atrakcja

Zamek Krzyżtopór w Ujeździe

Rezydencja marzeń polskiego magnata. Największy pałac Europy do czasu zbudowania słynnego Wersalu. Dziś Krzyżtopór jest świetnie zachowaną ruiną i nadal robi ogromne wrażenie. Trochę więc szkoda, że każdy właściciel zamku umierał tak szybko…

kategoria:

Zamek Krzyżtopór w Ujeździe. Sen o potędze i największa rezydencja XVII-wiecznej Europy. Ciekawostki, legendy, klątwa, przyczyny upadku

Krzyżtopór miał być rezydencją marzeń. I taką się stał. W chwili ukończenia monumentalny pałac był największym w Europie. Zbudowany nie przez króla czy księcia, lecz przez polskiego magnata. Większy pałac – słynny Wersal – wzniesiono dopiero kilkadziesiąt lat później. Krzyżtopór do dziś robi jednak ogromne wrażenie.

Dla wielu podróżników to prawdziwe zaskoczenie – pośród łagodnych świętokrzyskich pagórków wznosi się jedna z najbardziej fascynujących prywatnych rezydencji w Europie. Budowla, która w chwili swego powstania przyćmiła rozmachem wszystkie pałace w Europie. Może to wydawać się wręcz niewyobrażalne – nie siedziby książąt niemieckich, francuskich, ani nawet rozmiłowanych w renesansie władców włoskich, ale to właśnie budowla polskiego magnata była największa na kontynencie. Magnata znaczącego, ale przecież nie najbogatszego, najbardziej znanego czy wpływowego w kraju.

Dla jednych Krzyżtopór jest oczywistym dowodem potęgi Polski w początkach XVII w., pozycji i bogactwa magnaterii. Dla innych to oczywisty przejaw megalomanii, pychy, próżności, wyzysku, fantazji i krótkowzroczności fundatora, który chciał zabłysnąć wśród innych i utrwalić swoje imię na wieki.

Dzisiaj Zamek Krzyżtopór w Ujeździe to ruina. Monumentalna i wspaniała ruina, perła architektury. Zachowało się 90% murów pierwotnej budowli, nadal więc robi ona wrażenie. Co ważne – pałac nigdy nie był przebudowywany, możemy więc podziwiać prawdziwą rezydencję magnacką z połowy XVII w. To miejsce, gdzie czas się zatrzymał, pozwalając zanurzyć się w świecie pełnym legend i tragicznych historii.

Zapraszamy do poznania tego naprawdę wyjątkowego miejsca i jego historii.

Podczas wizyty zwróć uwagę na:

    • monumentalne ruiny – Krzyżtopór to jedna z największych rezydencji w Polsce
    • unikatową architekturę – połączenie funkcji pałacu i twierdzy
    • tajemnicze podziemia – miejscami mroczne, lecz dostępne dla zwiedzających
    • tarasy widokowe na bastionach – dobre miejsce, by podziwiać panoramę okolicy
    • Krzyżtopór to świetne miejsce dla fotografów – skomplikowany układ murów, setki okien, niesamowita gra światła – można tu zrobić bardzo ciekawe ujęcia
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, widok z oddali
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, widok z oddali
Zamek Krzyżtopór w świetle zachodzącego słońca

Informacje podstawowe

Godziny otwarcia:
IV–VIII: codz. 8.00–20.00; IX–X: codz. 8.00–18.00; XI–II: codz. 8.00–16.00; III: codz. 8.00–18.00
Wstęp:
zwiedzenie dzienne: N: 22 zł, U: 19 zł
zwiedzanie nocne: w zależności od pakietu 50–80 zł
Adres:
Ujazd 73, gm. Iwaniska
GPS lokalizacja:
50°42’49.5″N 21°18’38.9″E (wejście na teren kompleksu zamkowego)
GPS parking:
50°42’52.0″N 21°18’43.1″E
Czas zwiedzania:
przejście wszystkich tras spokojnym krokiem zajmie ok. 1,5 godz. plus czas na zdjęcia i opowieści dla dzieci
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, widok z dziedzińca głównego
Widok zamku z dziedzińca głównego
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, wnętrze wieży ośmiobocznej
Monumentalna ruina

Architektura przesiąknięta symboliką

Pierwsze wrażenie gości przybywających do pałacu jest zazwyczaj bardzo podobne – budowla jest ogromna. Jeszcze większe wrażenie robią jej wnętrza – choć jest to już tylko ruina, lecz liczba pokoi i pomieszczeń wydaje się nieskończona.

Cały kompleks składa się z trzech głównych części: zespołu pałacowego z przyległymi zabudowaniami gospodarczymi, fortyfikacji z bastionami oraz ogrodów położonych poza murami rezydencji.

Kompleks pałacowy chroniony był suchą fosą oraz długimi na ponad 600 m wałami ziemnymi oblicowanymi kamieniami o wysokości od 5 do nawet 15 metrów. Wały te łączyły pięć bastionów, przystosowanych do ustawienia armat i rażenia przeciwnika w dowolnym kierunku. Bastiony nosiły dość fantazyjne nazwy i trudne do jednoznacznego wyjaśnienia nazwy: Szary Mnich, Smok, Korona, Oto dla Ciebie oraz Wysoki Rondel. Dziś dawne kurtyny i bastiony pełnią funkcję punktów widokowych.

CIEKAWOSTKA: Czy te mury były tylko na pokaz?

Skuteczność militarna umocnień Krzyżtoporu wydaje się wątpliwa. Rezydencji nie zbudowano na żadnym znaczącym, trudnodostępnym wzniesieniu, a jej wały są zbyt niskie w stosunku do wysokości pałacu. Być może byłyby wystarczające w przypadku buntu chłopów czy sąsiedzkiej awantury, ale nie stanowiłyby mocnej zapory dla potężnej armii wyposażonej w ciężkie armaty oblężnicze.

