedy, gdzie, kto, z kim i jak wyglądała uroczystość?
Czy Mieszko przyjął chrzest w 966 r.?
Czyż nie jest to oczywiste? Powszechnie przyjmuje się, że wydarzenie to miało miejsce 14 kwietnia 966 r. Tymczasem data chrztu Mieszka w rzeczywistości jest zagadką. Funkcjonująca data jest jedynie symboliczna i może mieć niewiele wspólnego z tamtymi wydarzeniami.
Jak wspominaliśmy powyżej, źródła zbliżone do czasów panowania księcia nie podają roku, w którym chrzest miał miejsce, nie mówiąc już o dacie dziennej. Rok 966 pojawia się w kronikach późniejszych, ale nie znaczy to, że jest błędny. Co więcej, pasuje do wydarzeń tamtego okresu.
Współcześni badacze wczesnych dziejów Polski nie są zgodni co do daty chrztu. Wysuwają różne, często sprzeczne teorie. Według nich chrzest Mieszka mógł mieć miejsce pomiędzy 960 a 968 r. Odrzucając skrajne i najbardziej kontrowersyjne rozważania przedział czasowy można nieco zawęzić. Widukind nazywa Polan barbarzyńcami przy okazji starcia z Wichmanem w 963 r. W 967 r. Mieszko jest już przyjacielem cesarza (co rzekomo znaczy, że był chrześcijaninem).
Najbardziej prawdopodobna data chrztu Mieszka zamyka się pomiędzy 965 a 967 r. W tym przedziale czasowym miały miejsce cztery kluczowe wydarzenia: Dobrawa przybyła do Mieszka, ślub Mieszka z Dobrawą, przyjęcie chrztu przez Mieszka oraz narodziny Bolesława Chrobrego (967 r.). Przy czym Thietmar i Gall Anonim zauważają, że chrzest Mieszka miał miejsce po jego ślubie. Choć dzisiaj być może byłoby to trudne do przeprowadzenia, wówczas nie było znaczącym odstępstwem, zwłaszcza wśród władców.
Przyjęto więc, że chrzest miał miejsce w 966 r., gdyż ta data najbardziej pasuje do wszelkich rozważań. Przyjmując ją, zyskujemy logiczną (co nie znaczy prawdziwą) układankę:
965 r. Dobrawa poślubia Mieszka
966 r. Mieszko pod wpływem namów Dobrawy przyjmuje chrzest
967 r. na świat przychodzi Bolesław Chrobry.
Wszystko się zgadza, przynajmniej z punktu widzenia XX i XXI w.
Jeśli chodzi o datę dzienną, to nie ma na jej temat żadnych informacji. Można jedynie zgadywać. Badacze przyjmują, że tak znaczące wydarzenie powinno zostać zorganizowane w okresie Wielkanocy, w Wielką Sobotę, co było zgodne z ówczesną praktyką. Z tego powodu przyjęto datę 14 kwietnia (Wielka Sobota w 966 r.). Jest to jednak data całkowicie umowna, czysto symboliczna, ale nie jest niemożliwa.
Miejsce chrztu
Gdzie książę Mieszko przyjął chrzest? Fascynujące pytanie, choć odpowiedź jest prosta: na Ostrowie Lednickim, w Poznaniu, Gnieźnie, ewentualnie w czeskiej Pradze lub w niemieckich Ratyzbonie lub Kwedlinburgu. To najczęściej wymieniane miejsca, w których być może ochrzczono księcia 😆.
Dlaczego aż tyle lokalizacji jest branych pod uwagę? Bo nie wiemy, kiedy i w jakich okolicznościach Mieszko przyjął sakrament. Teoretycznie Mieszka mógł ochrzcić nawet zwykły kapłan w rzece lub jeziorze. W praktyce można domniemywać, że uroczystość ta była nieco bardziej okazała i zaplanowana z uwagi na rangę władcy.
Według większości badaczy chrzest Mieszka odbył się najprawdopodobniej na terenie Polski. Być może do uroczystości doszło w miejscu, gdzie znajdowała się siedziba książęca, gdzie wzniesiono tymczasowe baptysterium, ale mogły to być również wody jeziora lub rzeki. Wszystko zależy od tego, jak publiczna była to ceremonia i co chciał dzięki niej książę osiągnąć.
Ostrów Lednicki. Wyspa ta coraz częściej wymieniana jest jako najbardziej prawdopodobne miejsce chrztu. Ostrów Lednicki był swoistą letnią rezydencją Piastów, znajdowało się tutaj książęce palatium (siedziba władcy), odkryto także pozostałości dwóch dużych basenów chrzcielnych.
Niektórzy badacze zauważają jednak, że być może baseny te powstały po 966 r. To nie problem, Mieszko mógł ochrzcić się w jeziorze. Tylko po co budowano by później przy jego pałacu baptysterium? Książę chciał oglądać chrzty poddanych? A może misy te miały inną funkcję?
Poznań. Ostrów Tumski był głównym grodem pierwszych Piastów, tutaj wzniesiono książęce palatium, przy którym zbudowano kaplicę. Nie odnaleziono przy niej jednak pozostałości baptysterium. Jednak w Poznaniu, tuż obok palatium Mieszka, wznosiła się także pierwsza katedra w państwie Piastów. Co prawda zbudowano ją już po chrzcie księcia, ale w jej podziemiach odnaleziono dużych rozmiarów misę. Czy może to być pozostałość basenu chrzcielnego (inni mówią, że to misa do mieszania wapna do budowy katedry)? Być może znajdowało się tym miejscu baptysterium, na którego miejscu wzniesiono później katedrę.