Aby dostać się na teren umocnionego kompleksu, goście musieli przejechać przez jednoprzęsłowy kamienny most z częścią zwodzoną. Witała ich okazała brama ozdobiona płaskorzeźbami przedstawiającymi krzyż i topór. Szczyt bramy wieńczyła wieża zegarowa, która podkreślała status rezydencji i wyróżniała ją na tle siedzib innych magnatów.

CIEKAWOSTKA: Kabalistyczne, magiczne W

Krzysztof Ossoliński był gorliwym katolikiem, nie stronił jednak od alchemii, magii, astrologii i kabały. Polecił, aby nad wejściem w wieży bramowej umieścić hieroglif przypominający literę W. Zgodnie z zasadami kabały symbolizuje on wieczne trwanie. I rzeczywiście – znak ten można oglądać do dzisiaj, trochę gorzej zachowała się sama rezydencja.

Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, brama wjazdowa na teren zamku
Brama wjazdowa na teren zamku
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, krzyż i topór na bramie, litera W oraz data 1631
Krzyż i topór na bramie wjazdowej. Po lewej stronie kabalistyczna litera W, po prawej rok 1631 – data ukończenia budowy bramy
CIEKAWOSTKA: Tajemnicza nazwa Krzyżtopór

Rezydencja w Ujeździe nosi dość zagadkową nazwę – Krzyżtopór. Jak powstało i co oznacza to słowo?
Najczęściej tłumaczy się je jako zbitkę dwóch wyrazów: krzyż i topór. Symbole te można zobaczyć na bramie wjazdowej do kompleksu. Krzyż miał oznaczać chrześcijaństwo – fundator rezydencji był gorliwym katolikiem. Topór zaś był jego herbem. To proste i dość oczywiste wyjaśnienie.
A jednak w dawnych czasach pałac nazywano Krzysztopór – uważa się, że było to połączenie imienia fundatora z jego herbem. Dopiero później, jeszcze w czasie budowy, „krzysz” zmieniło się w „krzyż”.
Według innej koncepcji symbole na bramie to połączenie dwóch herbów: Topora (fundatora) i Dębno (jego matki).

Tuż za bramą rozciąga się dziedziniec główny otoczony monumentalnymi zabudowaniami. Na wprost można podziwiać główny budynek pałacu, po prawej i lewej stronie wznoszą się jednopiętrowe budynki gospodarcze (oficyny). W ich dolnym poziomie mieściły się stajnie, górny zajmowały mieszkania dla służby oraz niewielkiego garnizonu.

Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, pałac widziany z dziedzińca głównego
Budynek główny pałacu widziany od strony dziedzińca
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, widok na bramę wjazdową od strony dziedzińca
Brama wjazdowa widziana od strony dziedzińca
CIEKAWOSTKA: Marmurowe żłoby i kryształowe lustra

Zazwyczaj pomieszczenia gospodarcze to najmniej interesujące wnętrza w pałacach. Oczywiście nie dotyczy to Krzyżtoporu. Ossoliński zażyczył sobie, by konie miały marmurowe żłoby (zostały później skradzione przez Szwedów i ponoć do dzisiaj można je spotkać w Skandynawii). Nad żłobami zamontowano z kolei wielkie, kryształowe lustra. Nie chodziło przy tym, by piękne białe rumaki mogły się w nich przeglądać, lecz o doświetlenie wnętrza – lutra odbijały światło słoneczne i rozjaśniały mroczne pomieszczenie.

Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, budynek gospodarczy, oficyna
Boczne skrzydła kompleksu pałacowego (prawe i lewe) to dawne budynki gospodarcze (oficyny)
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, stajnie
Na najniższym poziomie oficyn znajdowały się stajnie ze słynnymi marmurowymi żłobami i kryształowymi lustrami na ścianach

Pałac Ossolińskiego wzniesiono w stylu manierystycznym. Był to styl przejściowy pomiędzy renesansem (i jego inspiracjami architekturą klasyczną) a nadchodzącym pełnym przepychu barokiem. Przed pałacem wytyczono kolejny, mniejszy, eliptyczny dziedziniec otoczony arkadowymi galeriami. Niegdyś znajdowały się w nich portrety przedstawicieli rodu Ossolińskich wraz ze stosownymi, pochwalnymi podpisami. Obrazy nie przetrwały próby czasu, ale niektóre inskrypcje można odczytać o dziś.

Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, eliptyczny dziedziniec
Słynny eliptyczny dziedziniec. W niszach pomiędzy łukami znajdowały się portrety członków rodziny fundatora pałacu, Krzysztofa Ossolińskiego
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, zachowana inskrypcja z eliptycznego dziedzińca
Pod każdym portretem wyryto pochwalną inskrypcję. Kilka z tych napisów zachowało się do dzisiaj
CIEKAWOSTKA: Zamek czy pałac?

Czym tak naprawdę jest Krzyżtopór? Czy poprawnie nazywamy go zamkiem?
Wbrew swojej dzisiejszej nazwie Krzyżtopór nie jest zamkiem, lecz pałacem. A dokładniej rezydencją wzniesioną w modnym stylu palazzo in fortezza, czyli budowlą łączącą najwyższy komfort mieszkalny z nowoczesną funkcją obronną.
Warowne, średniowieczne zamki były z perspektywy XVII w. bardzo niewygodnymi rezydencjami. Ciemne, ciasne i trudne do ogrzania nie spełniały wymogów ówczesnych elit. Znacznie więcej komfortu zapewniały pałace. Te reprezentacyjne budowle były jednak pozbawione jakichkolwiek funkcji obronnych, co w niespokojnych czasach stanowiło ich największą wadą. Rozwiązaniem problemu okazał się palazzo in fortezza – pałac ukryty wewnątrz fortecy. Dobrze chroniony, a jednocześnie nowoczesny, luksusowy i wygodny.