Gniezno. O Gnieźnie wspomina w swojej kronice Jan Długosz. Niestety żył on dopiero w XV w. i jego wiedza o czasach Mieszka była ograniczona (co nie powstrzymywało go przed pisaniem elaboratów o dawnych wydarzeniach). Gniezno było duchową stolicą Polski, lecz stało się nią dopiero ok. 1000 r. Najprawdopodobniej pierwszą chrześcijańską kaplicę na Wzgórzu Lecha ufundowała dopiero Dobrawa i tutaj została pochowana. Wcześniej miejsce to było znaczącym centrum kultu pogańskiego. Czy to odpowiednie miejsce na chrzest Mieszka? Z drugiej strony wciąż prowadzone są poszukiwania książęcego palatium. Nie wiadomo ani kiedy powstało, ani co kryje się pod ziemią…
Praga. Skąd pomysł, że Mieszko I mógł ochrzcić się w czeskiej Pradze? I to już w 964 r. a nawet wcześniej? Wynika to z opisywanej przez kronikarzy postawy Dobrawy. Owszem, księżniczka zgodziła się zostać żoną barbarzyńcy, ale pod warunkiem, że przyjmie on chrzest. Niektórzy uważają więc, że Mieszko, by przypieczętować pilny sojusz z Czechami, ochrzcił się niemal od ręki, w Pradze. Faktem jest, że ceremonia w Pradze mogła dodać Mieszkowi rangi na arenie międzynarodowej. Większej rangi niż cichy chrzest gdzieś w wielkopolskich kniejach. Z drugiej strony Mieszko nie miał wówczas żadnego przygotowania, by zostać dobrym chrześcijaninem.
Ratyzbona i Kwedlinburg. Być może najmniej prawdopodobne są niemieckie lokalizacje. Chrzest w Ratyzbonie czy Kwedlinburgu zdecydowanie byłby najbardziej prestiżowy dla Mieszka. Jednocześnie czyniłby go zależnym od cesarza i niemieckiej hierarchii kościelnej. Czy Mieszko byłby skłonny to zaakceptować? Jedno jest pewne – jeśli książę chciał, by chrztu udzielił mu biskup, musiał to być biskup niemiecki, innych w pobliżu po prostu nie było.
W Ratyzbonie była siedziba biskupstwa, które swoim zasięgiem obejmowało Czechy. W Kwedlinburgu w kwietniu 966 r. przebywał cesarz Otton. Jak wspominają kroniki, towarzyszyło mu wielu możnych. Jeśli więc kwiecień 966 r. jest datą chrztu Mieszka i towarzyszył on wówczas cesarzowi, można przypuszczać, że miejscem chrztu księcia był Kwedlingurg. A cesarz został ojcem chrzestnym Mieszka. Bardziej podniosłej uroczystości książę nie mógł oczekiwać.
Jednak kroniki nie wspominają o takiej uroczystości, a z pewnością niemieccy kronikarze chętnie przypisaliby znaczącą rolę niemieckim biskupom w chrzcie piastowskiego księcia.
Szafarz sakramentu
Kto ochrzcił Mieszka? To w pewnym stopniu zależy od tego, gdzie książę chrzest przyjął. Jeśli akt ten dokonał się na terenie cesarstwa, wówczas szafarzem sakramentu był zapewne niemiecki biskup, być może z Ratyzbony (jemu podlegały Czechy), Havelbergu lub Brandenburga (były bliżej Polski) lub niezwykle wpływowy arcybiskup Moguncji (który nadzorował biskupstwa przy terenach Polski i odpowiadał za chrystianizację Słowian połabskich).
Mieszko mógł także wysłać poselstwo do biskupa, by przysłał kogoś odpowiedniego do udzielenia mu sakramentu. Wówczas jednak niemieccy biskupi z pewnością rościliby sobie prawo do zwierzchnictwa nad polskim kościołem. A wzmianki o chrzcie księcia znalazłyby się w kronikach. Tymczasem pierwsze polskie biskupstwo, być może o charakterze misyjnym, podlegało bezpośrednio Rzymowi. Co prawda biskupi z utworzonego w 968 r. arcybiskupstwa w Magdeburgu uważali, że Poznań znajduje się pod ich jurysdykcją, lecz nie wynikało to z faktu chrztu Mieszka w Niemczech, lecz z tego, że arcybiskup Magdeburga, przejął od Moguncji zadanie chrystianizacji Słowian połabskich.
Jeśli Mieszko przyjął chrzest w Pradze, dość spontanicznie w czasie ustalania warunków sojuszu polsko-czeskiego, szafarzem był zapewne jakiś ksiądz (niekoniecznie Czech), być może kapelan królewski. Nie był nim biskup, gdyż Praga nie miała wówczas własnego biskupstwa i podlegała diecezji ratyzbońskiej.
A jeśli Mieszko przyjął chrzest w Polsce? W Poznaniu lub na Ostrowie Lednickim? W takim przypadku chrztu udzielił mu zapewne zwykły kapłan lub mnich, który do Polski przybył w orszaku Dobrawy. To najbardziej prawdopodobna wersja i wyjaśnia też, dlaczego kroniki nie odnotowały tego wydarzenia – niemieccy kronikarze nie mieli po prostu o nim wiedzy, skoro nie był w akt ten zaangażowany żaden „ich” biskup.
Niektórzy badacze wysuwają tezę, że Mieszka ochrzcił Jordan. Czy przybył on razem z Dobrawą do Polski? W jej orszaku znajdowali się duchowni. Jest to więc niewykluczone, ale też niepotwierdzone. Nie ma żadnych dowodów na jego udział w chrzcie księcia. Niezależnie od tego, czy udzielił Mieszkowi chrztu, czy nie, dwa lata później, w 968 r. został pierwszym biskupem i osiadł w Poznaniu, przy dworze księcia.
A może… choć to już nasza własna interpretacja… po prostu nikomu nie zależało, by ochrzcić Mieszka? Owszem chrystianizacja nowych obszarów i władców była wówczas w modzie. Ale nie dobrowolna. Dobrowolna chrystianizacja Mieszka nie przynosiła korzyści jego sąsiadom. Niemiecki cesarz, czy czeski książę mogli patrzeć na Mieszka jako na potencjalną przyszłą ofiarę ich chrystianizacji (czyli podboju). Mogli myśleć o zagarnięciu ziem i włączeniu ich do swoich władztw. Nawrócony Mieszko niweczył te plany.
Kogo ochrzczono wraz z Mieszkiem?
Czy Mieszko I przyjął chrzest sam, czy była to nieco większa uroczystość? Czy chrzest przyjęli jego bracia, dworzanie, członkowie drużyny książęcej, przedstawiciele ważniejszych rodów? Thietmar odnotował:
I natychmiast w ślad za głową i swoim umiłowanym władcą poszły ułomne dotąd członki spośród ludu i w szatę godową przyodziane, w poczet synów Chrystusowych zostały zaliczone.