Najbardziej reprezentacyjne komnaty znajdowały się w trzypiętrowej części północnej pałacu. Wśród nich była ogromna, dwukondygnacyjna sala balowa z emporą dla orkiestry i lożami wzdłuż ścian. Poniżej znajdowała się reprezentacyjna jadalnia. Choć strop pomiędzy jadalnią a salą balową dawno runął, jego wyraźne pozostałości wciąż widać na murach. Za tymi pomieszczeniami znajduje się charakterystyczna ośmiokątna wieża, w której mieściły się prywatne gabinety Ossolińskich oraz bogata biblioteka.

Co ciekawe, pomieszczenia pałacowe posiadały doskonale dobrze zaprojektowany system grzewczy i wentylacyjny. Dzięki niemu do niemal wszystkich pomieszczeń dopływało ciepło i świeże powietrze usuwając wilgoć i osuszając mury.

Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, jadalnia i sala balowa
Ogromna jadalnia (dolny poziom okien) i sala balowa ponad nią (dwa górne poziomy okien). Strop pomiędzy pomieszczeniami nie zachował się. Czy stropem tym było dno akwarium?
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, wnętrze ośmiobocznej wieży
Wnętrze ośmiokątnej wierzy, w której prywatne gabinety i bibliotekę mieli Ossolińscy. Stropy pomiędzy kondygnacjami nie zachowały się. Czy akwarium z egzotycznymi rybami było jednak tutaj?
CIEKAWOSTKA: Legenda o wielkim akwarium na suficie

Wśród niesamowitych opowieści o Krzyżtoporze jest także ta, o wspaniałym akwarium, w którym pływały egzotyczne ryby. Jego dno było podobno jednocześnie stropem jadalni.
Wizja ta jest piękna i z pewnością byłaby to wielka atrakcja dla gości Krzysztofa Ossolińskiego. Niestety jest mało prawdopodobna. Po pierwsze strop jadalni był bardzo rozległy – nie dysponowano wówczas technologią, która umożliwiałaby produkcję tak dużych i wytrzymałych tafli szklanych, nawet gdyby składały się one z wielu kawałków. Po drugie – czy oglądanie dna akwarium od spodu podczas magnackich uczt było by smaczne? Każdy akwarysta doskonale wie, że to, co rybki zjedzą pyszczkiem, wydalają tyłem. Odchody opadają na dno. Czy Ossoliński chciałby, aby jego goście podczas posiłków patrzyli na rybie kupy i inne nieczystości gromadzące się na dnie zbiornika?
Nie znaczy to, że akwarium nie istniało. W każdej legendzie jest zazwyczaj ziarenko prawdy. Mniejszy zbiornik mógł rzeczywiście znajdować się na uboczu, pomiędzy jadalnią a salą balową. A może – akwarium było w ośmiobocznej wieży, gdzie znajdowały się gabinety Ossolińskich?

Do murów fortecy przylegały od zewnątrz ogrody francuskie. Dziś to najsłabiej zachowana część kompleksu, choć istnieją plany ich restauracji. Na razie jednak wystarczy rzut oka z góry na ślad po ogrodach.

CIEKAWOSTKA: Kalendarzowy pałac

Krzyżtopór nazywany jest czasem „kalendarzowym pałacem”. Zgodnie z życzeniem rozmiłowanego w artrologii fundatora miał on mieć 365 okien, 52 komnaty, 12 dużych sal i 4 baszty, co przekłada się na liczbę dni, tygodni, miesięcy i pór roku. Historycy do liczb tych podchodzą z dystansem, ponoć liczba pokoi jest zawyżona. Z drugiej strony trudno o tym przesądzić dzisiaj, gdy zdecydowana większość ścian wewnętrznych już nie istnieje i nie znamy pierwotnego podziału budowli.

Plan Zamku Krzyżtopór

Poniżej znajduje się plan Zamku Krzyżtopór z zaznaczonymi najważniejszymi pomieszczeniami i częściami rezydencji opisanymi w tekście. Na planie zostały zaznaczone także parkingi. Więcej o parkowaniu przeczytasz tutaj.

Wnętrza rezydencji: co skrywały magnackie mury?

Niestety do czasów współczesnych zachowały się jedynie surowe mury Krzyżtoporu. Nie zachowało się wyposażenie pałacu, ani nawet jego pierwotne wizualizacje. Oryginale wyposażenie w całości ukradli Szwedzi w połowie XVII w., w czasie potopu. Choć po tym wydarzeniu zamek był nadal zamieszkany, nigdy już nie odzyskał swojej świetności. Dzisiaj możemy więc jedynie domniemywać, jak wyglądały komnaty i uruchomić wyobraźnię, by zobaczyć dawne życie rodu Ossolińskich.

Możemy zgadywać, że wnętrza tej jednej z najokazalszych rezydencji XVII-wiecznej Rzeczypospolitej były obficie ozdobione rzeźbami, obrazami, malowidłami, sztukateriami oraz kosztownymi marmurami. Z pewnością nie brakowało tu kunsztownie rzeźbionych mebli, być może na podłodze leżały cenne importowane dywany.

Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, surowe wnętrza pałacu
Surowe wnętrza pałacu – tutaj był ozdobny kominek
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, surowe wnętrza pałacu
Do dzisiaj zachowało się zaledwie 10% stropów w budowli
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, surowe wnętrza pałacu, dużo okien
Okna, okna, okna…
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, surowe wnętrza pałacu, dużo drzwi
drzwi, drzwi, drzwi…

Jak zwiedzać Krzyżtopór? Przewodnik po wielopoziomowym labiryncie

Wbrew pozorom, ze względu na dobre zachowanie murów, zwiedzanie zamku wcale nie jest łatwe. To prawdziwy, wielokondygnacyjny labirynt pomieszczeń, obejmujący również piwnice. Dość łatwo można się w tym labiryncie zgubić. Co więcej: duże przestrzenie, tajemnicze przejścia i zaskakująca perspektywa, sprawiają, że warto mieć oczy dookoła głowy, by niczego nie przegapić.