(tłum. Marian Zygmunt Jedlicki, UNIVERSITAS, 2022)
Może to wskazywać, że chrzest Mieszka był połączony z chrztem innych osób. Z pewnością chrzest większej grupy, elit z otoczenia Mieszka, ułatwiał wprowadzenie nowej wiary w Polsce. Chrześcijaństwo mogło szybciej zakorzenić się w strukturach władzy. Przyjmując chrzest, można było również wyrazić poparcie dla księcia, chęć uczestnictwa w nowym porządku.
Największą grupą, która prawdopodobnie przyjęła chrzest razem z Mieszkiem, była drużyna jego wojów. Ich służba opierała się na lojalności i wierności. Trudno sobie wyobrazić, by pomiędzy księciem a wojami istniały różnice religijne prowadzące do konfliktów. Byłby to zły przykład dla innych poddanych.
Przebieg i uczestnicy ceremonii
Nie zachował się żaden opis ceremonii chrztu, nie znamy imion jej uczestników. Możemy jedynie przypuszczać, jak ta uroczystość wyglądała na zasadzie analogii do praktyk liturgicznych z X w.
Wyobraźmy sobie chłodny kwietniowy poranek 966 r. Mgły unoszące się znad wód Jeziora Lednica, a może znad rzeki Warty, otaczały palatium Mieszka. Już za kilka godzin miał nastąpić akt, który na tysiąc lat ukształtuje przyszłość Polski… choć książę niekoniecznie sięgał aż tak daleko myślami w przyszłość. Dla niego ważniejsze były zapewne krótkoterminowe skutki chrztu.
Średniowieczna ceremonia różniła się od dzisiejszych uroczystości. Mieszko nie został jedynie polany wodą po głowie. Zgodnie z rytuałem powinien całkowicie zanurzyć się w basenie chrzcielnym. W ostateczności mógł zanurzyć połowę swojego ciała. Zanim jednak Mieszko wszedł do basenu, musiał publicznie wyrzec się swoich dawnych pogańskich bogów.
W ceremonii zapewne uczestniczyła Dobrawa i duchowni, którzy z nią przybyli. Rodzina Mieszka, najbliżsi współpracownicy, dwór i drużyna wojów. Chrzest był bowiem nie tylko aktem religijnym, ale też spektaklem, przesłaniem dla innych.
Gdy Mieszko zanurzał się w basenie chrzcielnym, kapłan po łacinie odmawiał modlitwy. Gdy książę wyszedł z wody, otrzymał prostą białą szatę i został namaszczony olejami. Stało się, teraz już wszystko będzie inaczej, świat Mieszka będzie funkcjonował według nowych zasad i wartości.
Czy świadkami ceremonii byli przedstawiciele cesarza lub księcia czeskiego? Niewykluczone, ale nikt o tym nie wspomina. Być może ktoś obserwował chrzest, by zaświadczyć później przed Ottonem I, że pogański książę naprawdę się nawrócił. Warto odnotować, że chrztu Mieszka nie podważał żaden kronikarz.
Pojawiają się takie teorie, choć raczej nie jest to możliwe. Jeśli przyjmiemy, że barwne kroniki Thietmara i Galla Anonima zawierają prawdę, to ciąg wydarzeń był następujący: w 966 r. Mieszko przyjmuje chrzest, po nim Dobrawa w końcu dopuszcza męża do swego łoża, w 967 r. rodzi się Bolesław. Daty się zgadzają.
A co, jeśli Dobrawa dopuściła Mieszka do łoża już po ślubie w 965 r.? Wówczas Bolesław mógł się narodzić w 966 r. Czy jego przyjście na świat było decydującym impulsem, dla którego Mieszko zdecydował się na chrzest? Czy ojciec z synem zostali jednak ochrzczeni razem?
Czy dowiemy się kiedyś, jak było naprawdę?
Teoretycznie nie jest to wykluczone. Wiemy, że Jordan w chwili rozpoczęcia posługi biskupiej w Polsce prowadził już rocznik. Stał się on najstarszym polskim rocznikiem, choć w praktyce była to kontynuacja wcześniejszych zapisków z Niemiec i Czech. Po utworzeniu arcybiskupstwa gnieźnieńskiego w 1000 r. Rocznik Jordana trafił pod opiekę Radzima Gaudentego.
Około 1032 r. zapiski z Rocznika Jordana zostały przepisane do Rocznika Rychezy, skąd trafiły później do Rocznika kapituły krakowskiej i innych średniowiecznych annałów. Były to źródła, z których korzystał także Gall Anonim. W 1038 r. podczas najazdu czeskiego księcia Brzetysława na Polskę Rocznik Jordana został najprawdopodobniej zrabowany z Gniezna i wywieziony. Jego dalsze losy nie są znane. Być może trafił do Pragi, a jego zapiski trafiły do kronik i roczników czeskich. Taką możliwość sugeruje obfitość informacji na tematy polskie w czeskich źródłach.
Czy Rocznik Jordana leży gdzieś do dzisiaj, mocno już zakurzony? Jest to mało prawdopodobne. Odnalezienie takiego skarbu byłoby jednym z najważniejszych odkryć historycznych we współczesnych dziejach Polski. Być może na jego podstawie można by było ostatecznie ustalić datę chrztu Mieszka. Ale nic więcej, roczniki zawierały bowiem jedynie krótkie suche informacje o faktach.
Chrzest Mieszka czy chrzest Polski?
Bardzo często chrzest Mieszka nazywany jest chrztem Polski. Czy książę ochrzcił całe swoje państwo i przyjął sakrament w imieniu wszystkich poddanych?
Nie miał takiej możliwości. „Chrzest Polski” to jedynie wyrażenie symboliczne, mit założycielski, skrót myślowy określający nowy początek. Nie można go rozumieć w sposób dosłowny.
Akt Mieszka nie był chrztem Polski, gdyż sakrament przyjmują konkretni ludzie, a nie państwa czy wspólnoty. Książę nie mógł więc przyjąć chrztu w imieniu wszystkich swoich poddanych, jednorazowo i zbiorowo. Teoretycznie mógł wykonać jakieś symboliczne gesty lub wypowiedzieć słowa sugerujące, że oto on i wszyscy jego poddani stają się chrześcijanami, ale byłby to jedynie symbol, prezentacja intencji władcy.