Trzeba też pamiętać, że na zamku nie ma żadnej ekspozycji muzealnej ani historycznego wyposażenia – spacerujemy wśród gołych, surowych, ale zdecydowanie niepozbawionych uroku murów.

Aby ułatwić przemierzanie pałacowych zakamarków, wyznaczono 5 tras oznakowanych różnymi kolorami (w praktyce są to trzy główne szlaki z wariantami). Warto przejść każdą z nich, by poznać cały zamek. Można też zdecydować się na wędrówkę samodzielną, zapominając o trasach i snuć się po pomieszczeniach i zamkowych murach.

🟢 Trasa zielona to trasa zewnętrzna. Wiedzie dookoła zamku, wzdłuż wałów, przez wszystkie bastiony. To bardzo przyjemny spacer pozwalający podziwiać pałac od zewnątrz, widoki wokół rezydencji i pozostałości ogrodu.

🔵 Trasy niebieskie (trzy trasy oznaczone różnymi odcieniami koloru niebieskiego) prowadzą przez oficyny (pomieszczenia gospodarcze) i pałac. Podążając za znakami można zobaczyć m.in. wielką jadalnię (i salę balową nad nią), wieżę ośmiokątną i wiele innych pomieszczeń, których przeznaczenia można się jedynie domyślać.

🟡 🔴 Trasa żółta prowadzi wzdłuż stajni i piwnic zamkowych, a trasa czerwona to jej trudniejszy wariant, nazywany „zwiedzanie piwnic dla odważnych” – dzięki niej można zajrzeć w najgłębsze zakamarki rezydencji, do jej najniższych pomieszczeń. Na tę wyprawę musisz zabrać własną latarkę (wystarczy ta w telefonie). Miejscami bywa ciasno, mokro i błotniście – czyli idealnie dla prawdziwych poszukiwaczy przygód.

Nasza rekomendacja: Przeszliśmy wszystkie dostępne ścieżki. Naszym zdaniem najlepiej zacząć od tras niebieskich, by dobrze poznać sam pałac, później przejść trasę żółtą i czerwoną, by pomyszkować w piwnicach, a na koniec zostawić sobie trasę zieloną, czyli widoki zewnętrzne z bastionów. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby zrobić to w innej kolejności.

Czy można pominąć jakąś trasę? Tak, ale wówczas nie poznasz całego zamku i jego magii. Każda z trzech tras jest bowiem inna, prowadzi przez inne i jakże odmienne zakamarki.

Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, zamek widziany od zewnątrz, zielona trasa turystyczna
Trasa zielona do szansa na zobaczenie pałacu od zewnątrz, z jego wałów…
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, zarys dawnych ogrodów, zielona trasa turystyczna
…oraz spojrzenia na skromne pozostałości, jedynie zarys dawnych ogrodów
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, surowe wnętrze pałacu
Trasy niebieskie prowadzą przez surowe wnętrza pałacu…
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, surowe wnętrza pałacu, czaszka
…i jego zakamarki – czy to czaszka? Oczy, nos, usta… dokąd prowadziły te przejścia??
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, podziemia zamku
Trasa żółta i czerwona pozwalają na eksplorację piwnic…
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, podziemia zamku
…i odkrywanie podziemnych komnat oraz dawnych magazynów
CIEKAWOSTKA: Nocne zwiedzanie

Dla osób szukających nieco mocniejszych wrażeń zamek oferuje nocne zwiedzanie z przewodnikiem. W jego trakcie można usłyszeć mnóstwo mrocznych opowieści i – przy odrobinie szczęścia – spotkać zamkowe duchy.

Zamkowe legendy: duchy, tunele i ukryte skarby

Krzyżtopór jak każdy szanujący się zamek ma swoje własne legendy. W jego ruinach mieszkają duchy, z którymi wiążą się straszne, nieszczęśliwe historie. Wierzy w nie ten, kto chce, choć krążą opowieści, że miejscowe zjawy naprawdę można tu spotkać…

Tunel do Ossolina i głowy cukru

Najbardziej pobudzającą wyobraźnię legendą jest ta o tajemniczym tunelu łączącym Krzyżtopór z Ossolinem, czyli dwa zamki należące do jednego rodu. Odległość jest spora, w linii prostej to 15 km. Wykopanie takiego tunelu byłoby drogie i trudne do ukrycia, a miała to być potencjalna droga ewakuacji dla Ossolińskich. A może tunel był znacznie krótszy i umożliwiał jedynie bezpieczne opuszczenie zamku?

Dotychczas śladów przekopu nie odnaleziono, choć w Krzyżtoporze nadal natrafia się na zamurowane pomieszczenia w piwnicach. Warto też odnotować, że dno przekopu podobno było wyłożone głowami cukru. Imitowały one lód, dzięki czemu w tunelu można było poruszać się na saniach.

Pentagram i inżynieria renesansu

Kształt pałacu wraz z bastionami można łatwo wpisać w pentagram oraz ludzką postać. To akurat nie jest legenda, lecz fakt. Nie ma w tym jednak nic zaskakującego, odkrywczego ani też żadnej diabelskiej sprawki. Taki kształt (antropomorficzny i geometryczny) był popularny i często stosowany w założeniach renesansowych. W podobny sposób wybudowano od podstaw m.in. Zamość.

Rycerz w czarnej zbroi i okrutna Biała Dama

W ruinach zamku widywana jest postać rycerza w czarnej, husarskiej zbroi i Biała Dama. Rycerz to duch Krzysztofa Baldwina Ossolińskiego, syna fundatora zamku. Zginał on w bitwie z Tatarami. Zgodnie z legendą, zanim oficjalne wieści o tej tragedii dotarły do Ujazdu, Baldwin przybył tu jako pierwszy. Podsypiającą straż obudził tętent koni. Z murów dostrzeżono rycerza i rozpoznano Baldwina, lecz gdy otwarto ciężką bramę, jeździec rozpłynął się we mgle. Dopiero później do zamku dotarła tragiczna wiadomość z pola bitwy.