Mówiąc „chrzest Polski”, należy zastanowić się także, czy w 966 r. Polska w ogóle istniała? Jeśli pomyślimy o jej terytorium, o kraju położonym między Wisłą a Odrą, między Bałtykiem a Karpatami, mniej więcej w jego obecnych granicach, to w 966 r. Polska jeszcze nie istniała. W tym czasie państwo Mieszka było znacznie mniejsze niż pod koniec panowania władcy, znacznie mniejsze niż współczesna Polska. Mieszko władał jedynie częścią Wielkopolski, kawałkiem Mazowsza, być może jakąś częścią Pomorza Gdańskiego, ale poza jego władztwem znajdował się cały Śląsk, Małopolska i Pomorze Zachodnie. Ziemie te książę przyłączył do swojego państwa znacznie później.
A może granice są nieistotne, te przecież zmieniały się wielokrotnie w ciągu wieków. Czy państwo Mieszka nazywało się już wówczas „Polska”? Nie, taka nazwa nie funkcjonowała. Pojawia się ona w kronikach dopiero ok. 1000 r. Zapewne więc powstała nieco wcześniej, ale nie ma żadnych dowodów, by funkcjonowała już w 966 r.
Państwo Mieszka nie było wówczas nawet państwem, lecz jedynie władztwem księcia nad pewnym terytorium, podtrzymywanym przy wykorzystaniu drużyny wojów i zdolnym do wymuszania danin i świadczeń. W X w. nie istniało też pojęcie narodu. Nie było więc narodu polskiego, lecz jedynie grupa poddanych księcia. Naród, z którego dzisiaj tak często jesteśmy dumni, narodził się znacznie później.
Dlaczego więc chrzest Mieszka nazywany jest chrztem Polski? Państwo Mieszka było protoplastą Polski i szybko się w nią przekształciło. Co więcej Mieszko jako średniowieczny władca był władcą patrymonialnym, wszystko było jego własnością. W praktyce oznacza to także, że decyzja monarchy określała status całego państwa. Z chwilą, gdy Mieszko I stał się chrześcijaninem, jego państwo stało się chrześcijańskie. Nikogo nie obchodziło, że po kniejach biegają tam jeszcze poganie. W sensie dyplomatycznym ziemie Mieszka stały się chrześcijańskie, otrzymały nową tożsamość, choć był to zaledwie początek długiej drogi.
Początek państwa polskiego?
Chrzest Mieszka, umownie rok 966, wiele osób traktuje jako początek państwa polskiego. Czy takie określenie jest prawidłowe?
Państwo wczesnopiastowskie czy też raczej władztwo Mieszka nie narodziło się w momencie chrztu. Powstało ok. 40–50 lat wcześniej. Jego twórcą był zapewne dziad Mieszka, nazywany przez Galla Anonima Lestkiem. Jednak to jego syn, a ojciec Mieszka, Siemomysł, doprowadził do jego znacznego rozwoju terytorialnego i budowy systemu potężnie umocnionych grodów. To, co odziedziczył Mieszko, było dziełem Siemomysła. Chrzest nie zrodził Polski z niczego.
Jednak w chwili chrztu Mieszka położono podwaliny pod narodziny państwa chrześcijańskiego. Zupełnie innego niż władztwo pogan. Inna była jego organizacja i system wartości. W państwie tym nie tylko znaczącą rolę miała odgrywać religia, ale także Kościół miał posiadać własne struktury, miał zyskać przeogromny wpływ na struktury państwowe i życie codzienne mieszkańców.
Początkowo niemal tylko i wyłącznie pisać i czytać potrafili duchowni, a ogólnoeuropejska sieć biskupstw i klasztorów pozwalała im na w miarę bieżącą wymianę informacji. Duchowni mieli dostęp do wiedzy (religijnej, państwowej i naukowej) decydowali o jej upowszechnianiu i interpretacji. To właśnie oni decydowali o rozwoju państwa, w dużej mierze gwarantowali trwałość jego struktur. Tak wyglądało wówczas państwo chrześcijańskie i takim państwem miała stać się Polska. Z powodu chrztu jednego człowieka.
W praktyce państwo Mieszka nie stało się chrześcijańskie od razu, zajęło to dziesiątki lat. Chrzest Mieszka był jednak punktem zero, sygnałem do organizacji nowych struktur, wprowadzania nowych wartości, chrześcijańskiego porządku. Z tego powodu chrzest Mieszka utożsamiany jest z początkiem państwa polskiego, nowego, zupełnie innego państwa niż pogańskie władztwo piastowskie.
Chrześcijaństwo przed Mieszkiem
Czy Mieszko sprowadził chrześcijaństwo do Polski? Opowieść o chrzcie księcia może sugerować, że akt ten był pierwszym kontaktem z chrześcijaństwem na ziemiach polskich. Nic bardziej mylnego.
Przede wszystkim to nie Mieszko sprowadził chrześcijaństwo do swojego państwa, lecz jego ósma (przynajmniej według Galla Anonima) żona, Dobrawa. Poprzez chrzest Mieszko zaakceptował nową wiarę i formalnie zezwolił na jej rozwój.
Zanim jednak Mieszko wszedł do basenu chrzcielnego, chrześcijaństwo pojawiło się już na ziemiach, które dzisiaj nazywamy Polską.
Najsilniej rozwinęło się na Śląsku i w Małopolsce. W połowie X w. ziemie te były kontrolowane przez Czechów, choć wśród badaczy trwają spory, jak silna była to kontrola. Nie mamy pewności czy ziemie te po prostu należały do Czech, czy też związek ten był luźniejszy, a lokalni wodzowie po prostu uznawali zwierzchniość czeskiego księcia. Niezależnie od siły tego związku ziemie te nie należały to władztwa Mieszka.
W tym czasie Czesi byli już chrześcijanami. Co prawda nowa wiara była przez nich przyjmowana dość opornie, ale oficjalnie byli. Można więc domniemywać, że na Śląsku i w Małopolsce wznoszono pierwsze kościoły, a raczej drewniane kościółki w grodach, w których stacjonowali czescy woje, czescy zarządcy. Na Śląsku nie znaleziono dotychczas śladów takich konstrukcji, w Małopolsce, na Wzgórzu Wawelskim odkryto pozostałości kamiennych budowli, które być może powstały przed czasami Piastów. Ich datacja jest jednak niepewna.
Innym chrześcijańskim śladem na ziemiach polskich jest legendarny i nieznany z imienia książę Wiślan, który rzekomo został ochrzczony. Byłby to więc pierwszy chrześcijański władca z terenów dzisiejszej polski.
Czy tak było naprawdę? Informacja o chrzcie księcia Wiślan jest zawarta w Żywocie świętego Metodego. Tekst ten spisano pod koniec IX w.
Był zaś w nim [Metodym] także dar proroczy, tak że spełniło się wiele przepowiedni jego, z których jedną lub dwie opowiemy. Książę pogański, silny bardzo, siedzący na Wiśle, urągał wiele chrześcijanom i krzywdy im wyrządzał. Posławszy zaś do niego (kazał mu) powiedzieć (Metody): Dobrze (będzie) dla ciebie, synu, ochrzcić się z własnej woli na swojej ziemi; abyś nie był przymusem ochrzczony w niewoli na ziemi cudzej; i będziesz mnie wspominał. Tak się też stało.
Jeśli jest to prawdziwa opowieść, nieznany z imienia książę Wiślan przyjął chrzest ok. 80–90 lat przed Mieszkiem. Wydaje się, że był to akt jednostkowy i nie miał żadnych konsekwencji dla poddanych władcy, nie nastąpiła żadna akcja chrystianizacyjna. Przynajmniej jej śladów do dzisiaj nie odnaleziono.
Na pozostałym obszarze dzisiejszej Polski chrześcijaństwo ograniczało się do pojedynczych osób – kupców przybywających z zachodu czy południa, czy też niewolników lub jeńców.
W Truso, osadzie Wikingów położonej nieopodal współczesnego Elbląga, znaleziono fragment bursztynowego krzyżyka z połowy IX w. Znalezisko jest wyjątkowe, to najstarszy dotychczas odnaleziony artefakt chrześcijański na ziemiach polskich. Pokazuje, że nowa wiara dotarła na te tereny 100 lat przed przyjęciem chrztu przez Mieszka I, choć w samym Truso dominowały wówczas wierzenia pogańskie.
Jeszcze starsze są gliniane tabliczki z Podebłocia na Mazowszu. Odczytano na nich inskrypcję zapisaną greckimi literami: Iesous Christos Nika (Jezus Chrystus zwyciężaj). Pochodzące z początku IX w. tabliczki są nie tylko świadectwem obecności chrześcijanina na ziemiach polskich, ale także najstarszym pismem, które na terenie Polski odnaleziono.
Przed Mieszkiem chrześcijaństwo na ziemiach polskich nie było więc ani masowe, ani nie prowadzono dużych, zorganizowanych misji chrystianizacyjnych. Nowa wiara wiązała się przede wszystkim z obecnością pojedynczych ludzi, najwyżej niewielkich grup, a przez miejscową ludność mogła być traktowana jako przychodząca z zewnątrz ciekawostka. Dopiero chrzest Mieszka pozwolił na rozwój religii i założenie związanych z nią struktur.
Skutki przyjęcia chrztu
Niezależnie od intencji i pobudek, które kierowały Mieszkiem, książę zapewne nie przypuszczał, jak wielowymiarowe skutki przyniesie chrzest dla jego państwa. Decydując się na ten akt, zapewne nie rozważał jego długofalowych skutków, nie zastanawiał się, jak w przyszłości będzie wyglądała sieć parafii, jak zmieni się architektura, czy też jaki wpływ będzie miało chrześcijaństwo na kształcenie poddanych. Możemy przypuszczać, że bardziej interesowały go krótkoterminowe, niemal natychmiastowe korzyści.
Korzyści krótkoterminowe
Gdy Mieszko wyszedł z basenu chrzcielnego, zmieniła się (przynajmniej oficjalnie) jego osobista wiara, która aktem chrztu została potwierdzona. Jeśli w akcie tym towarzyszył mu dwór i wojowie, także oni przyjęli nową wiarę. Od teraz miały się zmienić ich zachowania, obyczaje, publiczne rytuały, modlitwy mieli wznosić do nowego Boga, co zapewne niektórym nie przyszło ani łatwo, ani szybko.
Choć dwór księcia i być może inni członkowie społecznych elit byli już chrześcijanami, nie odnaleziono dotychczas śladów masowego obalania posągów pogańskich bóstw czy palenia dawnych świątyń (jeśli takie w ogóle były). Chrześcijaństwo nie mogło od razu stać się masowe, gdyż nie było kościołów ani przede wszystkim kapłanów, którzy nie tylko mogliby udzielać chrztu, ale także odprawiać msze, udzielać sakramentów, błogosławić małżeństwa oraz grzebać ludzi w poświęconej ziemi. W skali kraju chrzest Mieszka nie wywołał więc gwałtownej zmiany, jego poddani w zdecydowanej większości pozostali poganami.
Po przyjęciu chrztu zmienił się natomiast znacząco status księcia na arenie międzynarodowej. Jego władza stała się legitymizowana. Nie można już było rozważać podboju ziem Mieszka w imię ich chrystianizacji. Książę przestał być barbarzyńcą, wszedł do świata kultury zachodniej, ściśle związanej z cesarstwem i papiestwem. Z pewnością nie wszyscy radowali się, słysząc te wieści. Mieszko był już jednak „przyjacielem cesarza”, co było wyrazem prestiżu. Książę mógł zawierać sojusze z innymi władcami i rozstrzygać spory na równych zasadach. Pod tym względem przyjęcie chrztu okazało się doskonałym posunięciem strategicznym, nawet jeśli to był poboczny skutek aktu chrztu, a nie jego cel.
Innym, być może najważniejszym, krótkoterminowym skutkiem chrztu Mieszka, jeśli wierzyć Gallowi Anonimowi i jego barwnej opowieści, było dopuszczenie księcia do łoża Dobrawy. W kolejnym roku na świat przyszedł ich syn i następca tronu Bolesław, nazwany przez potomnych Chrobrym.
Skutkiem chrztu i sojuszu z Czechami było także skuteczne stawienie czoła zagrożeniu ze strony Wieletów. W 967 r. doszło do kolejnego starcia z nimi. Mieszko otrzymał pomoc od teścia. Wieleci zostali pokonani, Wichman zabity.