Biała Dama to z kolei duch niezwykle podłej krewnej Krzysztofa Ossolińskiego, która mieszkała na zamku. W młodości kobieta przeżyła zawód miłosny i z czasem stała się okrutną jędzą. Dama miała małego pieska, który według niej bezbłędnie rozpoznawał złych ludzi. Jeśli na kogoś zaszczekał, kobieta skazywała nieszczęśnika na śmierć w lochu. Jeśli pies się przymilał – szczęściarz mógł odejść wolno.

Trwało to latami, aż pewnego dnia w zamku pojawił się młody szlachcic. Piesek nie był zadowolony z wizyty i głośno obszczekał gościa. Kobieta natychmiast wezwała siepaczy. Młodzieniec szybko zorientował się w sytuacji, dobył miecza, zabił okrutną magnatkę, pieska oraz przybyłych żołnierzy, po czym ich ciała wrzucił do lochu. Od tego czasu złośliwa kobieta najwyraźniej nie pogodziła się ze swoją śmiercią, skoro nadal powraca jako Biała Dama.

Skarb w trzech beczkach i złośliwe licho

Zamek musi mieć też legendę o bogactwach. Skarb Krzyżtoporu jest schowany gdzieś głęboko w lochach (jakżeby inaczej!) za potrójnymi drzwiami. Pierwsze z nich są żelazne, drugie dębowe, trzecie wykonane z jesionu. Za ostatnimi drzwiami stoją trzy wielkie beczki napełnione złotymi monetami, srebrnymi talarami i najcenniejszymi klejnotami.

Beczek strzeże tajemnicze i niezwykle złośliwe licho (czyżby Biała Dama na drugim etacie?). Ponoć skarby te zostaną odnalezione dopiero wówczas, gdy winy rodu Ossolińskich, który bogacił się na krzywdzie innych, zostaną ostatecznie odkupione.

Hmmm… czy to znaczy, że kosztowności przepadły na zawsze??

Czy warto zobaczyć Zamek Krzyżtopór w Ujeździe?

Zdecydowanie tak! Nawet jeśli zazwyczaj nie fascynują cię ruiny ani historia, tutaj warto przyjechać. Zachęca do tego sam niewyobrażalny rozmach rezydencji, bardzo dobrze zachowany labirynt pomieszczeń, fajne widoki, monumentalna architektura pokazująca potęgę polskich magnatów. Podobnych miejsc w Polsce jest naprawdę niewiele. Krzyżtopór to doskonały główny cel weekendowej wycieczki, nie tylko punkt odwiedzany przy okazji.

Krótka historia Zamku Krzyżtopór. Czy nad wspaniałą rezydencją ciąży klątwa?

Świętokrzyska rezydencja była naprawdę wspaniała, jest to fakt niezaprzeczalny. Z pewnością zaspokoiła ogromne ego swojego fundatora, Krzysztofa Ossolińskiego. Niestety Ossoliński nie zdążył się nią nacieszyć. Podobnie zresztą jak jego syn czy ktokolwiek inny z bliskiej rodziny. Kolejni właściciele pałacu umierali bowiem dość szybko po objęciu dziedzictwa. Czy to rzeczywiście klątwa czy raczej zwyczajna kolej rzeczy w realiach bezwzględnego XVII w.?

Zanim wbito pierwszą łopatę

Pierwsza wzmianka o wsi Ujazd pochodzi z XII w. Była ona wówczas częścią rozległego majątku Iwaniska, należącego do klasztoru cystersów w Jędrzejowie. W XV w. włości te stały się własnością Oleśnickich, a na początku XVII w. trafiły w ręce Jana Zbigniewa Ossolińskiego, pana na Ossolinie. Dzisiaj Ossolin to niewielka wieś położona na wschód od Ujazdu, w której zachowały się jedynie bardzo skromne pozostałości dawnego zamku.

Jan Ossoliński przekazał majątek w prezencie ślubnym swojemu synowi Krzysztofowi w 1615 r. Po wymianie gruntów z bratem i uporządkowaniu spraw majątkowych Krzysztof Ossoliński stał się jedynym właścicielem Ujazdu i okolicznych ziem w 1619 r.

Budowa za astronomiczne miliony

Krzysztof Ossoliński był magnatem, wojewodą sandomierskim, jednym z najzamożniejszych ludzi w Rzeczypospolitej w pierwszej połowie XVII w. Był to człowiek dobrze wykształcony, bywał na europejskich dworach, studiował w Bolonii, Padwie i Paryżu, gdzie z bliska podziwiał renesansowe pałace. Musiały wywrzeć na nim duże wrażenie, skoro zapragnął podobną siedzibę dla siebie. Podobną, tylko „nieco” większą i ładniejszą.

Do kraju Ossoliński powrócił w 1612 r. i rozpoczął karierę polityczną.

Budowę reprezentacyjnej siedziby rozpoczęto w latach 20. XVII w. Nie wiadomo, kiedy dokładnie wbito pierwszą łopatę. Część źródeł wskazuje na rok 1621, inne 1627 lub 1631. Zazwyczaj przyjmuje się rok 1627 jako oficjalny początek prac.

Trudno dziś jednoznacznie orzec co dokładnie kierowało Ossolińskim, gdy zlecał budowę tak ogromnej rezydencji. Być może była to chęć zamanifestowania własnej potęgi i aspiracji do jeszcze wyższych urzędów, może zwykła tęsknota za włoskimi luksusami, a może po prostu pycha, duma i próżność.

Nieznany z nazwiska pozostaje również główny twórca projektu architektonicznego. Z pewnością swoje piętno odcisnął na nim sam fundator, drobiazgowo opisując swoje wymagania i marzenia. Realizację tych planów (choć nie ma pewności czy od początku) przypisuje się Wawrzyńcowi Senesowi (Laurentius de Sent). Senes zapewne dokonywał także poprawek projektu w trakcie budowy.