Chrzest Mieszka umożliwił również powstanie pierwszych struktur kościelnych. Już w 968 r. utworzono biskupstwo misyjne, podporządkowane bezpośrednio Rzymowi, na którego czele stanął Jordan. Jego siedzibą był Poznań.
Średnioterminowe skutki chrztu
Choć w otoczeniu Mieszka i na arenie międzynarodowej skutki chrztu Mieszka pojawiły się stosunkowo szybko, dla jego poddanych długo pozostawały niemal niezauważalne. Najszybciej odczuli je mieszkańcy największych grodów: m.in. Poznania i Gniezna, w których rozpoczęto budowę pierwszych kościołów i akcję chrystianizacyjną.
Poza grodami było zupełnie inaczej. Można być niemal pewnym, że wielu poddanych księcia aż do swojej śmierci w ogóle nie dowiedziało się, cóż takiego Mieszko uczynił, nie mówiąc o zrozumieniu tego aktu. Książę nie prowadził masowej akcji chrystianizacyjnej, nie można go nazwać budowniczym kościołów. Choć za sprawą biskupa Jordana powoli likwidowano miejsca kultu pogańskiego, zlokalizowane przy najważniejszych piastowskich grodach.
Dość powszechny jest pogląd, że przyjmując chrzest, Mieszko chciał zachować niezależność swojego władztwa od niemieckich cesarzy. Jednak wraz z przyjęciem chrztu książę stawał się częścią świata zachodniego. Mógł zachowywać świecką niezależność państwową, ale w kwestiach wiary musiał już podporządkować się cesarzowi i papieżowi. Przejmowali oni rolę sędziów i rozjemców w przypadku sporów międzynarodowych lub w kwestiach religijnych.
Z czasem zmieniło się nastawienie lokalnych możnych do władcy. Książę nie był już tylko przywódcą najważniejszego rodu, a swojego autorytetu nie opierał jedynie na sile wojów. Był władcą namaszczonym przez Boga, którego władza opiera się na czymś większym i bardziej uniwersalnym niż plemienne prawa. Dzięki przyjęciu chrześcijaństwa Mieszko scentralizował państwo i znacznie wzmocnił pozycję. Otworzył też drogę do koronacji swojego syna, Bolesława.
Wraz z nową wiarą na ziemie polskie dotarł alfabet łaciński. Łacina stała się językiem liturgii, dyplomacji i dokumentów. Dzięki niej polska elita mogła porozumiewać się z obcymi dworami. Biskup Jordan spisywał swoje roczniki, kościół stał się partnerem w administracji, dostarczając wykształconych kadr urzędniczych.
Wprowadzenie pisma umożliwiło także stworzenie trwałej administracji i sprawnego systemu zarządzania krajem. Przed chrztem władztwo Mieszka opierało się na ustnej tradycji i autorytecie wodza. Teraz ważniejsze stawały się spisane prawa i dokumenty.
Decyzja Mieszka o chrzcie miała także skutki negatywne. Spowodowała znaczny spadek przychodów księcia, które pochodziły z handlu niewolnikami, a służyły do opłacania drużyny wojów i utrzymania dworu. Chrześcijaństwo zabraniało handlu ludźmi, Piastowie musieli więc porzucić tą praktykę i zaprzestali jej w I połowie XI w.
W długim okresie
Długofalowo chrzest Mieszka zmienił niemal wszystko. Stał się fundamentem, na którym powstało zupełnie nowe państwo, oparte na nowych zasadach, wierzeniach, systemie wartości i obyczajach. Pojawiły się nowe, równoległe do państwowych struktury kościelne, biskupstwa, sieć parafii, prawo oparte o chrześcijańskie wartości, nowa architektura. Polska stała się członkiem zachodniego kręgu cywilizacyjnego, co oznaczało przyjęcie nowych zwyczajów, norm, etyki, nowe święta. Jedna decyzja Mieszka wywołała lawinę zmian, których skutki są odczuwane do dziś.
A gdyby Mieszko chrztu nie przyjął?
„Co by było, gdyby…” to nasze ulubione pytanie i ciekawa zabawa z historią alternatywną J. Można popuścić nieco wodze fantazji i nikt będzie w stanie sprawdzić, czy głoszone teorie sprawdzą się, czy też nie. Gdybanie może zwrócić także uwagę kilka rozsądnych hipotez i lepiej uzmysłowić sobie pewne okoliczności i fakty.
Czy Mieszko I musiał przyjąć chrzest? Odpowiedź jest prosta – oczywiście, że nie. Teoretycznie nie musiał. Nie był ostatnim pogańskim władcą w tej części Europy.
Na zachód od państwa Mieszka żyli Wieleci i inne plemiona połabskie. Byli Słowianami i poganami, podobnie jak Mieszko i jego poddani. Na północy mieszkali Pomorzanie – także Słowianie i poganie. Na północnym wschodzie żyły plemiona pruskie. One także nie były zainteresowane przyjmowaniem chrześcijaństwa. Na wschód od państwa Mieszka znajdowała się Ruś Kijowska, na południu Węgry. Oba państwa w chwili chrztu Mieszka były pogańskie. Jedynie na południowym zachodzie znajdowały się chrześcijańskie Czechy (choć chrześcijański był tam przede wszystkim władca, nie jego poddani). Czechy były też częścią Cesarstwa Niemieckiego, które właśnie kończyło podbój (w imię chrystianizacji) sąsiadujących z Czechami Łużyczan.
Jednak tendencje chrystianizacyjne w Europie były niezwykle silne. Słowianie zamieszkujący Europę Środkową znaleźli się pomiędzy dwoma potężnymi ośrodkami chrześcijańskimi: Cesarstwem Niemieckim na Zachodzie i Bizancjum na wschodzie. Reakcja Słowian nie była jednolita. Mieszko przyjął chrzest z zachodu już w 966 r. W 974 r. ochrzcił się władca Węgier, Gejza, także w obrządku łacińskim. Ruś Kijowska oficjalnie przyjęła chrześcijaństwo jako religię państwową w 988 r., w obrządku wschodnim. Plemiona połabskie, podobnie jak niesłowiańscy Prusowie postanowili pozostać przy swoich dawnych wierzeniach. Z czasem stali się obiektami intensywnej chrystianizacji, zostali wchłonięci przez sąsiadów i zniknęli z mapy.