Skala całej inwestycji szokuje nawet współczesnych inżynierów. Do budowy zużyto m.in: 11 tysięcy ton piaskowca, 200 tysięcy cegieł, 30 tysięcy dachówek, 500 ton wapna palonego. Do wykończenia luksusowych wnętrz sprowadzono cenne marmury, alabastry oraz egzotyczne gatunki drewna. Do wapiennej zaprawy dodano ponoć białka z miliona jaj kurzych, co według ówczesnej sztuki budowlanej miało zapewnić murom dużą wodoodporność i elastyczność. Ossoliński musiał też zatrudnić setki robotników oraz wysokiej klasy rzemieślników różnych specjalności. A także zbudować kamieniołomy, cegielnie, dziesiątki warsztatów kamieniarskich, stolarskich i rzeźbiarskich.

Dzisiaj byśmy powiedzieli, że ciężarówki z materiałami budowlanymi przyjeżdżały na plac budowy dzień i noc. Wtedy wszystko transportowano prymitywnymi furmankami… to proste porównanie dobitnie świadczy o gigantyczne skali całego przedsięwzięcia.

Materiały budowlane pochodziły z najbliższej okolicy, co znacząco zmniejszyło koszt surowców. Materiały dekoracyjne Ossoliński musiał sprowadzić z odległych zakątków Europy. Całkowity koszt budowy pałacu nie jest precyzyjnie znany, ale szacowany jest na od 5 do 30 milionów ówczesnych złotych. Suma absolutnie astronomiczna – można za nią było kupić od kilkuset do ponad tysiąca wsi, wraz z chłopami i całym inwentarzem.

Ossoliński oczywiście posiadał pokaźne włości rodowe, ale potrzebował znacznie większych i szybkich funduszy, by ukończyć swe dzieło. Dorobił się ich, zdobywając wyłączność na zaopatrzenie armii Rzeczypospolitej w prowiant podczas wojny polsko-szwedzkiej w 1626 r. Innym, choć już znacznie skromniejszym źródłem dochodu, były posagi kolejnych żon. Po raz pierwszy ożenił się w 1615 r. Kolejne związki małżeńskie zawierał w 1638 i w 1642 r.

Prace budowlane ukończono w 1644 r. Monumentalną rezydencję wzniesiono w całości, jednorazowo i – co unikalne – nigdy później nie przebudowywano. Dzięki temu to, co dzisiaj możemy oglądać, to czyste, oryginalne pozostałości magnackiej siedziby z pierwszej połowy XVII w. Być może po 1644 r. nadal pracowano nad detalami wyposażenia pałacu oraz ogrodami, jednak w tym samym roku budowla była już na tyle gotowa, że urządzono w niej huczne przyjęcie weselne syna fundatora, Krzysztofa Baldwina. Na weselu tym gościł między innymi sam król Władysław IV Waza. Ossoliński przekazał wówczas Krzyżtopór synowi jako spektakularny prezent ślubny.

Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, makieta Zamku Krzyżtopór
Prawdopodobnie tak właśnie wyglądał kiedyś Krzyżtopór
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, makieta zamku
Makieta jest prezentowana na zamku

Czy nad rodem ciążyła klątwa?

Krzysztof Ossoliński wzniósł największe dzieło swojego życia, po czym zmarł nagle na febrę w lutym 1645 r. w wieku 58 lat. Swoją ukochaną rezydencją cieszył się więc jedynie przez kilka miesięcy. Pochowano go bardzo skromnie, w prostym habicie franciszkańskim, w podziemiach kościoła Karmelitów Bosych w Krakowie.

Cały majątek magnata (wraz ze sporymi długami) odziedziczył jego jedyny syn Krzysztof Baldwin Ossoliński.

Krzysztof Baldwin okresowo zamieszkiwał w Krzyżtoporze i być może kontynuował prace wykończeniowe. Niestety nie cieszył się on spadkiem zbyt długo. Zginął bezpotomnie w czasie bitwy pod Zborowem w 1649 r. wielokrotnie ranny i ostatecznie ugodzony tatarską strzałą.

Jego wierni towarzysze chcieli odwieźć ciało Baldwina do rodzinnego domu. Zwłoki były jednak na tyle zmasakrowane, że na miejscu doszło do tragicznej pomyłki. Gdy powrócili do pałacu, pogrążona w żałobie wdowa dostrzegła błąd i odmówiła pochówku obcego nieszczęśnika w rodowym grobowcu.

Pałac odziedziczył młodszy brat Krzysztofa, wpływowy kanclerz Jerzy Ossoliński. Rzekoma klątwa uderzyła jednak ponownie – Jerzy Ossoliński zmarł zaledwie po kilku miesiącach, w 1650 r., mając 55 lat. Rezydencję w Ujeździe przejęła jego córka, Urszula Brygida, wydana za mąż za Samuela Kalinowskiego. Przejęcie gigantycznego pałacu skończyło się tragicznie także dla samego Samuela, który zginął w bitwie pod Batohem w 1652 r. W ten sposób w kilka lat od ukończenia budowy rezydencja „pochłonęła” kolejnych spadkobierców.

Potop szwedzki: wielka grabież

W 1655 r. rezydencję dotknęło kolejne nieszczęście – zna ziemie polskie wkroczyły wojska szwedzkie. Pałac został zajęty przez najeźdźców już październiku 1655 r., zaledwie trzy miesiące od początku inwazji. Szwedzi przejęli twierdzę bez jednego wystrzału, gdyż województwo sandomierskie weszło w układy kapitulacyjne z Karolem X Gustawem.

W tym czasie Krzyżtopór, pomimo śmierci kolejnych właścicieli, wciąż pozostawał wspaniałą rezydencją. Skandynawscy żołnierze szybko się w niej zadomowili, w murach pałacu przebywał nawet szwedzki monarcha. Erick Dahlberg, generalny kwatermistrz wojsk szwedzkich i artysta – rysownik, sporządził wówczas plan rezydencji, najstarszy, jaki zachował się do naszych czasów.

Szwedzi stacjonowali w Krzyżtoporze przez dwa lata, opuszczając go jesienią 1657 r. Zanim jednak odjechali, zrobili to, z czego zasłynęli w całym kraju – pałac doszczętnie i metodycznie okradli z całego ruchomego wyposażenia. Wywieźli bogaty księgozbiór, bezcenne archiwum rodowe, skuli ozdobne marmury ze ścian, a nawet zdemontowali i zabrali marmurowe żłoby ze stajni.

Można więc z gorzką ironią zauważyć, że historia zatoczyła pełne koło. Rezydencja powstała w dużej mierze dzięki potężnym pieniądzom zarobionym na dostawach prowiantu dla wojska podczas dawnej wojny ze Szwedami, a teraz ci sami Szwedzi ogołocili ją ze wszystkiego, co miało jakąkolwiek wartość.

OBALAMY MITY: Szwedzi nie obrócili zamku w ruinę

Wbrew informacjom powielanym bezrefleksyjnie w internecie Krzyżtopór NIE został przez Szwedów zniszczony. Owszem, ograbili oni pałac doszczętnie, ale sama konstrukcja architektoniczna pozostała nienaruszona (a często tak postępowali). Po potopie szwedzkim pałac nie był więc ruiną i był zamieszkiwany aż do 1770 r., choć fakt – nigdy już nie odzyskał dawnego, oszałamiającego blasku.

Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, plan zamku wykonany w 1665 r.
Plan Zamku Krzyżtopór sporządzony przez Ericka Dahlberga w 1655 r. (źródło: polona.pl)
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, ruiny zamku na grafice z lat 70. XIX w.
Krzyżtopór w latach 70. XIX, grafika Napoleona Ordy (źródło: Jagiellońska Biblioteka Cyfrowa)

Krzyżtopór po potopie: powolny zmierzch giganta

Potop szwedzki zapoczątkował nieuchronny schyłek świetności rezydencji. Będący stałym zabezpieczyłem ogromnych długów rodziny Kalinowskich pałac, przechodził z rąk do rąk. Jego właścicielami stawali się Wiśniowieccy, Morsztynowie, Pacowie, Sołtykowie oraz Orsetti. W tym burzliwym okresie pałac nie zawsze był w całości zamieszkany, był po prostu zbyt potężny, niefunkcjonalny i niewyobrażalnie drogi w codziennym utrzymaniu, nawet dla bardzo zamożnych i wpływowych rodzin.

Około 1760 r. Michał Jan Pac zdobył się na wysiłek i podjął się większego remontu. Odnowił południową część rezydencji, w której zamieszkał. W 1768 r. na ziemiach polskich zawiązała się konfederacja barska, skierowana przeciwko prorosyjskim reformom króla Stanisława Augusta Poniatowskiego oraz rosnącym, bezwzględnym wpływom Imperium Rosyjskiego.

Jednym z głównych inicjatorów i przywódców tego zrywu był właśnie Pac. W murach Krzyżtoporu schronili się uzbrojeni zwolennicy konfederacji, którzy w 1770 r. odpierali ataki wojsk rosyjskich. W trakcie tych walk pałac został spalony. Gdy bunt ostatecznie upadł, Pac zmuszony był wyemigrować do Francji. Od tej tragicznej chwili w spalonych wnętrzach zamku już nikt nie zamieszkał, co ostatecznie przypieczętowało jego los jako trwałej, monumentalnej ruiny.

W 1782 r. wypaloną rezydencję kupił biskup krakowski Kajetan Sołtyk i przekazał w spadku Stanisławowi Sołtykowi. Nowy właściciel nie był zainteresowany inwestowaniem w tak gigantyczną nieruchomość. Gdy w 1787 r. pałac odwiedził król Stanisław August Poniatowski, rezydencja była już tylko malowniczą ruiną.

W 1815 r. posiadłość przeszła w ręce Ludwika i Konstancji z Sołtyków Łempickich, którzy zamieszkali w pobliskim dworze. W 1858 r. ostatnimi prywatnymi właścicielami majątku została rodzina Orsettich. PO burzliwych latach wojennych w 1944 r. Zamek Krzyżtopór przeszedł na własność Skarbu Państwa.

Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, Ruiny bramy wjazdowej na grafice z 1794 r.
Ruiny bramy wjazdowej, grafika Zygmunta Vogla, 1794 r. (źródło: fotopolska.eu)
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, ruiny bramy wjazdowej, rycina Zachariasza Freya z ok. 1800 r.
Ruiny bramy wjazdowej na rycinie Zachariasza Freya wykonanej na podstawie grafiki Zygmunta Vogla, ok. 1800 r. (źródło: polona.pl)
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, ruiny zamku na grafice z 1860 r.
Krzyżtopór w 1860 r., grafika Alfred Schouppé (źródło: Muzeum Narodowe w Warszawie)
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, zdjęcie z 1872 r., ruiny zamku z oddali
Zamek Krzyżtopór na zdjęciu z 1872 r. (źródło: polona.pl)
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, ruiny zamku na grafice z 1885 r.
Krzyżtopór na grafice z 1885 r. (źródło: polona.pl)
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, ruiny zamku na pocztówce z ok. 1905 r.
Pocztówka z ok. 1905 r. (źródło: polona.pl)

Czy Krzyżtopór zostanie kiedyś odbudowany?

Po zakończeniu II wojny światowej wielokrotnie powracały śmiałe pomysły, aby Krzyżtopór odbudować. Podejmowano nawet pewne kroki w tym kierunku, ale pomysłu tego nigdy nie zrealizowano. Z technicznego punktu widzenia zadanie to nie byłoby niemożliwe – w końcu do dziś zachowało się aż 90% oryginalnych murów oraz około 10% sklepień całej budowli.