Jaki los mógł czekać pogańskie państwo Mieszka? Być może książę nie byłby w stanie rozszerzyć już swojego władztwa na Śląsk, Małopolskę, Mazowsze i Pomorze. Może nawet straciłby część terytorium, przegrywając kolejne potyczki z Wieletami. Mógł stać się także obiektem agresji Niemiec od zachodu i ich sojusznika, Czech od południa.
W takich okolicznościach za prawdopodobne należy uznać, że jeśli Mieszko nie przyjąłby chrztu, musiałby to zrobić jego syn, Bolesław Chrobry. Nawet jeśli Chrobry, prowadząc swoją agresywną politykę wobec sąsiadów, balansując między Niemcami, Czechami i Rusią utrzymałby się jako władca pogański, jego potomek musiałby przyjąć chrzest albo Polska zniknęłaby z mapy Europy. Takie były czasy, w XI w. pogańskie państwo w chrześcijańskiej Europie było anomalią, a nie normą. Nie ma przy tym znaczenia czy Mieszko lub Bolesław urządziliby jakoś administrację, wprowadzili pismo, zjednoczyli władztwo. Dla pogańskich państw w Europie po prostu nie było miejsca.
A gdyby Mieszko przyjął chrzest w obrządku wschodnim, bizantyjskim? To ciekawy i intrygujący scenariusz. To było możliwe, książę mógł wysłać posłów do Bizancjum lub sam się udać w daleką podróż i przyjąć chrzest. Byłby wówczas bardzo niezależny od niemieckiego cesarza i Rzymu. Zamiast sojuszu z Czechami i układów z cesarstwem, Mieszko musiałby związać się z Rusią lub bezpośrednio z Bizancjum. Geograficznie było to trudniejsze, pomoc nie nadchodziłaby szybko. Zamiast katedr w stylu romańskim, później gotyckim, mielibyśmy cerkwie z kopułami, ikony, ikonostasy i liturgię w języku staro-cerkiewno-słowiańskim. Gniezno byłoby zależne od Konstantynopola lub/i Kijowa.
Warto pamiętać o schizmie, która miała miejsce w 1054 r. Nastąpił wówczas podział chrześcijaństwa na Kościół wschodni i zachodni. Polska stałaby się areną tarć między prawosławiem a katolicyzmem. Dla zachodniego chrześcijaństwa obrządek wschodni był niepełnowartościowy, takich chrześcijan także należało nawracać. Gdyby jednak obrządek wschodni w Polsce przetrwał do czasów współczesnych, zapewne dzisiaj pisalibyśmy cyrylicą, nie alfabetem łacińskim. Nie wspominając już o rusyfikacji Polski i dominacji Moskwy, tak jak miało to miejsce u Słowian, którzy przyjęli obrządek wschodni.
Czy Mieszko na pewno został ochrzczony?
Na koniec wszystkich rozważań na temat chrztu Mieszka i jego konsekwencji dla Polski zadajmy najbardziej zaskakujące pytanie: Czy Mieszko I w ogóle przyjął chrzest? Skoro nie wiadomo, kiedy, gdzie, od kogo i z kim, to czy możliwe jest, że chrztu nigdy nie przyjął?
Teoria ta wydaje się nieprawdopodobna, zwłaszcza w świetle zapisków Thietmara, który swoją kronikę tworzył z niewielkim tylko opóźnieniem czasowym. Biskup Merseburga z przyjemnością napisałby coś złego o Piastach, zwłaszcza Chrobrym, walczącym z ówczesnym cesarzem. Jeśli więc Thietmar pisze, że Mieszko chrztem świętym zmył plamę grzechu pierworodnego można przypuszczać, że takie wydarzenie miało miejsce. Chyba że ktoś przekupił Thietmara, by ten sfałszował kronikę. Kto mógł odnieść z tego korzyść?
Skąd więc pomysł, że Mieszko nie został ochrzczony? Jakie argumenty wysuwają zwolennicy tej teorii, sugerując, że pierwszym chrześcijańskim władcą był dopiero Bolesław Chrobry?
Milczenie źródeł
Jak wiemy wczesnośredniowieczne kroniki, poza Thietmarem, nie informują o chrzcie Mieszka. Milczenie źródeł jest fundamentem wątpliwości. Brakuje informacji wprost zwłaszcza u Widukinda, który swoje zapiski tworzył w czasach, gdy Mieszko przyjął chrzest. Czy to możliwe, by tak ważne i doniosłe wydarzenie nie zostało przez niego odnotowane?
Jeżeli chrzest Mieszka odbył się w Polsce, w Poznaniu lub na Ostrowie Lednickim i nie byli w niego zaangażowani niemieccy biskupi Widukind mógł po prostu nie wiedzieć o tym wydarzeniu. Gdy się o nim dowiedział, nazwał Mieszka „przyjacielem cesarza”. Ponadto, jeśli Mieszko nie przyjął chrztu z rąk niemieckiego biskupa informacja taka mogła być niewygodna dla Widukinda, który zajmował się promocją chwały niemieckiego cesarza.
Poza tym – w której kronice znajduje się zapisek o chrzcie Bolesława Chrobrego? Gdyby był pierwszym władcą Polski, który przyjął chrzest, z pewnością tak ważne wydarzenie zostałoby odnotowane, nieprawdaż? O takiej możliwości wspomina jedynie Ademar z Chabannes, francuski kronikarz tworzący kilkanaście lat później niż Thietmar i ponad tysiąc kilometrów dalej. W dziełach Ademara znaleziono kilka fałszerstw i to jest ten kronikarz, który twierdził, że Bolesław Chrobry otrzymał od Ottona III złoty tron Karola Wielkiego.
Zagadki archeologiczne
Podczas zwiedzania podziemi katedry poznańskiej czy rezerwatu archeologicznego na Ostrowie Lednickim można zobaczyć pozostałości mis chrzcielnych, baptysteriów. Zwolennicy teorii o pogańskim Mieszku podkreślają, że nie ma pewności, kiedy powstały owe misy i do czego służyły. Mogły powstać w czasach Chrobrego i służyć do mieszania wapna.
Rozważając ten argument, należy pamiętać, że miejsce chrztu Mieszka jest nieznane. Można domniemywać, że akt ten miał miejsce w Poznaniu lub na Ostrowie Tumskim (najbardziej prawdopodobne lokalizacje), ale nie oznacza to, że musiał się odbyć w tych baptysteriach. Być może na potrzeby uroczystości wzniesiono tymczasowe budowle lub książę z dworem mogli przyjąć chrzest w wodach Warty, lub bardziej kameralnie w wodach Jeziora Lednica.
Brak śladów chrystianizacji
Dotychczas nie odnaleziono żadnych śladów prowadzonej przez Mieszka akcji chrystianizacyjnej ani w jego państwie ani na podbijanych przez Mieszka terenach.
Rzeczywiście Mieszka nie można nazwać „budowniczym kościołów”. W czasach jego panowania zaczęto jedynie wznosić pierwszą katedrę w Poznaniu oraz powstała rotunda w Gnieźnie, być może ufundowana przez Dobrawę. Kaplice znajdowały się przy palatiach w Poznaniu, Gnieźnie i na Ostrowie Lednickim. Są jeszcze budowle na Wzgórzu Wawelskim, jednak ich datowanie jest niejednoznaczne. Zaiste skromny to dorobek jak na pierwszego chrześcijańskiego władcę.
Czy to oznacza, że Mieszko nie przyjął chrztu? A może szybka chrystianizacja poddanych nie była dla księcia najważniejsza? I kto miałby jej dokonać? W państwie Mieszka było zaledwie kilkunastu kapłanów.
Polityka równowagi
Zwolennicy teorii o pogańskim Mieszku, podważają również sens tego wydarzenia. W ich opinii Mieszko mógł utrzymywać równowagę między pogańskimi plemionami a chrześcijańskimi sąsiadami. Nie przyjmował chrztu, by nie osłabić swojej pozycji wobec elit, ale przyjmował misjonarzy i wspierał ich pracę. Według tej teorii sojusz z Czechami także nie wymagał chrztu, była to jedynie deklaracja współpracy.
Epitafium na grobie Chrobrego
Tekst epitafium na grobie Chrobrego to niemal koronny argument w dyskusji o chrzcie Mieszka. Fragment tego napisu głosił:
Choć z ojca pogana, lecz matką twą chrześcijanka
Sprawa wydaje się jasna – Mieszko był poganinem. Warto jednak zauważyć, że epitafium nie zachowało się do czasów obecnych, uległo zniszczeniu, podobnie jak grobowiec, w 1790 r., gdy zawaliła się na niego katedralna wieża. Grobowiec był gotycki, ufundowany przez Kazimierza Wielkiego. Nie wiadomo, z jakich czasów pochodziło samo epitafium. Czy powstało wkrótce po śmierci króla w XI w. czy może dopiero z XIV w., w czasie, gdy powstawał sam grobowiec.
Współcześnie tekst epitafium został odtworzony ze skrawków informacji. Zakładając nawet, że wzmianka o Mieszku jest prawdziwa… co takiego oznacza? Czy to, że Mieszko był poganinem do końca życia? Czy może był poganinem w chwili spłodzenia Bolesława?
Mieszko I był poganinem i wcale nie jest wykluczone, że był nim w chwili spłodzenia Bolesława. Wiadomość o ciąży Dobrawy mogła być wręcz jednym z argumentów, które popchnęły Mieszka do chrztu. A może po prostu chodzi o to, że Mieszko przyszedł na świat jako poganin.
A może ktoś posunął się do manipulacji? Biorąc pod uwagę, że pod koniec życia Mieszko związał się z Odą, spłodził z nią synów i kazał sporządzić dokument znany jako Dagome Iudex, w którym być może wydziedzicza Bolesława… czy Chrobry chciał się zemścić na ojcu i ukazać go jako poganina? Tylko po co miałyby to robić na swoim własnym nagrobku…
Powyższe teorie i argumenty można uznać za zastanawiające i intrygujące. Należy jednak podkreślić, że żadna z tych tez nie jest uznawana przez współczesną historiografię. Badacze są całkowicie zgodni: Mieszko I przyjął chrzest. Nie są pewni jedynie daty, miejsca i szczegółów ceremonii, a także powodów, dla których Mieszko I zdecydował się na ten fundamentalny dla przyszłości Polski akt.
Miejsca związane z chrztem
Podróżowanie po Polsce to nie tylko odkrywanie jej pięknych krajobrazów, ale także dotykanie żywej historii, która ukształtowała naszą część Europy. Jednym z najbardziej fascynujących rozdziałów tej opowieści jest rok 966 – moment, w którym Mieszko I wprowadził swoje państwo do kręgu cywilizacji łacińskiej. W Wielkopolsce można odnaleźć kilka skromnych i zagadkowych śladów, być może związanych z tą uroczystością.
Ostrów Lednicki to według wielu badaczy najbardziej prawdopodobne miejsce chrztu Mieszka. Ta niewielka wyspa na Jeziorze Lednica była jedną z najważniejszych rezydencji pierwszych Piastów. To właśnie tutaj archeolodzy odkryli fundamenty palatium – pałacu połączonego z kaplicą na planie krzyża. Największe emocje budzą jednak znajdujące się tam dwie misy chrzcielne. Czy to w nich Mieszko przyjął chrzest? A może misy te powstały później lub służyły do czegoś innego?
Poznań, Ostrów Tumski, to kolebka polskiej państwowości. Wznosiło się tu kolejne palatium Mieszka z niewielką kaplicą. Chyba zbyt małą, by pomieścić wszystkich uczestników uroczystości. Warto więc zajrzeć do podziemi pobliskiej katedry. Tam odnaleziono pozostałości dużej konstrukcji, być może misy chrzcielnej. Czy to w niej chrzest przyjął Mieszko? Tuż obok są pozostałości dwóch grobowców. To właśnie w nich mieli spocząć Mieszko I i Bolesław Chrobry.
Można wybrać się także do Gniezna. Choć to, według obecnego stanu wiedzy, najmniej prawdopodobne miejsce chrztu Mieszka warto zajrzeć do podziemi tutejszej katedry. Zachowały się niej relikty najstarszych gnieźnieńskich, romańskich kościołów. Czy obok nich Mieszko przyjął chrzest? Cały czas czekamy też na wyniki poszukiwań gnieźnieńskiego palatium Mieszka. Być może rezultaty tych badań zaskoczą wszystkich.

