Pomysł odbudowy jest jednak bardzo kontrowersyjny. Owszem wyłożenie kilku miliardów złotych z budżetu lub funduszy europejskich na odbudowę murów nie jest nieosiągalny. Pojawia się jednak kluczowe pytanie: co w tak gigantycznym pałacu miałoby się znaleźć? I kto by pokrywał jego ogromne koszty utrzymania?

Klasyczne muzeum? Tylko z jakimi eksponatami, skoro wnętrza świecą pustkami? Luksusowy hotel z rozbudowaną strefą SPA? Obiekt jest na to zbyt duży.

Czy Krzyżtopór powinien więc na zawsze pozostać ogólnodostępną, zabezpieczoną ruiną? A może warto urządzić w nim unikalne Muzeum Rzeczy Zrabowanych przez Szwedów? Pytanie tylko czy Sztokholm po stuleciach zechciałby oddać nam chociaż część z tysięcy bezcennych przedmiotów wywiezionych podczas potopu. Innym pomysłem mogłoby być interaktywne Muzeum Polskiej Magnaterii – z wnętrzami ociekającymi złotem i marmurami. Piękny Krzyżtopór wydaje się idealny do ilustracji takiej sarmackiej potęgi i… próżności.

A jakie jest Twoje zdanie? Czy masz własny, nieszablonowy pomysł na to, jak tchnąć nowe życie w te malownicze ruiny? Podziel się nim w komentarzach!

INFORMACJE PRAKTYCZNE

Kiedy przyjechać do Zamku Krzyżtopór?

Zamek jest czynny przez cały rok. Najwięcej turystów odwiedza go od wiosny do jesieni i każdy słoneczny dzień w tym okresie jest dobry, by zwiedzić Krzyżtopór. Jeśli nie lubisz tłumów unikaj weekendów w lipcu i sierpniu. W dni powszednie jest tu znacznie mniej zwiedzających, a rano lub późnym popołudniem możesz mieć ten monumentalny labirynt niemal wyłącznie dla siebie.

Jak dojechać do Zamku Krzyżtopór?

Samochodem: to zdecydowanie najwygodniejsza forma dotarcia do Zamku Krzyżtopór. Zazwyczaj nie problemów z parkowaniem i daje pełną niezależność czasową.
Autobusem: Bezpośrednie połączenie PKS z przystankiem Ujazd obsługuje PKS w Ostrowcu Świętokrzyskim (rozkład jazdy na www.pksostrowiec.pl). Przewoźnik oferuje kilka kursów w ciągu dnia.
Pociągiem: W pobliżu wsi Ujazd nie biegnie żadna linia kolejowa. Najbliższe stacje to Ostrowiec Świętokrzyski oraz Sandomierz (oddalone o ok. 30 km od zamku).

Gdzie zaparkować samochód przy Zamku Krzyżtopór?

Bezpośrednio przy zamku znajdują się dwa bezpłatne parkingi, zazwyczaj nie ma więc problemów ze znalezieniem wolnego miejsca. Ciasno bywa tu jedynie podczas wakacyjnych weekendów oraz w trakcie imprez organizowanych na terenie zamku.

Najlepszy parking:
GPS: 50°42’52.0″ N 21°18’43.1″E
(na tyłach zamku)
Dość duży, wygodny i bezpłatny parking.

Inne parkingi:
GPS: 50°42’48.3″ N 21°18’34.6″E
(wjazd przy drodze nr 758)
Także duży i bezpłatny parking, uruchamiany zazwyczaj przy wzmożonym ruchu turystycznym.

Jeśli klikniesz w zamieszczonej powyżej współrzędne GPS przeniesiesz się do mapy, na której łatwo wyznaczysz dojazd do parkingu ze swojej bieżącej lokalizacji lub innego, dowolnego miejsca.

Ile czasu zarezerwować na zwiedzanie zamku?

To zależy co chcesz zobaczyć, co chcesz robić. Przejście wszystkich tras spokojnym krokiem zajmie ok. 1,5 godz. Dodatkowo trzeba doliczyć czas na zdjęcia, opowieści dla dzieci, zachwycanie się widokami. Wówczas łącznie spędzisz tu ok. 2–2,5 godz.

Jak przygotować się do wizyty w Zamku Krzyżtopór?

Specjalne przygotowania nie będą konieczne, najważniejsze jest, by zabrać ze sobą:

  • wygodne obuwie – zwiedzanie zamku to naprawdę długi spacer, a wygodnych podłóg czy posadzek tu nie ma. Wręcz przeciwnie, spacer w wielu miejscach przypomina wyprawę górskim szlakiem.
  • latarkę – jeśli planujesz penetrować najgłębsze zakamarki zamku potrzebna ci będzie latarka. Wystarczy taka w telefonie, ale jeśli planujesz przyjazd z dziećmi zabierz mocniejsze źródło światła.

Zamek można zwiedzać indywidualnie lub z przewodnikiem, organizowane jest również zwiedzanie nocne. Przed przyjazdem do zamku zajrzyj na jego stronę www, by wybrać najwygodniejszą dla siebie opcję i termin. Zwykłą, dzienną wizytę można odbyć bez wcześniejszej rezerwacji.

Atrakcje dla dzieci: czy warto zabrać najmłodszych?

Czy wizyta w Zamku Krzyżtopór może być atrakcyjna dla dzieci? Zdecydowanie tak! Tajemnicze ruiny ogromnego pałacu, prawdziwy labirynt pomieszczeń, podziemia a w nich miejsca, gdzie trzeba się przeciskać (dorośli) i można się ubrudzić. Do tego liczne ciekawostki i legendy. Do wizyty warto się jednak przygotować z wyprzedzeniem i przeczytać co nieco o zamku, żeby wiedzę tą przekazać najmłodszym.

MIEJSCA PODOBNE

Sorry, we couldn't find any posts. Please try a different search.

KOMENTARZE

Dodaj komentarz